Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 22 listopada. Imieniny: Cecylii, Jonatana, Marka
30/08/2016 - 18:00

Na Słowacji na sarny z autem się nie porywaj! Ta zabawa kosztuje krocie, chyba że...

Pan Krzysztof pojechał z synem w Tatry Słowackie. Dumnie zdobyli Rysy. Wracali już po zmroku. Jechali przez las i nagle w auto uderzyła sarna. Co zrobić by w takiej sytuacji nie pogrążyć się w rachunkach, które trzeba będzie zapłacić z własnej kieszeni?

- Na szczęście sarna wpadła na nas bokiem. Gdyby uderzenie było z przodu, pewnie już byłoby po nas. A już na pewno nie byłoby szans na powrót do domu autem. W sumie sarna uszkodziła całe nadkole i od uderzenia siadła instalacja elektryczna w lampie po stronie uderzenia. Jakoś dojechaliśmy do Polski, do Nowego Sącza, ale nadal nurtuje mnie pytanie jak by wyglądało holowanie i czy w ogóle takie jest możliwe ze Słowacji - mówi pan Krzysztof.

- Co zrobić by w takiej sytuacji nie pogrążyć w rachunkach, które trzeba będzie zapłacić z własnej kieszeni? - precyzuje.

Zobacz też: Z łanią wygrał, OC go pogrzebało - przygoda na drodze przez las

Okazuje się, że wyjście jest bardzo proste ale i - niestety - dość kosztowne. Trzeba zawczasu wykupić dwa dodatkowe ubezpieczenia: Assistance i Autocasco. Bo jak tłumaczy jeden z sądeckich agentów ubezpieczeniowych:

 - Trzeba pamiętać o tym, że zholowanie auta do kraju i naprawa auta po zderzeniu z sarną to dwie różne rzeczy. W pakiecie OC firmy ubezpieczeniowe oferują holowanie jedynie na terenie kraju. Przed wyjazdem za granicę trzeba bardzo dokładnie zapoznać się z warunkami ubezpieczenia, które gwarantuje nasz ubezpieczyciel.

Assitance rozwiąże sprawę holowania i to nie tylko po zderzeniu z dziką zwierzyną, ale również z powodu kolizji, którą sami spowodujemy. A Autocasco to zwrot kosztów naprawy samochodu.

Minimalny okres, na który można wykupić Assistance to dwa miesiące.

Zobacz też: Kierowco: Słowak rozliczy Cię z odblaskowej kamizelki a Niemiec z nożyczek

Przy okazji wracamy do tematu kontroli wyposażenia auta, które zarejestrowane jest w Polsce ale porusza się po zagranicznych drogach.

- Niemiecki policjant zażąda nożyczek a słowacki kamizelki? Wystarczy się powołać na Konwencję wenecką o ruchu drogowym. To dokument ratyfikowany przez kraje europejskie w myśl którego, od kierowcy można wymagać jedynie takiego wyposażenia, jakie jest wymagane, obowiązuje w kraju, którego kierowca pochodzi i w którym auto jest zarejestrowane.

Zapraszamy Czytelników do dzielenia się doświadczeniami z polskich i zagranicznych dróg.

ES [email protected] Fot.: ilustracyjne archiwum sadeczanin.info 

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu