Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 25 stycznia. Imieniny: Miłosza, Pawła, Tatiany
01/06/2016 - 13:35

Każdy z nas był dzieckiem. Znani sądeczanie o sobie, z dystansem

Jak wygląda świat oczami dziecka? Wielu z nas straciło tę świeżość spojrzenia. Wśród wielu ważnych spraw, codziennej krzątaniny i kłopotów rzadko wracamy myślą do czasów, gdy sami byliśmy dziećmi. Jak wtedy wyglądali i czym marzyli znani sądeczanie?

Grzegorz Fecko, radny PO z Nowego Sącza, kandydat na prezydenta w ostatnich wyborach samorządowych mówi o zdjęciu, które było zrobione pod zamkiem, gdy miał niecałe pięć lat.

- Było to w czasach, kiedy na placu zamkowym obchodzono Boże Ciało. Marzyłem wtedy o podróżach. Jeszcze nie w kategoriach zawodu, tylko samych podróży. Wtedy podróżowanie wcale nie było takie oczywiste jak dziś, bycie kierowcą też nie, bo samochodów było zaledwie kilka w mieście. Marzenie spełniło się w stu a nawet dwustu procentach. Z tamtych pamiętam jeszcze smak groszków.

Były śmietkowate, czekoladowe i pomarańczowe. Tyle teraz można kupić najróżniejszych słodyczy, ale tego smaku odtworzyć nie umiem. Przepadałem też za lizakami kogucikami. Miały smak landrynki. 

Starszy brygadier Paweł Motyka, zastępca komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu, jako dziecko chciał mieć "zaczarowany ołówek”, spełniający marzenia. Nie marzył, by nosić mundur strażaka. Jako mały chłopiec bał się dźwięków wyjącej na alarm syreny strażackiej zamontowanej na budynku remizy OSP oraz odgłosów pociągów, ciągniętych przez dymiące lokomotywy, przejeżdżających po ogromnym wiadukcie w Grybowie.

Wiadukt znajdował się nieopodal przedszkola małego Pawła. Gdy chłopiec słyszał w oddali dźwięk zbliżającego się pociągu za żadne skarby nie chciał wyjść z domu. Kiedy skład przejechał, dziarsko wyruszał do przedszkola. Pan Paweł w dzieciństwie, jak mówi, był niejadkiem. 

- Tylko ja wiedziałem, jak chować przez wiele godzin w buzi jedzenie. Teraz to wstyd się do tego przyznać, ale tak było - śmieje się. Mały Paweł większość czasu spędzał z kolegami na boisku kopiąc w piłkę. 

- Chciałem zostać, jak każdy chłopak w moim wieku Lubańskim czy Deyną. Nigdy nie marzyłem, by być strażakiem. Wolałem zostać piłkarzem. No cóż. Piłkarzem nie zostałem. Przypadek sprawił, że założyłem strażacki mundur. Pamiętam też, że zawsze marzyłem, aby  pojechać do telewizji do Warszawy i zdobyć ten  "zaczarowany ołówek" z bajki i móc nim spełniać wszystkie swoje i nie tylko swoje marzenia.

Pan Paweł pilnie przeglądał gazety, choć nie umiał jeszcze czytać. Później, kiedy nabył te umiejętność, z zapałem, zbierał czasopisma sportowe. Z pasją kolekcjonował zdjęcia drużyn piłkarskich oraz piłkarzy. Potem już zbierał plakaty ulubionych zespołów i wokalistów oraz wydawane przez nich płyty i kasety.

Komendant miejski policji, mł. insp. Jarosław Tokarczyk marzył, jak chyba każdy chłopiec, by być żołnierzem, albo policjantem. Choć nie miał też nic przeciwko temu, aby być maszynistą pociągu. Dziecięce marzenia chłopaka z Młodowa, spełniły się, jak widać po latach. Dzisiaj z dumą nosi mundur i kieruje sądecka jednostką Policji.

- Nie ukrywam, że zawsze podobał mi się mundur – mówi szef sądeckiej Policji. - Początkowo nie mogłem się zdecydować jaką formację wybrać. Wahałem się między Strażą Graniczną, Policją, a wojskiem. W moim życiu był nawet okres, że chciałem prowadzić pociągi. Mam nawet takie wykształcenie: technik-elektryk, specjalność trakcja elektryczna. Przygotowanie zawodowe jest. Skończyłem Technikum Kolejowe w Nowym Sączu.

Jak większość chłopców, lubiłem oczywiście sport, a szczególnie piłkę nożną. Przez jakiś czas grałem nawet w piwniczańskim klubie KS „Ogniwo”. Trochę interesowałem się również sztukami walki Wschodu. Ćwiczyłem taekwondo i kick-boxing. 

Mama mówiła mi, że jako najmłodsza latorośl w domu byłem bardzo ruchliwym dzieckiem. Wszędzie mnie było pełno. Często grałem z moimi kolegami w piłkę. Robiło się wypady w góry. Pasja do górskich wędrówek pozostała mi, zresztą do dzisiaj. To wspaniały relaks.

Artur Bochenek, zastępca wójta w Chełmcu, aktywny działacz Koalicji Nowosądeckiej, wspomina:

- No coż, najpierw chciałem byc taksówkarzem a poźniej pilotem. Co prawda prawo jazdy mam, a samolotami lubie latać i generalnie lubie podróże, ale nie zostałem ani jednym ani drugim.

Pierwsze zdjęcie Artura Bochenka pochodzi z I Komunii wiec miał 9 lat, na pozostałych 10 - 11 lat.

Leszek Zegzda, były wiceprezydent Nowego Sącza, obecnie radny sejmiku małopolskiego i członek zarządu województwa, jest znany z dystansu do siebie. Na nasza prośbę o przesłanie zdjęcia z dzieciństwa reaguje śmiechem.

- A to ma być całkiem mały Lesio czy trochę większy? - pyta.Ostatecznie stanęło na dwóch fotografiach: niemowlaka w oldskulowym wózku i  czterolatka w bereciku. Kim chciał był mały Leszek Zegzda?

- Moje marzenia nie odbiegały specjalnie od typowych marzeń małych chłopców.  Zawsze mi imponowali strażacy, ale chciałem też być maszynistą kolejowym.  Bo mój tato pracował na kolei i uważałem to za niezwykle ciekawe zajęcie.

Kiedy byłem nieco większy chciałem być piłkarzem, bo dużo czasu spędzałem na kopaniu piłki.  Imponowali mi piłkarze. Moim idolem był Włodzimierz Lubański, tak więc i ja marzyłem o karierze czołowego napastnika.  

(MACH) (ES) (ami) (Fot. arch. rodzinne Pawła Motyki, arch. Jarosław Tokarczyk, arch. rodz. Artur Bochenek, ach. rodz. Paweł Zegzda, arch. rodz. Grzegorz Fecko







Dziękujemy za przesłanie błędu