Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 13 lipca. Imieniny: Danieli, Irwina, Małgorzaty
20/07/2016 - 13:10

Dusiła się na oczach rodziny. Nie było wolnego lekarza

Krewni 54-letniej pacjentki oddziału chirurgii onkologicznej Szpitala Specjalistycznego im. J. Śniadeckiego w Nowym Sączu złożyli dziś skargę na ręce z-dy dyrektora lecznicy, Lidii Zoń. Nie jest to skarga na lekarzy czy pielęgniarki, przeciwnie - skarżący podkreślają ofiarność personelu medycznego. Jest to skarga na złą organizację pracy i braki kadrowe na onkologii.

Chodzi o zdarzenie z minionej soboty (16 lipca), kiedy ok. godz. 16.30, pacjentka w zaawansowanej chorobie nowotworowej  dostała bardzo silnych ataków duszności. W tamtej chwili były przy niej dwie córki i mąż. Rodzina zaalarmowała pielęgniarki, a te wezwały lekarza. Po około pół godziny przy łóżku duszącej się i błagającej o pomoc kobiety - pojawiła się pani doktor pulmonolog z innego oddziału.  

"Wizyta trwała moment i została praktycznie przerwana w połowie diagnozy, gdyż Pani Doktor została wezwana do reanimacji na inny oddział, gdzie się natychmiast udała.  Była to dosłownie – konsultacja „w biegu” - czytamy w skardze.

W tej sytuacji rodzina próbowała wezwać innego lekarza, ale jedyny lekarz obecny na oddziale, to był chirurg, który właśnie operował. Tymczasem pacjentka nadal się dusiła. Po skończeniu operacji, następna godzina, pojawił się wspomniany chirurg. Zaordynował lek, który przerwał mękę i tak już wystarczająco cierpiącej kobiety.     

"Chcemy mocno podkreślić, iż bardzo wysoko oceniamy pracę lekarzy oraz pielęgniarek na Oddziale Chirurgii Onkologicznej oraz ich zaangażowanie i poświęcenie dla chorych" - piszą krewni kobiety, precyzując, że skarga dotyczy wyłącznie braku lekarza dyżurującego na Oddziale Chirurgii Onkologicznej.  

"Jest to oddział operacyjny i jest niedopuszczalne, aby na takim oddziale nie było lekarza dyżurującego non stop. Obsada pielęgniarek jest także niewystarczająca, ponieważ jest to oddział, na którym przeprowadzane są często bardzo poważne zabiegi operacyjne, a dyżurujące pielęgniarki są tylko 2-3 na cały oddział " - napisali krewni i stawiają diagnozę sytuacji: "Jest to poważne naruszenie praw pacjenta do należytej opieki medycznej poprzez pozbawienie go możliwości konsultacji lekarskiej w porę". Skarżący się podejrzewają, że jest to spowodowane oszczędnościami ze strony dyrekcji szpitala. Rodzina domaga się wyjaśnień i odpowiedzi na piśmie.

**  
Dyrektor szpitala Artur Puszko przebywa na urlopie. Do pracy wróci w poniedziałek. Udało nam się skontaktować z Lidią Zelek, z-cą dyrektora ds. administracyjno-personalnych.
- Skargę rodziny pacjentki przyjęłam - mówi. - Rozpatrzy ją specjalna komisja, powołana przez dyrektora do badania tego typu skarg. Komisja składa się z lekarzy różnych specjalności, którzy wnikliwie, krok po kroku, prześledzą to co się wydarzyło wtedy na oddziale chirurgii onkologicznej.

Dopytywana przez nas, czy są braki kadrowe na onkologii pani dyrektor oświadczyła, że jeśli chodzi o pielęgniarki i położne, to zachowane są normy zatrudnienia, wynikające z rozporządzenia, a nawet notuje się pewien przerost.

- Trochę gorzej jest z lekarzami, na oddziale chirurgi onkologicznej pracuje czterech lekarzy - wyjaśnia Lida Zelek. Mówi, że jeśli chodzi o  lekarzy to nie ma żadnych norm zatrudnienia. Za organizację pracy odpowiada ordynator oddziału, którego na pewno komisja poprosi o wyjaśnienia.

Pani dyrektor obiecała, że udostępni nam protokół komisji ds. skarg, gdy będzie gotów. Trochę potrwa, zanim komisja zbierze się i wyda werdykt.   
Do sprawy wrócimy.
(HSZ), fot. archiwum Sądeczanina 

 
 







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)