Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 14 grudnia. Imieniny: Alfreda, Izydora, Zoriny
15/08/2016 - 11:20

Co lata po moim niebie? Wystarczy spojrzeć w górę, a świat staje otworem

Potężne pasażerskie Airbusy, Boeingi, Dreamlinery lecące z chociażby Emiratów Arabskich, Kuwejtu, Kataru i innych odległych zakątków świata przemieszczają się codziennie nad Sądecczyzną. Tak, Tak. To nie żart.

 Wie coś o tym Paweł Motyka, zawodowy strażak, zastępca komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu, który praktycznie codziennie wypatruje na niebie i uwiecznia na zdjęciach te majestatyczne „stalowe ptaki” przemierzające, wraz z pasażerami na pokładzie, wzdłuż i wszerz przestrzeń powietrzną. Z Pawłem Motyką rozmawiamy o jego nietypowej, ale bardzo ciekawej pasji, o tym co jest takiego niezwykłego w obserwowaniu „stalowych ptaków”.
Co lata nad moim niebem

No i co lata nad „Pana niebem” w Ptaszkowej, bo stamtąd zerka Pan w przestworza?

- Wszystko, co lata (śmiech). Proszę mi wierzyć. Owady, ptaki, paralotniarze i różnego rodzaju samoloty, w tym również te potężne pasażerskie. Bo to przecież ich królestwo.

Paralotniarza szybującego po niebie, czy przelatujący śmigłowiec, niewielką awionetkę, czy inny mniejszy samolot wypatrzyć na niebie nie jest trudno. Szukanie na niebie samolotu pasażerskiego można porównać do szukania przysłowiowej igły w stogu siana....

- Rzeczywiście nie jest łatwo go wypatrzyć. Samoloty te lecą na dużej wysokości. Gdy przelatują nad naszymi głowami słychać tylko huk. Czasami maszyny te pozostawiają za sobą tzw. smugę kondensacyjną. Ale nie zawsze tak się dzieje. Bardzo mnie to nurtuje, dlaczego jedne samoloty zostawiają taką smugę, a inne nie. Powoli zgłębiam to zagadnienie. Wiem jedno. Na pewno trudniej jest dostrzec samolot, który nie pozostawia za sobą takiej smugi. Uwiecznienie na zdjęciu takiej maszyny, która nie pozostawiła smugi, to dla mnie o wiele ciekawsza zdobycz.

Skąd wiadomo, że nad Sądecczyznę zbliża się samolot pasażerski takich, czy innych linii lotniczych. By je zobaczyć nie wystarczy przecież zwykła lornetka...

- Raczej nie. Mnie pomaga w tym specjalna aplikacja, którą zainstalowałem w swoim telefonie komórkowym pokazująca trasy przelotów samolotów pasażerskich. Wskazuje ona z jakiego miejsca samolot wyleciał i do jakiego docelowego miejsca udaje się. Pokazuje też wysokość, na jakiej leci maszyna.

Przyznam szczerze ma Pan hobby nietypowe, ale bardzo ciekawe. Jak ta pasja zaczęła się?

- Nigdy nie sądziłem, że wypatrywanie na niebie samolotów pasażerskich stanie się moją pasją, ale tak jest. W ostatnich latach przerodziło się to w fajne i ciekawe hobby.

Ale przecież musi być ta pierwsza „iskierka”. Jakiś impuls?

- Oczywiście. I tak było w moim przypadku. Kiedyś przeczytałem w którejś gazecie, nie pamiętam już nawet w jakiej, felieton poświęcony temu, że, zdaniem piszącego go dziennikarza, Sądecczyzna staje się coraz większą prowincją.

Autor pisał, że likwidowanych jest coraz więcej połączeń kolejowych do Warszawy, że jest też coraz mniej połączeń autobusowych. Konkluzja tego felietonu była taka, że jedynym powiązaniem Sądecczyzny ze światem są samoloty przelatujące nad naszymi głowami. Zainteresowało mnie, ile ich jest i dokąd lecą. Okazało się, że nie tak wcale mało. Początkowo wpatrywałem się w niebo, wyszukując ich.

Później udało mi się zrobić pierwsze zdjęcie samolotu pasażerskiego, ale jego jakość, z uwagi na mało profesjonalny aparat fotograficzny, nie była najlepsza. Po powiększeniu tego zdjęcia odczytałem z jakiego kraju był ten samolot. Maszyna leciała z Kataru.

Co lata nad moim niebem?

Pomogła w tym aplikacja, o której Pan wspomniał?

- Jak najbardziej. Jest to aplikacja Flightradar 24 monitorująca ruch lotniczy, a więc to, co lata nad naszymi głowami. Jest ona dostępna w internecie i można sobie ją ściągnąć do swojego telefonu komórkowego. Zainteresowałem się, parafrazując słynnego Pawlaka – co lata „po moim niebie”. Skąd i dokąd przemieszczają się te „stalowe ptaki”. I tak ta moja pasja, w największym skrócie zaczęła się.

Co Pan odkrył śledząc trasy przelotów samolotów pasażerskich?

- To, że nad Sądecczyzną przelatuje codziennie naprawdę dużo samolotów pasażerskich. Sporo maszyn leci ze Skandynawii, Grecji, Egiptu. Dużo jest lotów do Afryki i Azji, ale też są loty do Stanów Zjednoczonych (Nowego Yorku, Chicago), Izraela, do stolic państw europejskich. Samolotami tymi podróżuje z różnych zakątków świata naprawdę mnóstwo ludzi i przelatują oni przecież nad naszymi głowami. I tak sobie myślę, że ta nasza Sądecczyzna nie jest odcięta od świata. Nasz region jest naprawdę przepiękny i co najważniejsze nie jest zadeptany przez turystów.

Kiedy wykonał pan pierwsze zdjęcie samolotu pasażerskiego?

- Nie tak dawno. Dwa, może trzy lata temu. Fotkę zrobiłem zwykłym aparatem kompaktowym z przeciętnym zoomem. Był to, jak już wspomniałem, samolot katarskich linii lotniczych. Trzeba sobie uświadomić, że takie samoloty lecą na wysokości od 10 do 12 tysięcy metrów z prędkością ponad 800 km/h. Nad naszymi głowami przemieszczają się, proszę mi wierzyć, największe samoloty pasażerskie świata, które zabierają na pokład kilkuset pasażerów.

Jaki sprzęt fotograficzny Pan używa, by fotografować samoloty?

- Zdziwi się Pani, ale nie posiadam „wypasionych”, profesjonalnych aparatów. Staram się, w odpowiednim momencie zrobić zbliżenie obrazu i gdy widzę lecący samolot naciskam spust migawki. Robię zdjęcie „z ręki”. Nie używam żadnych statywów. Aparat, choćby najlepszy to nie wszystko. Trzeba mieć, jak to się mówi i dobre oko.

Ile Pan posiada aparatów?

- Trzy – jeden kieszonkowy, bez wymiennych obiektywów, którym robię także panoramy, drugi podręczny z 30-krotnym zoomem oraz jeden większy aparat, ale nie profesjonalny. Są to aparaty za kilkaset złotych.

Ma Pan swoje ulubione miejsce, miejsca, z których wychodzą najlepsze zdjęcia?

- Mieszkam w Ptaszkowej koło Grybowa. Zazwyczaj fotografuje z balkonu swojego domu, albo ze znajdującego się przy nim ogrodu.

Faktycznie jest taki tłok w powietrzu?

- Jak najbardziej. Czasami wystarczy podnieść głowę do góry i zobaczyć jak niebo jest poorane smugami. W weekendy jest on naprawdę duży.

Ile samolotów pasażerskich może codziennie przelatywać nad Sądecczyzną?

- Sądzę, że kilkadziesiąt.

Co lata nad moim niebem?

Uwiecznia Pan jeszcze jakieś inne odległe punkty?

- Oczywiście. Kiedyś udało mi się sfotografować z balkonu domu mały, biały punkcik. Trochę poszperałem. Popytałem tu i tam i okazało się, że jest to Babia Góra

Czym dla Pana jest to nietypowe hobby?

- Pozwala mi się ono zrelaksować się, odreagować. Fajnie wypełnia mi czas wolny, którego, z racji wykonywanego zawodu, nie mam zbyt wiele.

Co lata nad moim niebem?Fotografowanie – to pasja z dzieciństwa?

- Zawsze interesowała mnie fotografia. Pierwszy aparat fotograficzny, jaki dostałem od rodziców to była Smiena 8m. Już w szkole podstawowej należałem do kółka fotograficznego. Zawsze chciałem robić zdjęcia i umieć je wywoływać. Nauczyłem się tego. Później pracowałem nad zrobionymi zdjęciami w ciemni. Takie to były czasy. Potem była dłuższa przerwa, bo w moim życiu  pojawiły się inne priorytety. Założyłem rodzinę. Później już miałem aparat kompaktowy, którym dokumentowałem dzieciństwo mojego syna i rodzinę. A potem przyszła era aparatów cyfrowych. Wtedy zacząłem pasjonować się fotografią cyfrową i komputerową obróbką zdjęć. Podczas różnych akcji ratowniczych, w których brałem udział, robiło się wiele zdjęć.

Wspomniał Pan, że jedno z takich zdjęć trafiło nawet do strażackiego kalendarza wydanego przez Komendę Główna Państwowej Straży Pożarnej....

- Rzeczywiście tak było. Wykonane zdjęcie z podczas akcji ratowniczej trafiło do branżowej prasy. Pewnego dnia odebrałem telefon od osoby, która szukała dynamicznych fotek strażackich. I spodobało jej się moje zdjęcie. Fotka, na której uwieczniłem pracę naszych strażaków została zauważona i znalazła się w ogólnopolskim kalendarzu strażackim.

Ile sfotografował Pan już samolotów pasażerskich?

- Nie liczę. Mam tysiące takich zdjęć. Kupuję dyski twarde o coraz większej pojemności, aby je archiwizować. Oczywiście nie wszystkie zdjęcia zostawiam. Nieostre – po prostu usuwam.

Lata Pan samolotami pasażerskimi?

- Jeśli jest to konieczne. Nie mam parcia na tytuł zdobywcy przestworzy. Nie boje się wysokości. Preferuję jednak poruszanie się po twardym gruncie.

Dziękuję za rozmowę

Iga Michalec, Fot. arch. rodzinne Pawła Motyki.

Co lata po moim niebie? Wystarczy spojrzeć w górę, a świat staje otworem







Dziękujemy za przesłanie błędu