Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 10 sierpnia. Imieniny: Bianki, Borysa, Wawrzyńca
02/01/2017 - 14:50

Świadectwo ks. Polaka: Miałem więcej niż kilo szczęścia! Matka Boża działała

Podczas nabożeństwa dziękczynno - błagalnego w parafii Ducha Świętego w Nowym Sączu, odprawionego w ostatnim dniu starego roku, ks. proboszcz Józef Polak SJ złożył przejmujące świadectwo.

"Macie prawo wiedzieć, nie po to żebym chciał tutaj się uskarżać, czy wywnętrzać, ale proboszcz jest naszym proboszczem, to wiecie, bo już się raz przyznałem, że końcem sierpnia trafił mi się zawał.

Niewielki na szczęście, ale trafił się. Tak, że z jednego szpitala w Krakowie przewieźli mnie do drugiego. Byłem prosto po spowiedzi, taki  spokój niesamowity w sercu. Wzięli mnie na stół, zwykły rutynowy zabieg koronografii i słyszę co lekarze mówią między sobą. W pewnym momencie padają słowa: "O, to zbyt niebezpieczne i ryzykowne, do konsultacji".

Za chwilę zwracają się do mnie: "Proszę pana, nie zrobimy dzisiaj tego zabiegu. Pański przypadek idzie do konsultacji". Wróciłem na salę.
Na drugi dzień przyszedł lekarz i mówi: "Gdyby to było troszkę dalej, no to jest standardowy zabieg, wiele takich robimy, ale w takim miejscu, że jak zaczniemy grzebać przy tej tętnicy, tuż obok są dwie następne i ryzykujemy dużo poważniejszą sprawę".   

Jak każdy chłop w takiej sytuacji mówię: "Dobrze panie doktorze, skoro tak się rzeczy mają, to proszę przepisać leki i wracam do domu". Na co uśmiechnął się trochę i mówi: "Proszę pana, nie wypuszczam pacjentów w takim stanie". Ja wtedy: "No to co się pana pyta, proszę robić".

Zrobili i przed obrazem Matki Bożej chcę to powiedzieć, bo lekarz, który wtedy nie wiedział, że jestem księdzem, po skończonym zabiegu mówi: "Matka Boska musiała tu sporo działać. Na co ja: "Dziwi się pan, jestem księdzem, jestem kustoszem Jej sanktuarium".

Przyszedł następnego dnia lekarz, który to prowadził i mówi: "Wie ksiądz co, na konsylium to jeden z kolegów powiedział tak:
< Wprawna ręka i kilo szczęścia, to się uda>  Ksiądz miał więcej niż kilo".
A równocześnie niesamowity spokój w sercu. Przed zabiegiem mówiłem sobie: "Panie Boże jeżeli to już jest ten czas, to jestem gotowy". Było już po odpuście, te rzeczy podstawowe porozliczane....
Ale to nie był jeszcze mój czas. Nie był mój czas, więc dzisiaj publicznie, przed Wami chcę podziękować Matce Bożej za wstawiennictwo, a Panu Bogu za życie, jeszcze je mam.

Bo się okazało się, że nawet jak ja tego tak nie przeżywałem i nie czułem, no to było na granicy. I teraz jest ten moment, że ja umilknę. Po co? Po to, żeby każdy z Was, zapraszam, pomyślał - za jakie wydarzenie chce podziękować, co mi się przytrafiło, jak Bóg w moim życiu w tym roku działał?".

W kościele zapanowała cisza jak makiem zasiał...
**
W drugiej części sylwestrowego kazania ks.Polak podsumował życie parafii w mijających 12. miesiącach. Dla nikogo nie było zaskoczeniem, że w niedzielnych mszach brało udział więcej wiernych niż parafia liczy osób, odnotowano ponad stuprocentową frekwencja. Tak jest od lat. Cudowny obraz Matki Bożej Pocieszenia ma silę przyciągania.
- Przychodzą do nas ludzie z innych parafii., z czego należy się cieszyć - mówił proboszcz. Na koniec wymienił parafian, którzy zmarli w 2016 roku. Odmówiono: "Wieczne odpoczywanie...".
(HSZ), fot. deon.pl
 







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)