Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 21 października. Imieniny: Celiny, Hilarego, Janusza
30/07/2020 - 15:40

Tu za wolni, tam za szybcy, czyli o grupie rowerzystów niechcianych

Sezon wakacyjny w pełni, coraz chętniej wsiadamy na rowery. Ścieżki rowerowe w weekendy są oblegane przez fanów dwóch kółek. Jest jednak taka grupa zapaleńców, która nie jest tam mile widziana. Niestety, na drogach głównych również nie ma dla nich miejsca.

Fot. Sądeczanin

Rower szosowy dla początkującego kolarza to koszt około 4 tysięcy złotych. Wraz z doświadczeniem, wzrastają wymagania, a to oznacza dodatkowe koszty. Za dobry rower do wyczynowej jazdy trzeba dać blisko 10 tysięcy. Zdarzają się też pasjonaci, którzy wydają na swoje dwa kółka powyżej 20 tysięcy złotych.

Rowery szosowe, jak sama nazwa wskazuje, służą do poruszania się po szosie. Najważniejsza w tej dyscyplinie sportowej jest więc szybkość i długi dystans. Na rynku rowerowym pojawiają się coraz nowsze wspomagacze dla kolarzy. Od karbonowych ram, które zapewniają lekkość, po karbonowe koła. Zakup odpowiedniego, nawet wypasionego, sprzętu, nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów.

Bo gdzie właściwie miałby wybrać się taki kolarz na przejażdżkę? Dla jednych jest za wolny, a dla drugich za szybki. Kierowcy irytują się na rowerzystów, poruszających się po asfalcie. Zdarzają się przypadki, że ścieżka rowerowa biegnie tuż obok głównej drogi, ale zawzięty kolarz i tak uparcie porusza się po asfalcie. Kierowcy się wściekają i trąbią. Inni próbują wyprzedać na trzeciego, a o potrącenie samotnego kolarza, nietrudno.

Zobacz też: Zatopili liczydła w asfalcie i co z tego wynikło

Z kolei na ścieżce rowerowej również nie ma miejsca dla rowerzystów szosowych. Słoneczne weekendy są idealną okazją do zorganizowania rodzinnej wycieczki. Liczne trasy rowerowe wokół Nowego Sącza są oblegane nie tylko przez dorosłych, ale i przez dzieci. Niestety, na ścieżkach utrzymuje się tempo raczej rekreacyjne.  

Kolarz, dla którego liczy się przebycie długiego dystansu w jak najkrótszym czasie, nie jest tu mile widziany. Zderzenie dwóch rowerzystów, zwłaszcza jeśli jeden z nich jest dzieckiem, wcale nie jest incydentem rzadkim. Korzystanie z tras rowerowych nie jest również przyjemnością dla kolarzy. Tam, gdzie jest asfalt, sytuacja jest raczej prosta – szosa świetnie sobie z poradzi. Jednak jakakolwiek inna nawierzchnia jest mordercza. Popularna kolorowa nawierzchnia na której zbierają się piasek i drobne kamienie może kosztować rowerzystę nie tylko wymianę osprzętu, ale czasem też rozbite kolano. Wąskie koła (czasem nawet 25 mm) nie są stworzone do jazdy po wyboistym terenie. Widelce pozbawione amortyzatorów, jak te, w klasycznych rowerach górskich, nie pozwalają również zjechać z trasy i wybrać gruntową drogę.

Gdzie więc jest miejsce dla rowerów szosowych? Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Kierowcy raczej nie wykazują się zbyt dużą dawką cierpliwości widząc rowerzystów na drogach głównych. Rozwiązaniem może być jazda w peletonie. Grupa kolarzy, która jawnie sygnalizuje swoje zamiary na drodze i trzyma się w zwartej grupie, jest na pewno bardziej widoczna dla kierowców.  (PS)







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)