Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 21 października. Imieniny: Celiny, Hilarego, Janusza
09/10/2020 - 20:25

Ósma porażka z rzędu Sandecji. Tym razem z Widzewem

Czarna seria trwa w najlepsze. Tym razem dla piłkarzy Sandecji zbyt mocny okazał się Widzew Łódź, któremu ulegli na wyjeździe 1-2. Jedyną bramkę dla sądeczan zdobył Kamil Ogorzały.

Sandecja przyjechała do Łodzi mając po siedmiu porażkach z rzędu zero punktów na koncie. Drużyna z Nowego Sącza bardzo ich potrzebowała, gdyż pozwoliłyby one odbić się jej od dna. Widzew Łódź to jednak drużyna bardzo utytułowana i wiadomo było, że o jakąkolwiek zdobycz będzie bardzo ciężko. Niestety, kolejny raz „Biało-czarni wracają „na tarczy”…

Zaczęło się jednak bardzo dobrze. W 5 minucie meczu Adrian Danek wbiegł w pole karne, dograł wzdłuż bramki, a Kamil Ogorzały zmieścił piłkę w siatce. Po golu zdobytym przez Sandecję, gra się wyrównała i była prowadzona w środku pola. Gospodarze pierwszą groźniejszą sytuację stworzyli sobie w 20 minucie, kiedy Dominik Kun (były zawodnik sądeczan) dograł do Merveille Fundambu, ten przedłużył podanie do Mateusza Michalskiego, którego uderzenie zostało zablokowane. W 23 minucie strzał Fundambu obronił Dawid Pietrzkiewicz. Z czasem gospodarze zaczęli coraz mocniej dochodzić do głosu, czego najlepszym przykładem są kolejne sytuacje Łukasza Kosakiewicza, Fundambu i Mateusza Możdżenia. W 35 minucie nastąpiło wyrównanie. Kosakiewicz wrzucił piłkę z prawej strony, a Marcin Robak, skierował ją do siatki. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie choć sytuacje mieli jeszcze Kun (dla Widzewa) i Danek (dla Sandecji).

Zobacz także: Sandecja ma nowego piłkarza, a kto będzie jej trenerem? Jest kilka nazwisk

Po zmianie stron łodzianie szybko strzelili drugą bramkę. Kun podał prostopadle do Robaka który zdobył kolejnego gola (duży błąd popełnił Pietrzkiewicz. Mając piłkę na rękach przepuścił ją do bramki). Sandecja chciała odpowiedzieć, ale zarówno aktywny tego dnia Danek, jak i Rafael Victor w sytuacji "sam na sam" z golkiperem gosci nie zdołali umieścić futbolówki w siatce. W 60 minucie jeszcze jeden strzał oddał Robak, jednak bramkarz Sandecji skutecznie interweniował. „Biało-czarni” dobrą sytuację do wyrównania mieli w 60 minucie, ale Paweł Mandrysz po dobrym dośrodkowaniu Damiana Chmiela nie umieścił piłki w siatce. Klarowną okazję miał też nowy zawodnik sądeczan - Rubio, lecz nie zdołał „dołożyć nogi” do piłki, by skierować ją do bramki.

Ósma ligowa porażka z rzędu stała się więc faktem. Sandecja jest w dramatycznej sytuacji. Jako jedyna  pozostaje bez punktów (GKS Jastrzębie zremisował bowiem z Miedzią Legnica). Za tydzień, w niedzielę, „Biało-czarni” zmierzą się z GKS-em Bełchatów. (MP), fot.: Adrian Maraś, Sandecja Nowy Sącz







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)