Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 11 maja. Imieniny: Igi, Mamerta, Miry
03/09/2020 - 12:55

Z Nowego Sącza do Japonii. Droga na szczyt Jakuba Słowika

Przykład Jakuba Słowika pokazuje, że dzięki piłce nożnej można zwiedzić cały świat. Urodzony w Nowym Sączu bramkarz po kilkunastu latach gry dla polskich drużyn postanowił spróbować swoich sił za granicą. Wybrał japoński klub Vegalta Sendai. Jego podróż na szczyt doskonale pamięta pierwszy trener zawodnika – Marek Górecki.

Urodzony w 1991 roku Jakub Słowik treningi piłkarskie rozpoczął w Międzyszkolnym Uczniowskim Klubie Sportowym „ORLIK”, kiedy miał 6 lat. od początku zapowiadał się na dobrego zawodnika. W drużynie grał m.in. z Dawidem Cempą (w 2007 roku trafił do Legii Warszawa), Wojciechem Połomskim (występował w Cracovii), Rolandem Platą, czy Piotrem Góreckim. Występując w trampkarzach i juniorach Sandecji otrzymywał wiele wyróżnień, które potwierdzały wysoką klasę bramkarską.

Jego trener, Marek Górecki, już we wczesnych latach wróżył mu dużą karierę. Jedyną przeszkodą mógł być wzrost, którym w młodości zawodnik się nie wyróżniał. Z czasem jednak i ta bariera na drodze do wielkiej piłki zniknęła, a obecnie zawodnik mierzy aż 1,90 metra.

Jak swojego podopiecznego wspomina trener Górecki? - Kuba od początku swojej wielkiej przygody z piłką dał się poznać jako chłopak wyjątkowo uzdolniony ruchowo, nieprawdopodobnie ambitny, pracowity i marzący o karierze sportowej. Przez pierwsze dwa lata występował w formacji obronnej, grając bardzo twardo i skutecznie, co przy takich strzelcach wyborowych, jak Dawid Cempa, było podstawą do wygrywania w pięknym stylu, turniejów ogólnopolskich m.in. w Krasnymstawie, BOSH CUP w Lublinie (rok 1999) oraz Pucharze Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego (Blachownia k/Częstochowy – maj 2000).

- Właśnie po tym ostatnim turnieju Kuba zapragnął spróbować swoich sił jako bramkarz - dodaje trener. - W lipcu 2000 roku wyjechałem z MUKS ORLIK, na turniej Holland CUP do Amsterdamu, gdzie Kuba, choć był dwa lata młodszy od rówieśników, zaliczył kilka swoich pierwszych w życiu występów na pozycji bramkarza. Wiosną 2001 roku grupa tych chłopaków zwyciężyła zarówno w rozgrywkach okręgowych jak i makroregionalnych i wyjechała na finały ogólnopolskie UKS im. Marka Wielgusa do Białegostoku. Zajęli tam piąte miejsce w kraju, natomiast Kuba zaliczał dużo dobrych interwencji , nie przypuszczając jeszcze, że to właśnie w barwach Jagiellonii Białystok rozpocznie się jego wielka kariera ligowa. 

- Zwyciężył także w I edycji turnieju "Z Podwórka na stadion" rozgrywanym w Krakowie. Po tym obiecującym okresie, nowo wybrany Zarząd KS Dunajec, na którego obiektach trenowaliśmy, bardzo utrudniał mi pracę, więc bez wahania, przyjąłem propozycję, złożoną przez ówczesnego trenera koordynatora Sandecji Śp. Wiesława Spiegla i przeszedłem do tego klubu. Przy tejże okazji z ogromnym szacunkiem pozwolę sobie wspomnieć nieodżałowanego Trenera Wiesława Spiegla , który również sprowadzał mnie jako czternastoletniego chłopaka do Sandecji, gdzie już po trzech latach stałem się podstawowym zawodnikiem zespołu, który w roku 1978 osiągnął największy sukces w 110 - letniej historii MKS Sandecja, zajmując IV miejsce w Mistrzostwach Polski Juniorów - mówi Marek Górecki.

Jednym z największych sukcesów w początkowych latach kariery młodego bramkarze było drugie miejsce w ogólnopolskim turnieju rozgrywanym w Iławie.

- Podczas niego, przed każdym meczem dużo rozmawiałem z Kubą, gdyż bardzo przeżywał swoje, czasem nieudane interwencje. Po zakończeniu turnieju, takie sławy jak: Lesław Ćmikiewicz, Stefan Majewski, Mirosław Okoński i Paweł Primel, szczerze mi gratulowali najlepszego bramkarza finałów. Na turniej finałowy kupiłem Kubie rękawice bramkarskie, w których bronił niczym Oliver Kahn. Zachowały się w dobrym stanie i do dzisiaj wypożyczam je moim podopiecznym, motywując ich do takiej pracy na treningach, jak robił to Kuba Słowik – twierdzi trener.

Doświadczenie zdobywał również na międzynarodowych turniejach m.in. ITALY CUP we Włoszech, gdzie grał przeciwko młodym napastnikom z całej Europy. - Po tych sukcesach, Kuba jeszcze bardziej był zmotywowany do pracy. Przypominam sobie, jak podczas dwóch letnich obozów w Świnoujściu, gdzie mieliśmy codziennie dwa treningi, często prosił mnie o jeszcze jeden. Odbywaliśmy go na plaży pod koniec przerwy obiadowej, kiedy było zazwyczaj mniej plażowiczów. Fruwał wówczas na piasku, doskonaląc swoje brawurowe interwencje – wspomina trener Górecki.

Golkiper miał wsparcie od swoich najbliższych, dzięki któremu udało mu się dojść na szczyt. - Bardzo ceniłem sobie współpracę z jego ojcem - Waldemarem, moim kolegą z drużyny Oldbojów. Nigdy nie miał on pretensji, że Kuba, jako najmłodszy w drużynie, składającej się z chłopców z roczników 89/90/91, nie zawsze występował w pierwszym składzie. Wiedziałem kiedy Kuba będzie już gotowy bronić na wysokim poziomie – mówi trener.

W 2007 roku Słowik trafił do drużyny Sparta Szamotuły, a następnie przez Spartę Oborniki do występującej w ekstraklasie Jagielloni Białystok.

- W lutym 2007 roku, ojciec Kuby przyjechał do mnie na stadion Sandecji , z prośbą o pomoc w „załatwieniu” Kubie słynnej w tamtym czasie Szkoły Bramkarskiej w Szamotułach. Otrzymałem zapewnienie że jest już gotowy na wyjazd ponad 500 km od Sącza, więc wykonałem kilka telefonów do kolegi z czasów wspólnej nauki w warszawskiej Szkole Trenerów PZPN - Andrzeja Dawidziuka. Powiedziałem mu o jak dużym talencie mówimy. Miałem trochę szczęścia, ponieważ przebywał wtedy ze swoimi bramkarzami w Karpaczu i obiecał, że jak Kuba pokaże się z dobrej strony podczas trzydniowego pobytu na obozie to znajdzie się dla niego miejsce w grupie bramkarzy przyjętych do Liceum Sportowego w Szamotułach. Udało się - dodaje trener Górecki

Zobacz także: Jakub Słowik dłużej zagra w Japonii

Kariera Słowika nabrała wówczas tempa. Bramkarz zadebiutował w Ekstraklasie (w 2011 roku, w meczu przeciwko Legii Warszawa) i wyrobił sobie na tyle dobrą markę, że w 2015 roku przeszedł do Pogoni Szczecin. Po dwóch latach występów w tym klubie, po raz kolejny zmienił barwy, przenosząc się do Śląska Wrocław. Drużyna z Dolnego Śląska, była jak dotąd ostatnim polskim klubem, w którym występował golkiper. Po zakończeniu sezonu 2018/19, przeszedł do japońskiego klubu Vegalta Sendai.

-Bardzo się cieszę się, że Kubie tak dobrze poszło. Rozegrał on przecież jeden mecz w Reprezentacji Polski za kadencji trenera Waldemara Fornalika oraz kilkanaście w reprezentacjach juniorskich. Na swoim koncie ma 140 meczów w polskiej ekstraklasie, a dzisiaj występuje w lidze japońskiej. Jest to też wspaniały przykład dla młodych sądeckich chłopaków, marzących o karierze piłkarza. Muszą oni pamiętać, że „bez pracy i wielu wyrzeczeń, nie ma kołaczy” - kończy trener Górecki

(Mateusz Pogwizd), fot.: Marek Górecki, 







Dziękujemy za przesłanie błędu

SĄDECZANIN ROKU 2020