Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 25 października. Imieniny: Ingi, Maurycego, Sambora
24/08/2020 - 09:05

Arkadiusz Aleksander: pod takimi zarobkami ja się nie podpiszę

We wtorek Sandecja rozegra pucharowy mecz z Rakowem Częstochowa, a w sobotę, od wyjazdowego starcia z Miedzią Legnica, rozpocznie rozgrywki Fortuna 1. Ligi. O przygotowaniach do tych spotkań, ruchach kadrowych w klubie i kulisach powrotu do Sandecji, rozmawiamy z Arkadiuszem Aleksander - wiceprezesem i dyrektorem sportowym klubu.

Panie prezesie, jakiś czas temu, zawieszony w swoich obowiązkach został Artur Kapelko. Co było głównym powodem takiej decyzji? W komunikacie wydanym przez klub czytamy m.in o braku współdziałania z innym członkiem zarządu…
- Decyzja została podjęta przez Radę Nadzorczą, której nie jestem członkiem - mówi Arkadiusz Aleksander. Nie mnie oceniać te kroki. Wróciłem do Sandecji odbudować pion sportowy, po najsłabszym sezonie od 10 lat, czyli od momentu awansu do 1 ligi. We wcześniejszych, drużyna nie drżała o utrzymanie do ostatnich kolejek. W tym miejscu muszę szczerze przyznać, że gdy zapoznałem się z rzeczywistą sytuacją w klubie to przez 2 dni zastanawiałem się czy nie zrezygnować. Tylko dlatego, że to mój klub, z mojego miasta, postanowiłem zaryzykować i wierzę, że podjąłem słuszną decyzję.
 
Jaka więc była sytuacja w Sandecji? Można prosić o konkrety?
- Na 14 dni przed meczem pucharowym z bardzo mocnym Rakowem Częstochowa (co potwierdziło sobotnie spotkanie z Legią Warszawa), w klubie pozostało tylko 3 zawodników z ważnymi kontraktami na przyszły sezon. Nie było trenera, a co za tym idzie i planu przygotowań. Informacja o stracie na ostatniej prostej około 200 tys. złotych w ramach klasyfikacji Pro Junior System była, co najmniej dziwna, do tego dochodzi negatywny wynik audytu przeprowadzonego przez PZPN w Akademii.

Brak strategicznego sponsora, a na dodatek dowiedziałem się, iż klub nie zapłacił od października 2019 r. ani złotówki do ZUS i w sierpniu musieliśmy wpłacić większość należnych składek za ten okres. Idealna kondycja finansowa nie była do końca taka jak ją do tej pory przedstawiano, co odzwierciedlał debet na koncie klubowym w banku. Sytuacje z klasyfikacją Pro Junior System i certyfikacją naszej Akademii udało się na szczęście rozwiązać po naszej myśli dzięki współpracy z najbliższymi współpracownikami. 

Czy Pan jest oficjalnie następcą prezesa Kapelko? Kiedy nazwisko nowego prezesa będzie podane do wiadomości publicznej? Jak wygląda procedura jego wyboru?
- Proszę kierować te pytania do członków Rady Nadzorczej, gdyż te osoby są jedynymi, które udzielą na nie odpowiedzi.
 
Trenerem Sandecji w nowym sezonie, będzie znany w środowisku piłkarskim Piotr Mandrysz. Ciężko było go namówić do pracy w Nowym Sączu?
 - Trener Mandrysz jest uważany za dobrego fachowca. Na taką ocenę zapracował sobie wynikami jakie osiągały zespoły pod jego wodzą. Wypracował on m.in. 5 awansów z różnymi klubami. To, że udało się nam go przekonać do pracy w Nowym Sączu uważam za sukces.
 
Dlaczego wycofano drużynę rezerw z IV ligi? 
- Zespół został zawieszony na rok z kilku powodów. Pierwszy to budowa nowego stadionu, która ma się wkrótce rozpocząć, a to wiąże się z dużymi ograniczeniami, jeśli chodzi o logistykę, miejsca rozgrywania meczów oraz treningów na obiektach przy ul. Kilińskiego. Powód drugi to finanse. „Dwójka” kosztowała klub prawie pół miliona złotych. W ostatnim sezonie, na liście płac drużyny rezerw znajdowali się zawodnicy, których kontrakty opiewały na kwotę 4800 zł miesięcznie, reprezentując klub na piątym poziomie rozgrywkowym.

To są ogromne kwoty, tym bardziej, że miasto w dużej części utrzymuje klub ze środków publicznych. Wszyscy sądeczanie wiedzą, jaki jest poziom zarobków w Nowym Sączu i jeśli zawodnik w IV lidze ma zarabiać tak duże pieniądze to ja się pod tym nie podpiszę. Dodatkowo, dochodzi sytuacja z COVID-19, gdzie tak naprawdę nie wiemy jak ta pandemia się rozwinie. Warto zaznaczyć, że dokładnie taką samą decyzje odnośnie rezerw podjął niedawno prezes Wisły Kraków Dawid Błaszczykowski. Liczę, że rezerwy wrócą w przyszłym sezonie.

Uważa Pan, że była to dobra decyzja?
- Decyzja była ciężka, ale w obecnej sytuacji chyba jedyna, jaką mogliśmy podjąć. Przypomnę, iż druga drużyna została przywrócona podczas mojego poprzedniego pobytu w Sandecji.  W tym czasie trener Kubiela awansował z rezerwami do IV ligi i był bardzo blisko kolejnej promocji do III ligi.
 
Niedawno duże zamieszanie wywołała Złota Gwiazdka PZPN, którą Sandecja mogła utracić. Mógłby Pan wyjaśnić, o co chodziło w całej tej sytuacji i w jaki sposób udało się uratować to odznaczenie?
 - Jak już wspomniałem wcześniej, audyt przeprowadzony w akademii przez PZPN za sezon 2019/2020 dał wynik negatywny. Szczegółów nie mogę zdradzić, ponieważ związek zastrzegł sobie poufność. Jest to poważna sprawa, z którą musieliśmy się zmierzyć na gorąco, gdyż utrata Złotej Gwiazdki PZPN wiązałaby się z dużą stratą wizerunkową dla klubu oraz utratą dofinansowania na ten projekt z centrali. Nie ukrywam, że wraz z nowym dyrektorem Akademii - Grzegorzem Baranem, interweniowaliśmy w PZPN przed posiedzeniem komisji odwoławczej i ręczyliśmy swoimi nazwiskami za poprawę pracy w Akademii w kryteriach, które wskazano w audycie. Doceniam też ogrom pracy, jaki włożył Mateusz Dwojak wraz z wszystkimi trenerami grup młodzieżowych w procesie certyfikacji Akademii.  
 
W Sandecji zdiagnozowano przypadek koronawirusa,  jednak drużyna powróciła już do treningów zespołowych. Jak wyglądał okres, kiedy nie były one możliwe i jak bardzo ta przerwa może się odbić na przygotowaniu drużyny do sezonu ligowego?

- Przez tydzień byliśmy wszyscy odizolowani, zgodnie z zaleceniami z PZPN nie mogliśmy trenować w grupie. Ostatnio udało nam się wrócić do treningów, ale dwóch naszych kluczowych zawodników jest wciąż na kwarantannie. 
 
Z wieloma piłkarzami przedłużono kontrakty, ale też bardzo dużo piłkarzy opuściło Sandecję. Z czego wynikają tak duże ruchy kadrowe w klubie?
- Większość umów kończyło się wraz z końcem rozgrywek. Kilku zawodnikom podziękowaliśmy za współpracę, z wieloma przedłużyliśmy kontrakty, ale są i tacy jak Kun i Flis, których chcieliśmy zatrzymać, lecz otrzymali lepsze oferty z bogatszych klubów.

Zobacz także: A jednak! Maciej Korzym zostaje w Sandecji
 
Na testach w Sandecji przebywa m.in Artem Dudik i Milan Lutonsky. Jakich jeszcze zawodników możemy się w najbliższym czasie spodziewać w Nowym Sączu? Kogo Sandecja ma "na celowniku" jako potencjalne wzmocnienie drużyny?
- Bardzo utrudniał nam sytuację brak możliwości wspólnych treningów i rozgrywania meczów kontrolnych. Klika klubów z obawy o zdrowie własnych zawodników odwołało zaplanowane wcześniej sparingi. Jeśli chodzi o zawodników testowanych to większość z nich nie zostanie w Nowym Sączu. Na ten moment rozmawiamy z Szachtarem Donieck nad sfinalizowaniem transferu Artema do Sandecji.
 
Co z testowanymi Łukaszem Wiechem i Kamilem Orlikiem? Nie grali oni w ostatnim sparingu z Koroną Kielce, czy to oznacza, że nie zobaczymy ich w barwach Sandecji?
- Nie będą zawodnikami Sandecji.
 
Z drużyny odeszło dwóch bramkarzy. Czy to wzmocnienie tej pozycji jest priorytetem? Możemy się spodziewać transferu kolejnego po Dominiku Budzyńskim golkipera?
- Jest koncepcja jednego zawodnika doświadczonego i dwóch młodych bramkarzy, którzy powinni się od niego uczyć i walczyć na treningach o miejsce w składzie.
 
Sandecja będzie w nowym sezonie oparta na młodych wychowankach? Czy Uważa Pan, że są oni już gotowi do gry na pierwszoligowym poziomie?
- Chcieliśmy, aby tak się stało, dlatego dokooptowaliśmy do kadry pierwszego zespołu najzdolniejszych zawodników z rezerw. W ostatnim sparingu z Koroną daliśmy im szanse pokazania się. Dla większości z nich, była to pierwsza w życiu możliwość skonfrontowania się z tak klasowym zespołem. Wynik pokazuje ile jeszcze pracy przed naszą młodzieżą, aby móc rywalizować na pierwszoligowym poziomie. Trzeba ten mecz traktować, jako bardzo przydatny sprawdzian dla tych młodych chłopaków. W najbliższym czasie zastanowimy się nad przyszłością każdego z nich indywidualnie i niewykluczone, że kilku zostanie skierowanych do innych klubów, w których będą mogli się dalej rozwijać a przede wszystkim liczyć na regularne występy. Chcemy, żeby każdy po powrocie z wypożyczenia wrócił do Sandecji jako lepszy piłkarz. 

Zobacz także: Problemy z budową stadionu Sandecji? Już kiedyś to przerabialiśmy
 
Już we wtorek mecz Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, jakie ma Pan oczekiwania z nim związane?
- Mieliśmy mnóstwo problemów i bardzo mało czasu na przygotowania, dodatkowo kluczowi zawodnicy przebywają na kwarantannie. Raków to bardzo dobry zespół grający w Ekstraklasie, dlatego przed nami duże wyzwanie. Nie poddajemy, się będziemy walczyć.
 
Jaki jest cel Sandecji na ten sezon?
- Jest to sezon, w którym celem jest przebudowa zespołu i w dużym stopniu odmłodzenie kadry. Chcemy na to wykorzystać ten rok mając na uwadze, że z ligi spada tylko jeden zespół. Trzeba tu też brać pod uwagę, że na początku sierpnia startowaliśmy nie z poziomu zero, a minus dwa.
 
Kiedy pracował Pan w klubie poprzednim razem, drużyna wywalczyła awans do Ekstraklasy. Liczy Pan w najbliższej przyszłości na powtórkę?
 - Chciałbym żeby ten zespół w momencie wybudowania stadionu był gotowy na włączenie się do walki o powrót do Ekstraklasy już na nowym obiekcie. Każdy sądecki kibic piłkarski marzy o Sandecji w najwyższej lidze. Aby było to realne to klub w najbliższym czasie musi przejść poważną restrukturyzację. Liczę też, że uda się odbudować zaufanie sądeckich firm, które były częścią poprzedniego sukcesu, a ostatnio nie widać ich na klubowych koszulkach. Sandecja w Ekstraklasie to był nasz wspólny ogromny sukces.

Rozmawiał: Mateusz Pogwizd, fot.: Archiwum sadeczanin.info







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)