Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 20 września. Imieniny: Eustachego, Faustyny, Renaty
26/01/2015 - 15:00

Piotr Stach po porażce w sparingu: To nie była moja drużyna

Rozmawiamy z Piotrem Stachem trenerem małopolskiego pierwszoligowca.
Zimowa aura i dziesięciu testowanych piłkarzy to główne powody Waszej sparingowej porażki z drugoligową Siarką? (0:5 – przyp. red.)
- Może nie tyle aura, co duża ilość testowanych. To jednak nie jest żadne wytłumaczenie dla moich piłkarzy, którzy przecież brali udział w tej grze kontrolnej. Fakt jest faktem, że było dużo niezrozumiałych zachowań i to zaważyło na takim, a nie innym rezultacie.

Rozmiary przegranej mogą dziwić.
- (chwila zastanowienia) Nie przywiązuję wagi do wyników sparingów. Do tego nie była to całkiem „moja” drużyna, a i nowi mogli zaprezentować się lepiej.

Który z testowanych wypadł zatem najlepiej?
- Jeden z Serbów. Lewy obrońca. Zagrał dobrze ale nie na tyle, by brać go od razu. Jeżeli na horyzoncie nie pojawi się żaden Polak, to będziemy z nim w kontakcie.

A zaciąg ukraiński?
- Pożegnaliśmy ich i wrócili do domu.

Czyli w Nowym Sączu nikt ich już nie zobaczy?
- Za mojej kadencji na pewno nie.

Jest w ogóle sens testować aż dziesięciu piłkarzy w jednym meczu?
- Mamy wówczas do czynienia z tzw. szerszym obrazem. Gdybyśmy podczas tego sparingu coś w tych chłopakach dostrzegli, dostaliby przepustkę do dalszej fazy testów. Blisko tego jest choćby wspomniany Serb.

We środę zagracie z czwartoligową Barciczanką. Ma się rozumieć, zagra Pan już piłkarzami Sandecji.
- Tak. Na murawie pokażą się tylko „swoje” nazwiska plus testowani od kilku dni Sobotka czy Kurowski. Kontrakt może podpisać jeszcze jeden krajowy zawodnik. Przecież nie mam jeszcze gotowej kadry na stawienie czoła pierwszej lidze.

Rozmawiał Remigiusz Szurek
Fot. (RSZ)
 
Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu