Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 28 października. Imieniny: Narcyza, Serafina, Wioletty
21/08/2020 - 14:50

Czary, mary i nieprzebrane skarby. Muszyński zamek to magiczne miejsce

Tak jak w przypadku innych zamków prezentowanych w naszym przewodniku turystycznym dla Aktywnych Sądeczan, tak i z zamkiem w Muszynie związanych jest sporo legend. Wytrwali mogą spotkać tu duchy lub znaleźć wielkie skarby. Ale od początku…

Czary, mary i nieprzebrane skarby. Muszyński zamek to magiczne miejsce

Pierwsza z opowiastek nie wiąże się może bezpośrednio z samym zamkiem, ale za to wyjaśnia skąd się wzięła nazwa miejscowości Muszyna. Otóż w zamierzchłych czasach, wieki temu uciekał tędy przed pogonią król Muskat. Jaka była przyczyna tej rejterady, skąd uciekał - próżno szukać informacji. Wiadomo tylko, że rycerze z jego orszaku biegle władali łaciną a byli tak wysocy, że stojąc na przeciwległych wzgórzach mogli sobie podać ręce. Wieść niesie, że właśnie tu król poczuł się bezpieczny i założył miasto otoczone murem, któremu nadał nazwę od swojego imienia – Muszyna.

Zobacz też: Z wieży widokowej w Muszynie w pogodne dni zobaczysz Tatry

Legenda związana bezpośrednio z ruinami mówi o ukrytych tu wielkich skarbach. Mieszkanie i szlachta oraz kupcy korzystający ze szlaku na Węgry chowali je w głębokich lochach, by ratować je przed wrogiem. Pilnować ma ich dwójka dzieci: chłopiec i dziewczynka. Część źródeł mówi, że to dzieci ówczesnego starosty. Szyję dziewczynki zdobi sznur prawdziwych pereł a palec chłopca szczerozłoty pierścień. Mają oni czuwać razem z uśpionymi rycerzami, uśpionym wojskiem w tajemnej komnacie za wielki żelaznymi drzwiami.
Co roku, w niedzielę palmową, wszyscy budzą się ze snu. Wszyscy siadają do uczty, usługuje im wspomniana dziewczynka. Potem znów zasypiają. I tak będzie działo się do czasu, gdy pierścień ześlizgnie się z palców chłopczyka. Wtedy wojsko się zbudzi połączy siły z zaklętymi rycerzami z Tatr i stanie w obronie Rzeczpospolitej. Wtedy dziewczynka da w nagrodę każdemu po jednej perle z naszyjnika.
Archeolodzy do dziś nie odnaleźli jednak żadnych lochów, ani tym bardziej tajemnej komnaty. Ale kto wie, co tu naprawdę kryć się może jeszcze pod ziemią.

Zobacz też: Średniowieczny zamek w Muszynie skrywa jeszcze wiele tajemnic

Następna opowieść związana jest zamkową studnią, której lokalizacji do dziś nie udało się precyzyjnie ustalić. Gdy biskup krakowski kazał – w XV wieku – odbudować zamek po pożarze okazało się, że brakuje tu wody i nikt nie potrafił znaleźć skutecznego rozwiązania. W tym samym czasie pojmano w okolicy wyjątkowo brutalnego zbója, którego wydała dziewczyna, którą pokochał. Zbójnik trafił do zamkowego więzienia a za swoje sprawki miał być ukarany śmiercią. Ale ksiądz doradził wójtowi, że zamiast go zgładzić lepiej zlecić mu wykopanie studni. Więzień pracował dwa miesiące zmuszony kuć w litej skale. Spał na dnie wykopu a jadł tylko to, co mu spuszczono na dół. Któregoś dnia jednak u szczytu wykopu pojawiła się piękna dziewczyna. Para wdała się w rozmowę. Piękność przedstawiła się gburowatemu mężczyźnie jako studnica, czyli duch źródła znajdującego się bardzo blisko. Panna zapewniła, że Bóg odpuścił mu już winy a na dowód tego mężczyzna niebawem dokopie się do wody. Potem studnica zniknęła tak samo szybko, jak się pojawiła. Zbój, choć był pewny, że to majak, nazajutrz zabrał się za pracę z większym entuzjazmem. I ledwo wbił kilof w skałę a trysnęła doskonała woda, która jak potem się okazało, nadawała się do picia i była wyjątkowo smaczna. Dziś po tej studni nie ma śladu…

Ostatnia z legend też mówi o skarbach. Ponoć co roku, w dzień św. Trójcy na zamku wszystko się zmienia. Otwierają się między innymi piwnice a śmiałek, który odważy się do nich wejść znajdzie tu skarby nieprzebrane. Raz odwaga spotkała się tu z chciwością. Pewnego roku podwoje otworzyły się przed kobietą, która na zamku była akurat z maleńkim dzieckiem. Na widok ogromnych ilości złota matka posadziła dziecko na ziemi i sama zaczęła zagarniać skarby. Nagle, gdy usłyszała dźwięk dzwonu bijącego na sumę, zobaczyła, że drzwi do lochów się zamykają. Zdążyła wybiec a dopiero po chwili spostrzegła, że w środku zostało dziecko. Matka zaczęła szlochać, ksiądz który był akurat w pobliżu kazał się jej pomodlić i wrócić w to miejsce dokładnie za rok. Zrozpaczona kobieta tak też uczyniła – drzwi do podziemi znów się otworzyły a w środku na stercie kosztowności siedziało jej dziecko, całe i zdrowe z czerwonym jabłkiem w ręku. Widać jakaś tajemna siła uznała, że maleństwa za zachłanność matki ukarać nie można,

Sami przyznajcie, że to piękne historie i ich piękna w niczym nie umniejsza fakt, że wykopaliska archeologiczne ich w żaden sposób nie potwierdzają. Bo czym były zamek bez takich tajemnic?

A może Wy znacie jeszcze jakieś legendy związane z Muszyną? Podzielcie się nimi z innymi Aktywnymi Sądeczanami za naszym pośrednictwem. Jednocześnie cały czas zapraszamy wszystkich seniorów do dzielenia się doświadczeniami i wspomnieniami z własnych wypraw, o typowanie miejsce gdzie wybrać się trzeba obowiązkowo i tych, których z różnych względów nie polecają. Informacje ze zdjęciami można przesyłać na adres [email protected] i korzystając z formularza dostępnego TUTAJ

Projekt dofinansowany ze środków Programu Rządowego na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych na lata 2014-2020  

ES [email protected] Fot.: ilustracyjne archiwum sądeczanin.info - Arkadiusz Cycoń, Urząd Miasta i Gminy Uzdrowiskowej Muszyna







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)