Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 17 października. Imieniny: Antonii, Ignacego, Wiktora
15/02/2015 - 17:00

Wojciech Knapik: Bonawentura to festiwal, który inspiruje do podróży

Wybitny reportażysta Jacek Hugo-Bader, uczestnik wyprawy na Broad Peak, Olek Ostrowski – himalaista, który zjechał na nartach z ośmiotysięcznika, Przemysław Cywnar – człowiek, który pływa po rzekach Europy na... drzwiach od toalety. Takie osobistości możemy spotkać na zbliżającym się 5. Festiwalu Bonawentura (20-22 marca) w Starym Sączu. O klimatycznej imprezie, której patronuje portal „Sądeczanin”, rozmawiamy z jej pomysłodawcą Wojciechem Knapikiem.
W tym roku festiwal przeżywa swój pierwszy jubileusz 5-lecia. Czy kilka lat temu były takie plany, aby impreza rozrosła się do takiej rangi?

Tego nie planowaliśmy. Pierwszy festiwal chciałem po prostu zrobić dobrze, oczywiście była nadzieja, że może stać się on imprezą cykliczną. Na razie udaje nam się to z roku na rok.

Czy z czasem udało się wykrystalizować idealną festiwalową formułę?

Myślę, że ona krystalizuje się cały czas i nie nastawiam się na to, że będzie to coś sztywnego. Staramy się zawsze wprowadzać jakieś nowości i w tegorocznej edycji takie będą. Na pewno kręgosłupem festiwalu są spotkania z podróżnikami i to uważam za najcenniejszą rzecz. W tym roku zrezygnowaliśmy z filmów, ale nie mówię, że na stałe. Zaprosiliśmy tylu ciekawych ludzi, że po prostu nie znalazł się na nie czas.

Kto ze wspomnianych ciekawych ludzi odwiedzi tegoroczna Bonawenturę?

Najbardziej medialną osobą jest Jacek Hugo-Bader, chociaż nie jest to osoba kojarzona z festiwalami podróżniczymi. Wiem, że tam czasem bywa, zdobył „Czwarty Żywioł” na Festiwalu Trzy Żywioły w Krakowie. To pokazuje, że nie tylko świetnie pisze książki, ale też świetnie opowiada. Jacka chciałem już zaprosić od drugiego festiwalu i mailowo zdążyliśmy się nawet zaprzyjaźnić. Nie udało się tylko zgrać jego terminów z festiwalem. W tym roku będzie i pokażemy go w dwóch odsłonach. Będzie Hugo-Bader jako autor „Długiego filmu o miłości, czyli powrót na Broad Peak”, książki cały czas dyskutowanej i budzącej wątpliwości, czyli zimowego wejścia na szczyt z dwiema ofiarami i wyprawy po ich ciała. Książka opisująca ekspedycję poszukiwawczą bardzo podzieliła środowisko himalaistów, a tzw. „zakopiańczycy” nawet się na Hugo-Badera obrazili. Drugiego dnia chciałbym, żeby opowiedział nam o swojej Syberii i Rosji.

Jacek Hugo-Bader od przeszło dwudziestu lat znany jest przede wszystkim czytelnikom „Gazety Wyborczej” jako czołowy reportażysta „Dużego Formatu”... 

Zaprosiłem też Jacka, bo razem z moim kochanym bratem, który jest patronem festiwalu, zawsze zaczytywaliśmy się Hugo-Baderem. Niejednokrotnie podczas naszych podróży komentowaliśmy sobie przeczytane historie. Najbardziej lubiliśmy historię jak Hugo-Bader przebrany za kloszarda odwiedzał różne miejsca: restauracje, hotele... i opisywał jak są bezdomni i żebracy traktowani w Warszawie. Gdzieś został poturbowany, przegoniony, niewpuszczony, ale w jednym miejscu został niesamowicie potraktowany – w salonie volvo. Pracownicy cierpliwie mu wszystko zaprezentowali i zaprosili na jazdę próbną. Bader spytał na koniec, czy wygląda na ich potencjalnego klienta? „Widzimy, że ma pan przejściowe problemy, ale fortuna kołem się toczy i za rok dwa może się odmienić”. Mój brat dzięki temu kupił sobie volvo. Opisałem tę historię Jackowi Hugo-Baderowi, a ten odpowiedział mi, że też po paru latach sobie kupił. Bo cała historia wyrobiła w nim dobre zdanie o firmie.

Druga rozpoznawalną postacią będzie Olek Ostrowski, który wszedł i zjechał z ośmiotysięcznika Czo Oju...

To trochę taki himalaista-outsider, a do tego świetny skiturowiec. Wszedł na wybrany przez siebie ośmiotysięcznik i zjechał z niego na nartach. Pobił tym samym polski rekord zjazdu z góry. Teraz ma plany zjechania z Mount Everestu.

W tym roku dodatkową atrakcja będzie wyjście w teren. Co chcielibyście pokazać przyjezdnym?

To wyjście przygotowane jest z myślą o gościach z zewnątrz. Chcemy im trochę pokazać tej naszej Sądecczyzny i w sobotę po pokazach, które kończą się tak w zasadzie po 21, idziemy w góry. Wyprawa nosi nazwę „Mont Elias Extreme Expedition” i prowadzi na Eliaszówkę. Może uda nam się znaleźć jeszcze trochę śniegu. Nocujemy w Chacie Magóry, a rano odbędzie się atak szczytowy.

A jeżeli jeszcze komuś starczy sił to wejdzie na wieże widokową? (śmiech)

Nawet nie mówimy, że jest tam wieża widokowa, bo to może zmniejszyć prestiż naszej wyprawy. Wybraliśmy Eliaszówkę, bo góra św. Eliasza w Ameryce Północnej to jedna z najbardziej kultowych gór, wiec robimy to tak z przymrużeniem oka.

Jakie miejsca odwiedzimy wraz z tegorocznymi gośćmi Bonawentury?


Wszystkie miejsca są zachęcające. Nie chodzi nam, żeby epatować najbardziej spektakularnymi miejscami. Podróżować można wszędzie. Szanujemy ludzi, którzy chodzą po górach lub zwiedzają okolice swojego domostwa. To jest ta sama rodzina. A wracając do pytania, to będzie Syberia w dwóch odsłonach, wcześniej jej nie było. Będą też Indie po raz pierwszy na Bonawenturze. Zaprosiliśmy Paulinę Wilk autorkę książki „Lalki w Ogniu”, w której pokazała całkowicie inny od utrwalonego obraz Indii. Także Witold Palak opowie o swojej podróży motocyklowej przez Indie, a warto wspomnieć, że na drogach w zasadzie nie obowiązują tam żadne przepisy drogowe. Z dalekich rzeczy będzie Patagonia z pięknymi zdjęciami Małgorzaty i Marcina Złomsckich. Będą też rewelacyjne zdjęcia z Norwegi Marcina Dobasa, czołowego fotografa przyrody i krajobrazów krajów polarnych. Będzie Kanion Kolorado z sądeckim akcentem, bo członkiem wyprawy był Zbyszek Owsiak, działający w Akademickim Klubie AGH „Bystrze”, a to kolebka kajakarzy górskich. Będzie też spływ rzekami afrykańskimi, będzie piesza wędrówka przez Góry Zagros w Iranie. Ja osobiście czekam na pokaz Przemka Cwynara , człowieka, który spłynął Dniestrem i Tamizą na drzwiach od kibla. Jego interesuje przygoda, a samo miejsce gdzie się ona dzieje, jest drugorzędne. W sumie mamy 15 pokazów.

Czy podróże, o których co roku opowiadają zaproszeni goście inspirują? Zdarza się, że ktoś z publiczności poczuł się zachęcony i odważył sie ruszyć w nieznane?

Ludzie się zastanawiają po co robimy taką imprezę, czy to nie jest czasem zwyczajne lansowanie się. Ale to nie jest tak. To są spotkania, po których ludzie podchodzą do podróżników i zadają pytania, szukają porady. Mięliśmy co najmniej kilka takich sytuacji, np. pani w słusznym wieku po pokazie Maćka Czaplińskiego odważyła się zrealizować swoje marzenia i pojechała do Afryki sama, dzięki Piotrowi Kuryło, który przebiegł kulę ziemską, zaczął biegać pewien mieszkaniec Starego Sącza, a nigdy tego nie robił. Teraz przygotowuje się do maratonu w Poznaniu. Ten festiwal pokazuje, że nie ma podróży nie do zrealizowania. Zależy kto na co chce przeznaczyć swoje pieniądze. Prędzej czy później, jak będzie zdeterminowany, dopnie swego.

Nieoficjalny program 5. Jubileuszowego Festiwalu Bonawentura


Rozmawiał Janusz Bobrek
Fot. JB i archiwum Bonawentury (na zdjęciach poprzednie edycje festiwalu)
Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu