Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 11 kwietnia. Imieniny: Filipa, Izoldy, Leona
27/03/2021 - 12:55

Pracujące matki nie mają co zrobić z dziećmi. „O nas nie pomyślał nikt!"

- Czterolatek to jest żywioł, którego nie da się opanować równocześnie odbierając telefony od klientów - żali się nasza czytelniczka. - My uczymy dzieci żołnierzy i lekarzy. Czemu nikt nie pomyślał o naszych? - pyta z kolei nauczycielka. Rząd zamyka przedszkola i żłobki, zostawiając na lodzie pracujące matki.

Od poniedziałku dzieci nie pójdą do przedszkoli ani żłobków. Zgodnie z najnowszymi obostrzeniami ogłoszonymi przez polski rząd z tych placówek będą mogły skorzystać tylko dzieci pracowników medycznych i służb porządkowych (np. funkcjonariuszy policji, żołnierzy). Sprawdź pełną listę nowych zasad bezpieczeństwa: Obostrzenia od 27 marca, Wielkanoc z lockdownem

Co w takiej sytuacji mają zrobić pracujące matki? Do naszej redakcji zadzwoniła poirytowana nauczycielka. - Uczę czterech przedmiotów w szkole podstawowej w klasach IV do VIII. Teraz, kiedy rząd zamknął przedszkola będę musiała prowadzić zajęcia z prawie czteroletnim dzieckiem przy boku - mówi kobieta. - My też uczymy dzieci żołnierzy i lekarzy. Czemu o naszych dzieciach nikt nie pomyślał? - pyta pani Teresa.

W takiej sytuacji jedno z rodziców musi poświęcić swoją pracę, aby opiekować się najmłodszymi pociechami. Nie każdą pracę jednak da się wykonywać zdalnie i wiedzą o tym doskonale pracownicy produkcji. - Nasz zakład pracy wciąż działa, a ja nie mam z kim dziecka zostawić. Ja albo mąż musimy zrezygnować z pracy i przejść na opiekuńcze - tłumaczy pani Katarzyna.

Na taki krok nie chce się zdecydować nasza czytelniczka, która uczy dzieci w szkole podstawowej. - Gdybym uczyła tylko jednego przedmiotu, to te luki dałoby się jakoś zapełnić, ale tak nie jest. Poza tym ile można siedzieć na opiekuńczym? Dyrektor w końcu mnie zwolni - tłumaczy nauczycielka. Kobiety martwią się więc o to, z kim mają zostawić dziecko od 29 kwietnia. Wisi nad nimi też groźba zwolnienia z pracy. - Przecież pracodawca nie po to mnie zatrudniał, żebym siedziała w domu z dzieckiem - mówi sądecka pracownica.

- Nie każdego stać na to, żeby zatrudnić opiekunkę. W tych czasach to droga sprawa - mówi pani Teresa i martwi się co przyniesie najbliższy poniedziałek. Na razie to ona zostanie z czterolatkiem w domu. - To nie jest dziecko, które zajmie się sobą. Gdybyśmy chociaż mogli je zostawić w przedszkolu na pół dnia to już by było coś.

- Czterolatek to jest żywioł, którego nie da się opanować równocześnie odbierając telefony od klientów - mówi pani Katarzyna, która poniedziałek spędzi z najmłodszą córką w domu. - W przedszkolu dzieci świetnie się bawią i pożytecznie spędzają czas. A w domu? Mam pozwolić dziecku się nudzić i oglądać telewizor? - zastanawia się pracująca mama.

Z tym problemem będzie musiało zmierzyć się wielu rodziców, którym możliwość wysłania dziecka do przedszkola lub żłobka pozwalała normalnie pracować. - To nieprzemyślana decyzja rządu. Czemu tylko wybrani mogą liczyć na opiekę nad dzieckiem? O nas nie pomyślał nikt - żalą się nasze czytelniczki. (s.siwulska@sadeczanin.info, fot. Pixabay)







Dziękujemy za przesłanie błędu