Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 1 marca. Imieniny: Albina, Antoniny, Radosławy
15/01/2024 - 09:50

Ma wymiary XXL. Gabriela z Nowego Sącza robi zawrotną karierę jako modelka [ZDJĘCIA]

Jest zaprzeczeniem obowiązującego ideału urody wychudzonej modelki. To kobieta pełnych kształtów. Może właśnie dlatego Gabriela Jurczak z Nowego Sącza tak urzekła słynną modową blogerkę Maffashion, która współpracuje z największymi projektantami. Piękna Gabriela łamie wykreowane przez agencje reklamowe stereotypy i przez świat mody idzie jak burza.

Z Gabrielą Jurczak rozmawia Jagienka Michalik

Jest zaprzeczeniem obowiązującego ideału urody wychudzonej modelki. To kobieta pełnych kształtów. Może właśnie dlatego Gabriela Jurczak z Nowego Sącza tak urzekła słynną modową blogerkę Maffashion, która współpracuje z największymi projektantami. Piękna Gabriela łamie wykreowane przez agencje reklamowe stereotypy i przez świat mody idzie jak burza.

Mała dziewczynka, która lubiła się stroić, zakładała za duże buty na obcasach swojej mamy i obwieszała się biżuterią. Tak to wyglądało, kiedy była pani dzieckiem? Lubiła się pani bawić w modelkę?
W ogóle o czymś takim nie myślałam. Bardziej lubiłam gonić po lesie, bawić się na podwórku… zawsze miałam poobijane kolana. Potem, kiedy byłam już w gimnazjum, uwielbiałam chodzić do kina. Szczerze mówiąc, chciałam być aktorką.

Te marzenia realizowała pani na przykład podczas szkolnych akademii?
-Rzeczywiście, zdarzało się, że występowałam w przedstawieniach, recytowałam wiersze. Może nie miałam parcia na scenę, ale byłam odważna i ciekawa. Nauczyciele mnie do tego motywowali i dobrze mi to szło.

W szkole średniej dorosła pani  do tego, żeby być modelką?
-Nie, w ogóle mi to nie przyszło do głowy, tym bardziej, że już pod koniec podstawówki przybyło mi trochę kilogramów. Nie byłam otyła, ale zawsze miałam szerokie biodra, więc automatycznie wyglądałam na większą.

Kiedy jest się nastolatką, krąglejsze biodra mogą urastać do wielkiego problemu. Prawie wszystkie dziewczyny chcą być szczupłe. To nadal obowiązujący kanon urody.
-Z tą wagą bywa różnie. Pięć kobiet może ważyć tyle samo, ale będą wyglądać zupełnie inaczej i mieć inną sylwetkę. Ja sama zawsze podchodziłam do tego na luzie. Oczywiście były okresy, kiedy mi to bardziej przeszkadzało i marzyłam o innej sylwetce, ale generalnie to akceptowałam i nigdy nie katowałam się żadnymi dietami, żeby zrzucić zbędne kilogramy.

A co z marzeniami o aktorstwie. Próbowała je pani przekuć w konkret?
-Nie do końca, ale zdarzył mi się mały epizod przed kamerą. Kiedy miałam piętnaście lat, przeglądałam Facebooka i znalazłam strony, gdzie były informacje o castingach dla dzieci i młodzieży. Znalazłam ogłoszenie, które mnie zainteresowało. Szukali dziewczyny w wieku od piętnastu do osiemnastu lat, do reklamy indyjskiej marki telefonów. Casting był w Krakowie, gdzie miała być też kręcona reklama.

Postanowiła się pani zgłosić do tego castingu?
-Tak. I ku mojemu zaskoczeniu dostałam zaproszenie na zdjęcia próbne. Musiałam odegrać scenkę, już nawet nie pamiętam jaką. Wróciłam do domu i na drugi dzień dostałam telefon, że mnie wybrali i wezmę udział w reklamie.

Jak się pani czuła na planie filmowym?
-Rewelacyjnie! To był mój pierwszy występ na wielkim planie, gdzie wszystko było profesjonalne: światła, kamery, reżyser. Najbardziej zapamiętałam moment, kiedy  skończyliśmy kręcenie reklamy. Główny reżyser podał mi rękę i powiedział, że byłam naprawdę dobra. No i zarobiłam wtedy swoje pierwsze pieniądze.

Kiedy ma się piętnaście lat, jest się prawie dzieckiem. W realizacji swoich planów miała pani wsparcie swoich rodziców czy też raczej próbowali panią od tego odwieźć.
-Rodzice bardzo chcieli, żebym się dobrze uczyła i poszła na studia, ale kiedy okazało się, że mam takie zainteresowania, uznali że powinnam spróbować. Zresztą na plan zdjęciowy nie pojechałam sama. Była ze mną mama i mąż siostry. Ale powiedziałam im wtedy, że jeśli chcą, żebym w tej reklamie zagrała, to mają iść i nie patrzeć, bo nie dam rady. (śmiech)

Skoro pierwszy udział w reklamie zakończył się sukcesem, pomyślała pani, że może zamiast aktorką, lepiej zostać modelką?
-Nie wiązałam z tym żadnych planów. Potraktowałam to raczej jako jednorazową przygodę. W szkole średniej, w „Długoszu” miałam sesje ze znajomymi fotografami, ale to było na potrzeby mojego Instagrama, Facebooka i miało niewiele wspólnego z profesjonalną sesją zdjęciową.

Usłyszała pani od fotografów, że ma pani talent? Że świetnie wygląda pani w obiektywie?
-Słyszałam, że jestem fotogeniczna, ale nie miałam planów, żeby na poważnie się tym zająć. Prawdę mówiąc zupełnie nie wiedziałam jak ta branża działa, nie wiedziałam też do kogo powinnam się zgłosić. W ogóle w ogólniaku byłam na takim etapie, że nie miałam pomysłu na życie.

Przyszła matura, a po ogólniaku prawie każdy idzie na studia.
-Ja też tak zrobiłam. Poszłam na dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wydawało mi się, że to jest powiązane ze światem show biznesu. Jednak się pomyliłam. Po dwóch miesiącach rzuciłam studia. Ostatecznie trafiłam na Akademię Ignatianum na zarządzanie i nowe technologie w sferze publicznej. Studia były zdalne, bo wybuchła pandemia  koronawirusa. Ponieważ  lockdown zamknął nas w domu, dużo czasu spędzałam w  mediach społecznościowych i w ten sposób zaczęła się moja przygoda z modelingiem?

Pandemia otworzyła pani drogę do kariery modelki?
-Zamieszczałam wtedy na Instagramie różne zdjęcia i filmiki  w różnych stylizacjach. Któregoś dnia odezwała się do mnie kobieta, której kompletnie nie znałam. Poprosiła, żebym dała jej swój numer telefonu. Tak po prostu. Numer podałam, żeby się dowiedzieć o co chodzi. Zadzwoniła. Powiedziała, że przypadkiem trafiła na mojego Instagrama i stwierdziła, że powinnam spróbować swoich sił w jakiejś profesjonalnej agencji w Warszawie, bo teraz na topie są krąglejsze kształty. Dodała też, że na pewno znajdę pracę.

Co pani na to?
-Byłam w szoku. Nie miałam pojęcia, że dziewczyny w „większych rozmiarach” mogą czegoś takiego próbować. Okazało się, że Agata, bo tak miała  na imię, dobrze orientowała się  w branży i znała ludzi z kilku agencji dla modelek w Warszawie. Zaproponowała, żebym przyjechała, zobaczyła i zdecydowała czy chcę spróbować.

Co było dalej? Cały artykuł można przeczytać w internetowym wydaniu miesięcznika „Sądeczanin” KLIKNIJ  TUTAJ  oraz w  tradycyjnym, papierowym wydaniu periodyku. ([email protected]) fot. Dorota Czoch. Instagram

Gdzie można kupić  miesięcznik "Sądeczanin"?

Nowy Sącz

  • Księgarnia-Antykwariat BESTSELLER, Nowy Sącz, ul. Sobieskiego 1
  • Firma Handlowa DANEK, Nowy Sącz, ul. Barbackiego 45
  • MUSICBAN, Nowy Sącz, ul. Barbackiego 15
  • Kiosk wielobranżowy, Nowy Sącz, ul. Jagiellońska 23
  • Spółdzielnia Ogrodnicza Ziemi Sądeckiego, Nowy Sącz, ul. Chopina 10
  • Sklep Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej, Nowy Sącz, ul. Sobieskiego 22
  • ADeeM – Dariusz Migacz, ul. Lwowska 66A, Nowy Sącz

Poza miastem

  • Kamianna: Pasieka Barć Kamianna, Kamianna 17 (gmina Łabowa)
  • Brzezna: Sklep spożywczo-przemysłowy BEATRICZE, Brzezna (gmina Podegrodzie)
  • Łącko: Firma Handlowa PASOŃ, Łącko 214
  • Grybów: SHP SKŁADNICA GRYBÓW, ul, Rynek 1, Grybów
  • Stary Sącz: Kiosk TRAFIKA, ul. Rynek 12, Stary Sącz
  • Łacko: QSi Sport Leszek Pasoń

Przypominamy o ofercie prenumeraty naszego miesięcznika, którą można rozpocząć w dowolnym momencie. Po wykupieniu prenumeraty "Sądeczanina" co miesiąc na wskazany adres będziemy wysyłać za pośrednictwem poczty najnowsze wydanie periodyku. Więcej informacji: Bogusława Berdychowska - tel. 18 475 16 26, mail: [email protected]

Przypominamy o ofercie prenumeraty naszego miesięcznika, którą można rozpocząć w dowolnym momencie. Po wykupieniu prenumeraty "Sądeczanina" co miesiąc na wskazany adres będziemy wysyłać za pośrednictwem poczty najnowsze wydanie periodyku. Więcej informacji:

Zobacz najpiękniejsze zdjęcia Gabrieli Jurczak na następnej stronie. Kliknij TUTAJ

Strony







Dziękujemy za przesłanie błędu