Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 25 stycznia. Imieniny: Miłosza, Pawła, Tatiany
23/12/2020 - 08:10

Ks. proboszcz Eugeniusz Szymczak w rozmowie o Bożym Narodzeniu i miłosierdziu

Czym jest miłosierdzie w nawiązaniu do świąt Bożego Narodzenia? Portal Sądeczanin.info zapytał o to ks. Eugeniusza Szymczaka, proboszcza parafii pw. MBNP w Krynicy-Zdroju. Kapłan wspomina też Boże Narodzenie swojego dzieciństwa, a także mówi o akcjach charytatywnych w parafii i o ich przesłaniu.

Ks. Eugeniusz Szymczak jest proboszczem parafii pw. MBNP w Krynicy. Urodził się 22 października 1951 roku w Banicy. 16 marca 1975 roku przyjął święcenia kapłańskie, został skierowany do pracy duszpasterskiej w parafii Zakliczyn, następnie w Krynicy i Muszynie. Pracował też jako kapelan w Domu Pomocy Społecznej w Muszynie. 1 września 1995 roku powrócił do Krynicy, by pełnić funkcję proboszcza parafii pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Największym osiągnięciem ks. Eugeniusza Szymczaka jest wybudowanie kościoła i plebani. Do budowy świątyni przystąpił 11 lipca 2002 roku, wspólnie z parafianami organizował festyny z loteriami fantowymi, z których dochód przeznaczał na inwestycje parafialne. Zaangażowany w życie społeczne, katechizował dzieci i młodzież, ukazując im najcenniejsze wartości. W 2012 roku został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi.

Czym jest miłosierdzie w nawiązaniu do świąt Bożego Narodzenie

-W centrum świąt Bożego Narodzenia jest miłosierdzie i miłość Pana Boga do człowieka. Syn Boży staje się człowiekiem, przybliża się do niego. Przyjmuje ciało, staje się bliski każdemu z nas. 

Pan Bóg nie pozostawił człowieka samemu sobie, od raju począwszy, bo zapowiedział , że przyjdzie Zbawiciel, który zniszczy zło, pokona szatana. W ten sposób człowiek, który miał nieszczęście Bogu powiedzieć „nie”, ma szansę powrotu w Jezusie Chrystusie. Dlatego święta Bożego Narodzenia są radosnymi świętami.

Pan Jezus, będąc w świątyni, kiedy wziął fragment "Pisma Świętego" do czytania, akurat przypadł mu ten fragment: - "Duch św. mnie namaścił, posłał mnie, abym ubogim głosił dobrą nowinę, jeńcom wyzwolenie, smutnym radość". Ta miłość i miłosierdzie są odczuwalne, przez tę bliskość Jezusa wśród nas.

Stąd rodzi się taka naturalna potrzeba dzieł charytatywnych, które powstają. Bo Pan Jezus mówi, że wszystko jest ważne, ale ostatecznie Bóg sądzić będzie nas z miłości.

Przy parafii i Zespole Szkół Ponadpodstawowych im. Jana Pawła II w Krynicy od września działa Szkolne Koło Caritas. Było to marzenie księdza proboszcza, aby takie młodzieżowe koło powstało...

-Człowiek jest jednością psychofizyczną, ma potrzeby materialne i duchowe. A więc byłem głodny, daliście mi jeść, byłem spragniony, daliście mi pić, byłem chory, odwiedziliście mnie. I podobnie co do duszy, grzeszących upominać, nieumiejętnych pouczać, krzywdy cierpliwie znosić, urazy chętnie darować. Z tego będzie nas kiedyś Pan Bóg sądził.

Te czasy, przez wirusa są bardzo trudne, ludzie są odizolowanych, a jednak rodzi się tyle inicjatyw charytatywnych, w które włącza się młodzież. "Szlachetna paczka", "Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom", zbiórki żywności i wiele innych. 

-Bardzo się cieszę, że Szkolne Koło Caritas powstało i aktywnie działa. Od kilku lat prosiłem wikariuszy, aby utworzyli koło ludzi młodych i księdzu Pawłowi się to udało. Młodzież zorganizowała się spontanicznie, robi akcje charytatywne z pasją i radością, a nie dlatego, że ktoś każe.

Dzięki temu ludzie otrzymują pomoc materialną w postaci paczki. Ale jest to też droga do pogłębiania solidarności, bo parafianie czują się wspólnotą, nie są osamotnieni czy pozostawieni w trudnej, życiowej sytuacji.

Kościół przypomina, a Panu Jezusowi o to chodzi, aby nie była to jednorazowa, sezonowa akcja. Ale, żeby to była dyspozycja serca otwartego na drugiego człowieka.  Św. Jan Paweł II mówił o wyobraźni miłosierdzia.

Nie sztuką jest zorganizować jednorazowo coś wyjątkowego, ale ważne jest utrzymać serce w dyspozycji. Kiedy jest ono otwarte na drugiego człowieka i nie koncentruje się wokół własnych spraw. I to robi młodzież, z czego się ogromnie raduję. Ta działalność charytatywna to znak bożej miłości i dobroci.

Jak wyglądały święta Bożego Narodzenia, gdy ksiądz proboszcz był dzieckiem? 

-Gdy mówimy o świętach to myślimy o wigilii, która poprzedza uroczystość świąt Bożego Narodzenia. Z dzieciństwa pamiętam choinkę, całą oprawę i ogólną atmosferę. Czuło się, że coś się dzieje ważnego. Do dziś pamiętam, jakbym to wczoraj przeżywał.

Rodzice trochę w takim napięciu emocjonalnym mobilizowali nas dzieci. Naszą sprawą była choinka, mama piekła ciasteczka, przygotowywała wieczerzę. Tato mówił, że w wigilię trzeba zawsze wcześnie wstać, nie wolno się wylegiwać długo, bo będzie groziło lenistwo w ciągu roku. A więc staraliśmy być jak najwcześniej być wybudzeni.

-Przy stole wigilijnym utkwił mi w pamięci pusty talerz, który nigdy jednak nie był pusty. Przypominam sobie, że zawsze ktoś przyszedł. Cieszyłem się, że gość, traktowany jak członek rodziny, jest z nami. 

W tej całej oprawie świątecznej czuło się, że nadchodzi coś jeszcze ważniejszego od choinki i wieczerzy. Tym była msza święta w niedzielę, wszystko było jej podporządkowane. U nas nie było pasterki, bo to był kościół filialny. Człowiek czuł, że czeka na mszę świętą. Nie na coś, ale na kogoś. Pan Jezus przychodził w kolędach, a liturgia była bardzo uroczysta.

I to mi pozostało, radość. Radość, że Bóg tak zniża się do człowieka, że staje się jednym z nas. Staje się naszym bratem. Chciałbym, aby wszyscy tak przeżywali te święta. Żeby widzieli nie coś, a kogoś, a tym kimś jest Chrystus Zbawiciel, bo on daje nam radość i nadzieję. 

Dziękuję za rozmowę Małgorzata Kareńska fot. aut. 







Dziękujemy za przesłanie błędu