Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 11 maja. Imieniny: Igi, Mamerta, Miry
03/05/2021 - 21:40

Hokeista Paweł "Zigi"Zygmunt: reprezentowanie kraju to marzenie każdego chłopaka

Z 20-letnim Pawłem "Zigi" Zygmuntem, hokeistą, reprezentantem polskiej kadry narodowej i zawodnikiem czeskiego ekstraligowego klubu HC Verva Litvinov, portal "Sądeczanin" rozmawia o jego sportowej karierze.

Paweł Tomasz Zygmunt jest hokeistą, reprezentantem Polski. Syn panczenisty Pawła Zygmunta i Katarzyny Zygmunt, sędzi i działaczki hokeja na lodzie. Obecnie dwudziestolatek oprócz tego, że gra w kadrze narodowej seniorów, jest zawodnikiem czeskiego, ekstraligowego klubu HC Verva Litvinov. Po 28 latach przerwy, wraz z reprezentacją Polski będzie miał szansę awansować na igrzyska olimpijskie.

Paweł, skąd ksywka, Zigi?
- Mama od dziecka nazwała mnie Zigi i już tak to pozostało… W odróżnieniu od taty, również Pawła. W drużynie też mam tę ksywkę i w Krynicy

Jak zaczęła się twoja przygoda z hokejem?
- W Krynicy, od najmłodszych lat. Wiadomo, mama sędzia hokejowy, tata, panczenista. Tak naprawdę byłem skazany na hokej, od małego jeździłem na łyżwach. Sam wstawałem ranem na treningi, to była dla mnie sama przyjemność, nie było przymusu. A pierwsze turnieje i ligowe mecze rozegrałem w grupach młodzieżowych w Krynicy. 

Byłeś zawodnikiem KTH, a następnie…
- Mając 15 lat wyjechałem z domu, grałem w Niemczech w ES Weißwasser. Tam kończyłem gimnazjum, zdałem egzamin. Potem trafiłem do Szkoły Mistrzostwa Sportowego do Sosnowca, gdzie spędziłem dwa lata. Następnie grałem dwa lata w Cracovii, skąd przeszedłem do HC Litvínov, czeskiej ekstraligi, jednej z pięciu topowych lig hokejowych na świecie, o najwyższym, profesjonalnym poziomie rozgrywkowym w Czechach. To bardzo dobra drużyna.

Jakie to miasto?
- Litvinow leży 80 kilometrów od Pragi, tyle samo mam też kilometrów do Drezna. Miejscowość można porównać do Krynicy, ale nie jest to uzdrowisko. To najmniejsze miasto, które ma ekstraligę. Ma bardzo dużą kulturę i tradycję hokejową.

Jak sobie radzisz z językiem czeskim? 
- Wiadomo, że na początku było trochę problemów. Mówiłem trochę po polsku, a trochę po czesku, ale szybko się nauczyłem. Czeski jest podobny do naszego, wiele słów się powtarza.

Jesteś w kadrze narodowej..
- Tak, pierwsze powołanie dostałem dwa lata temu, gdy grałam w Cracovii, po dobrych play off-ach, zauważył mnie trener Valtonen, zadzwonił do mnie i zapytał, czy chcę reprezentować kraj. Myślę, że to jest marzenie każdego chłopaka.

Jak wygląda rok w życiu hokeisty? 
- Sezon zaczyna się we wrześniu, ale w czerwcu już są przygotowania na lodzie, w lipcu zaczynają się mecze sparingowe z innymi drużynami, to takie przygotowanie przed sezonem. W tym sezonie jedziemy na Słowenię, później gramy turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich w Bratysławie, mamy szansę dostać się.

Poza hokejem, co trenujesz?
- Sam z siebie dużo trenuję, praktycznie cały czas i nie mam czasu na odpoczynek. Gram w tenisa, jeżdżę na rowerze, ćwiczę strzały, mam bramkę przed domem.

Młodsi bracia poszli w twoje ślady?
- Franek gra w hokeja, w drużynie młodzieżowej, fajnie go obserwować, a najmłodszy Albert, gra w piłkę też mu świetnie idzie.

Czego życzy się hokeiście?
- Połamania kijów.

Dziękuję za rozmowę, Małgorzata Kareńska







Dziękujemy za przesłanie błędu

SĄDECZANIN ROKU 2020