Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 14 kwietnia. Imieniny: Bernarda, Martyny, Waleriana
25/05/2020 - 07:00

Hejt w sieci, co fascynuje wójta, kto wrzuca Romów z Maszkowic do jednego worka

Po tym jak Romowie z Maszkowic poskarżyli się, że przez epidemię koronawirusa ich dzieci odcięte są od nauki, bo nie mają laptopów i dostępu do internetu, rozpętała się prawdziwa burza. Z sieci na mieszkańców osady wylała się fala hejtu, wójt Łącka z przekąsem mówi, że jest zafascynowany nagłą chęcią małych Cyganów do nauki, dyrektor podstawówki tłumaczy, kto naprawdę chodzi do szkoły, a sami mieszkańcy osady ubolewają nad tym, że wszyscy są wrzucani do jednego worka, co jest zwyczajnie niesprawiedliwe.

- Warunki na osiedlu pogarszają się z roku na rok. Bez jakiejkolwiek interwencji będzie jeszcze gorzej. Jeśli nie blok, to można obecną zabudowę zastąpić całorocznymi kontenerami mieszkalnymi o bardzo dobrym standardzie – mówił w rozmowie z „Sądeczaninem” przedstawiciel biura rzecznika Marcin Sośniak. - Brakuje tylko jednoznacznej decyzji ze strony samorządu, do którego należy spora część gruntów zajętych przez osiedle – dodaje Sośniak.

Wójt Łącka Jan Dziedzina wyjaśniał, że takie rozwiązanie nie jest możliwe.

-  Jak dotąd nie zostały uregulowane kwestie własnościowe. Tylko część gruntu należy do gminy. Część jest własnością Wód Polskich, czyli skarbu państwa, jest też część, nie wiadomo do kogo należąca, bo w księdze wieczystej widnieje zapis o właścicielu, o którym nikt nie ma pojęcia. Jest jeszcze kawałek gruntu, na którym Romowie wybudowali domostwo, należący do mieszkającej nieopodal nich sąsiadki, która nie ma już siły walczyć z ich samowolą.

Co na to to Sośniak? Przywołuje sugestie wojewody, który uważa, że za pieniądze z rządowego programu integracji społeczności romskiej władze samorządowe mogą dokupić gruntu, żeby blok postawić. Jednak do kupna gruntu - tłumaczy wójt Łącka - potrzebny jest ktoś, kto zechce go sprzedać.

Sytuacja jest patowa. Mieszkańcy maszkowickiej osady wegetują w „domach" bez sanitariatów, bez wody, skleconych z byle czego i stawiają kolejne, bez zezwolenia. Romowie w kółko powtarzają, że całe lata na tę samowolę budowlaną wszyscy przymykali oko i nikt nie interesował się warunkami w jakich żyją. Dopiero po śmierci dziecka, które spłonęło w pożarze, trafili pod lupę inspektoratu nadzoru budowlanego.

Ostateczne decyzje o wyburzeniu dotyczą w sumie jedenastu budynków. Nikt ich nie rozbiera, bo Cyganie nie mają się, gdzie wyprowadzić. - Tylko wszyscy nad nami debatują, a my dalej żyjemy w naszych slumsach – skarżą się Romowie.

Dodatkowo całą sprawę komplikuje spór prawny, bo domy zostały postawione nielegalnie, ale zdaniem inspektoratu odpowiedzialność za samowolę ponosi gmina. Z taką decyzją nie zgadza się wójt Łącka Jan Dziedzina, który w tej sprawie odwołał się do wojewódzkiego inspektoratu nadzoru budowlanego.  Jak na razie ten spór prawny, nie ma końca.

[email protected] fot. jm

-







Dziękujemy za przesłanie błędu