Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 5 sierpnia. Imieniny: Emila, Karoliny, Kary
06/03/2017 - 11:45

Ekolodzy: Projekt "Siedem Dolin" zagraża przyrodzie Beskidu Sądeckiego

"Projekt „Siedem Dolin” stanowi zaprzeczenie definicji zrównoważonego rozwoju regionu. Beskid Sądecki to jeden z najbogatszych przyrodniczo terenów w Polsce. Lokowanie w takim miejscu wielkoskalowych inwestycji narciarskich bezpowrotnie zniszczy jeden z największych atutów i podstawę stabilnego rozwoju społeczno-gospodarczego gmin popradzkich - przyrodę. - mówi Radosław Ślusarczyk, prezes Stowarzyszenie „Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot”.

Problem rozwiązują armatki śnieżne...   

- Sprawy nie rozwiązuje sztuczne naśnieżanie, ponieważ pochłania ono ogromne ilości wody (nawet 3 tys. m3 do produkcji ha zaśnieżonej trasy) i silnie konkuruje o bardzo ograniczone w Beskidzie Sądeckim zasoby wody pitnej dla lokalnej ludności. Przykład np. Białki Tatrzańskiej pokazuje, że pobór wody do naśnieżania inwestycji narciarskich powoduje jej deficyt i pogorszenie jakości wody dostępnej dla mieszkańców. Nie ma więc żadnej gwarancji, że inwestor może uzyskać pozwolenie wodnoprawne na pobór wody, który zabezpieczyłby sztuczne zaśnieżanie tak wielkiej inwestycji.

Przeczytaj też  Siedem Dolin. Gospodarcza żyła złota dla Sądecczyzny czy szalona, nierealna wizja

Naśnieżanie jest także bardzo kosztowne. Prawdopodobnie w tym roku wejdą wreszcie w życie przepisy Ramowej Dyrektywy Wodnej nakładające obowiązek opomiarowania licznikami poboru wody przez podmioty korzystające ze środowiska. Oznacza to, iż do kosztów inwestycji trzeba będzie doliczyć realne koszty korzystania z wody do sztucznego naśnieżania.

Kolejnym pominiętym problemem jest kwestia masowej wycinki drzew pod wyciągi i trasy narciarskie. Lasy w Beskidzie Sądeckim pełnią ważną funkcję glebochronną i wodochronną. Nie ma żadnej pewności, że inwestor uzyska zgodę ministra środowiska na wyłączenie tych terenów z produkcji leśnej i jej przekształcenie na cele nieleśne. Nie wiadomo także kto (inwestor, a może gmina?) będzie ponosił coroczne, wielomilionowe opłaty z tego tytułu.

Inwestor twierdzi, że szkody przyrodnicze będą minimalne, np. wyrąb lasu pod trasy i wyciągi zrekompensuje zalesieniami w innym miejscach. Powiada się również, że w okresie międzywojennym, gdy kwitła hodowla owiec i bydła w górach, polany szczytowe były "gołe",  a to co później tam wyrosło to tzw. samosiejki, nie jest to pełnowartościowy las.

- Za kiepski żart należy uznać pomysł inwestora na działania kompensacyjne. W zamian za masową wycinkę cennego lasu inwestor proponuje zasadzenie drzew w innym miejscu. Tymczasem nie da się zasadzić górskiego lasu, ponieważ nie jest to plantacja marchewek, tylko sieć skomplikowanych powiązań ekologicznych. Tworzenie siedlisk zastępczych dla chronionych gatunków lub restytucja gatunków to działanie zakrojone na dekady i setki milionów euro. Koszty takiej kompensaty przyrodniczej biją na głowę jakiekolwiek zyski z tej inwestycji.

Jeżeli inwestor chce wprowadzić kompensacje przyrodnicze to sam się przyznaje, że projekt będzie znacząco negatywnie oddziaływał na środowisko. Prawo krajowe i UE zabrania realizacji inwestycji mogących znacząco negatywnie oddziaływać na przyrodę. Jedyne odstępstwa dotyczą inwestycji celu publicznego (np. budowa dróg szybkiego ruchu, lotnisk, szpitali) i to pod warunkiem spełnienia przesłanki braku alternatywy. Ponieważ projekt „Siedem Dolin” nie jest inwestycją celu publicznego, a rozwój regionu można osiągnąć w alternatywny sposób, nie można wydać zgody na realizację tej inwestycji. Jeżeli nawet pod naciskiem politycznym na gruncie polski taka decyzja zostałaby wydana, to nie ma żadnych szans by utrzymała się na poziomie europejskim. Warto wspomnieć, że od 2017r. Komisja Europejska, a za nią Polską zaostrzyła przepisy dotyczące oceny oddziaływania inwestycji na środowisko. To co było niemożliwe przez dekadę, staje się jeszcze bardziej nierealne.

Próba deprecjonowania wartości przyrodniczych Beskidu Sądeckiego świadczy o rozpaczliwym braku argumentów zwolenników inwestycji. W ocenie Stowarzyszenia czas pogodzić się z sytuacją i skupić się na realnych projektach i rozwoju regionu w oparciu o zasoby przyrodnicze.

Dlaczego ekolodzy nie biorą pod uwagę korzyści ekonomicznych z inwestycji, ważnych dla lokalnej społeczności: nowe miejsca pracy, rozwój turystyki etc.?

- Popradzkie gminy nie przeprowadziły rzetelnej analizy kierunków rozwoju społeczno-gospodarczego regionu, ale w sposób przypadkowy i nie poparty analizami ryzyka realizują wizję rozwoju gminy jednego inwestora. W dyskusji brakuje analizy budowania dobrostanu regionu w oparciu o przyrodę, np. w postaci oferty dla seniorów, rodzin z dziećmi, turystyki przyrodniczej.
Przykłady z takich miejsc jak Stóg Izerski czy Pilsko pokazują, że inwestycje narciarskie w terenie cennym przyrodniczo mogą przynieść skutek odwrotny od zamierzonego i nieść realne zagrożenie dla lokalnych społeczności.  

Na rzecz budowy i funkcjonowania kolei gondolowej na Stóg Izerski gmina Świeradów-Zdrój wydała do 2013 r. prawie 6 mln zł.  Tak wielkie nakłady nie zapobiegły złej sytuacji finansowej inwestora. W 2013 r., z uwagi na 17 milionowe straty, inwestor zamknął kolej gondolową, wypowiedział pracownikom umowy i zażądał kolejnych ustępstw. Powstaje także pytanie czy 6 mln zł na rzecz prywatnego inwestora nie stanowi niedozwolonej pomocy publicznej?  Kolejny przykład pełnej akceptacji gminy dla niekorzystnych dla rozwoju regionu inwestycji narciarskich stanowi gm. Jeleśnia (woj. śląskie).

W 2010 roku Rada Gminy przyjęła Strategię Rozwoju Gminy Jeleśnia do 2015 r. W dokumencie tym zalecono „powstrzymanie się od aktywnego popierania interesów GAT (Gliwicka Agencja Turystyczna, właściciel ośrodka narciarskiego) na Pilsku). Naszym zdaniem nie są one tożsame z długofalowym interesem gminy. Jeleśnia w perspektywie wieloletniej więcej skorzysta na zachowaniu zasobów przyrodniczych, które mogą stać się realną przewagą konkurencyjną wobec terenów sąsiednich i magnesem przyciągającym turystów”. Pomimo tego, gmina wsparła realizację inwestycji, która powstała kosztem środowiska. Zamiast rozwoju, inwestycja jest w impasie: z kilkunastu wyciągów, w sezonie 2015/2016 funkcjonowało zaledwie dwa, a wieś świeci pustkami.  

Czy jest możliwy kompromisu w tej sprawie? Co musiałby zrobić inwestor, jak zmodyfikować projekt, aby inwestycja zyskała warunkową akceptację ekologów?

- W sprawie „Siedmiu Dolin” nie ma kompromisu: albo chcemy mieć kompleks wyciągów narciarskich albo chcemy mieć przyrodę. Nie rozmawiamy o terenie już zdegradowanym i użytkowanym, w którym po wprowadzeniu działań minimalizacyjnych można by pogodzić interes ludzi i środowiska. Tu chodzi o całkiem nowe przekształcenia przyrodnicze, w dodatku w terenie kluczowym dla zachowania skarbów naszej przyrody: wilka, rysia, niedźwiedzia. Nie ma naszej zgody na zniszczenie tego miejsca dla iluzorycznych korzyści.
 

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Henryk Szewczyk
fot. archiwum Radosława Ślusarczyka

 Zobacz: Rafał Rostecki. Człowiek, który wyda wyrok w sprawie Siedmiu Dolin

**

Pracownia na rzecz Wszystkich Istot

Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot zostało zarejestrowane w 1990 roku. Statutowym celem Stowarzyszenia jest podejmowanie działań na rzecz ochrony dzikiej przyrody, najcenniejszych obszarów przyrodniczych oraz naturalnych procesów biologicznych zachodzących na tych obszarach.

Pracownia na rzecz Wszystkich Istot deklaruje pełną niezależność od instytucji państwowych, politycznych i religijnych. Współpracuje z innymi organizacjami o podobnym profilu działalności, m.in. Greenpeace.

Wielokrotnie zdobywała prestiżowe nagrody za swoją działalność, m.in. nagroda im. Wiktora Godlewskiego za działania i akcje edukacyjne związane z ochroną przyrody w 2008 r. Posiada status organizacji pożytku publicznego.

Do swoich sukcesów Pracownia zalicza m.in. wybudowanie kilkudziesięciu przejść dla zwierząt przy drogach szybkiego ruchu, zainicjowanie utworzenia na Słowacji transgranicznej strefy bez polowań na wilki i niedźwiedzie, obrona doliny Rospudy, uchwalenie moratorium na wycinkę starych drzew w Puszczy Białowieskiej oraz dwukrotne powiększenie obszaru Białowieskiego PN.  Stowarzyszenie sprzeciwiało się również zorganizowania zimowej olimpiady w Tatrach.
Stowarzyszenie posiada własny ośrodek w Bystrej koło Bielska-Białej, w Beskidzie Śląskim, wydaje miesięcznik „Dzikie Życie” .
Źródło: pracownia.org.pl

.







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)