Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 20 sierpnia. Imieniny: Bernarda, Sabiny, Samuela
22/03/2019 - 09:30

Dlaczego PiS nie wziął pana na listę do Brukseli? Pytamy posła Janczyka

To o nim mówiło się, że jest niemal pewniakiem na wyborczej liście polityków z Sądecczyzny, którzy powalczą o mandat w wyborach do Europarlamentu. Ale komitet polityczny Prawa i Sprawiedliwości zdecydował inaczej. Dlaczego szef regionalnych struktur partii Wiesław Janczyk nie znalazł się na listach wyborczych do Europarlamentu?

Z posłem Wiesławem Janczykiem, szefem regionalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości rozmawia Jagienka Michalik

Miał pan już nawet przypisany numer na liście. Dziewiąty. Ale już pana tam nie ma. Jest poseł Mularczyk , niedawno „dokooptowany”. Tak się mówi.
-
W tej sprawie zakończyła się faza uzgodnień. Przyjmujemy w partii te decyzje i będziemy pracować na dobry wynik Prawa i Sprawiedliwości.

Och, to taka okrągła odpowiedź polityka. Skoro nastąpił taki zwrot akcji, to musiało być gorąco na zapleczu politycznej kuchni.
- Pyta pani o kulisy. To są żmudne ustalenia, rozmowy…

To jakie były te rozmowy? Dlaczego wybrali Mularczyka a nie pana, szefa regionu?
-
Poseł Mularczyk jest politykiem kojarzonym głównie z debatą publiczną, związaną z reparacjami wojennymi, w którą bardzo się zaangażował,.

Chce pan powiedzieć, że dzięki temu zyskał rozpoznawalność?
-
Chcę powiedzieć, że musiała być podjęta decyzja czy te kwestie będą podnoszone w czasie kampanii wyborczej. To niewątpliwie ważny element. Ale naprawdę, nie chciałbym koncertować się na tym, co jest za nami.  Cieszę się, że są konkretne rozstrzygnięcia. Teraz już trzeba się skupić na samych wyborach.

A pan w ogóle chciał zostać europosłem? Nie wszyscy mają parcie na Brukselę. Niektórzy uważają, że lepiej za mniejsze pieniądze pilnować krajowego podwórka.
-
Przez wiele lat mówiłem, sobie, że jedyna rzecz, której nie będę robił, to kandydowanie do Europarlamentu. Powodów jest wiele. Mamy ciągle wiele do zrobienia w kwestii poprawy regulacji gospodarczych, podatkowych i finansowych w Sejmie. To jest wymagający obszar spraw, który decyduje o jakości życia obywateli i statusie państwa i regionu.

Ta praca przynosi wiele dobrych oczekiwanych zmian. Jak wiadomo biorę w tym udział w bardzo zaawansowanym stopniu. To daje mi wiele satysfakcji. Jeśli chodzi o wybory do Europarlamentu… One są trudne ze względu na bardzo rozległy teren kampanii, który obejmuje całą Małopolskę i Świętokrzyskie.  Chodzi o kwestie techniczne, takie jak ulotki, banery. Ta kampania w sferze materialnej jest niezwykle kosztowna.

 Dużo pieniędzy musi mieć na taką kampanie kandydat na europosła?
-
Bardzo dużo

A jak dużo?
-
Nie wiem. O to trzeba pytać tych, którzy mają już za sobą takie kampanie. To są na pewno duże pieniądze, które trzeba zdjąć ze stołu rodziny i przeznaczyć na własną promocje, przy niepewnym wyniku.

Partia nie będzie dotować kampanii swoich kandydatów?
-
To pytanie nie do mnie. Ja nie mam takich informacji.  Sam nigdy nie korzystałem ze środków partii. Kiedy kandydowałem na posła,  wpłacałem własne pieniądze na komitet wyborczy.

Powtarzał pan sobie, że nie nigdy nie będzie pan europosłem, ale skoro znalazł się pan wśród tych, którzy byli przymierzani do wyborczej listy, to znaczy, że nie powiedział pan „nie” . 
-
Oddałem się do dyspozycji w tej sprawie. Był taki wniosek, żebym kandydował. Przygotowałem się do tego i sformułowałem swój program wyborczy.

To przedstawianie programu… to był taki przedwyborczy kasting w partii?
-
Każdy z potencjalnych kandydatów mógł przedstawić zarys takiego programu.

Oddał się pan do dyspozycji”,  ruszyła wyborcza kadrowa karuzela, z której pan, szef regionalnych struktur wypadł, a została na niej pana partyjna koleżanka, gorlicka posłanka Barbara Bartuś. To panu, zawieszonemu wyżej w partyjnej hierarchii, chyba bardziej należało się to miejsce na liście.
- Nikomu się nic nie należy w tym zakresie i mnie też się nic nie należy. Nie myślę w takich kategoriach. Należę do tych, którzy niczego dla siebie nie oczekują. Działam w interesie społecznym, co wynika z mojego mandatu i nie kieruję się żadnym osobistym chciejstwem.  Mam mocno wygaszone osobiste ambicje.

Ale dlaczego jest tam pani poseł Bartuś, a pana nie ma?
-
Kluczem do tej odpowiedzi może być na przykład konieczność utrzymania parytetów na liście, a drugi aspekt to kwestia geografii. Pani Bartuś jest na wschodnich obrzeżach okręgu wyborczego, co też ma swoje znaczenie. Poza tym, pani poseł już kandydowała w poprzednich wyborach i ma sprawdzony wynik.

Będzie pan wspomagał w kampanii posła Mularczyka? w kuluarach mówi się o panów szorstkiej przyjaźni i rywalizacji o przywództwo w partii.
- Nie wiem, co się mówiło i co się mówi…  będę wspomagał kandydatów na liście do Europarlamentu. Mamy tam bardzo duże spectrum osób o rozległych kompetencjach i doświadczeniu.

Dlaczego używa pan liczy mnogiej. Pytałam o posła Mularczyka.
- Zobaczymy, czas pokaże. Ja będę pracował na całą listę i na dobry wynik wszystkich kandydatów. O tym, kto z nich trafi do Brukseli, zadecydują wyborcy.

Czy rozegra się między panami walka o przywództwo w partii w regionie?
-
Przywódcą Prawa i Sprawiedliwości jest Jarosław Kaczyński i on jest najważniejszą postacią, która cementuje wszystkich.

I o wszystkim decyduje. Także o tym,  kto rządzi w regionach.
-
Dziś mamy sytuację, jaką wszyscy znają. Jak zostanie zmieniona, to opinia publiczna się o tym dowie.

A jaką mamy sytuację, bo nie wszyscy tej sytuacji są pewni. Można odnieść wrażenie, że są dwa ośrodki PiS-owskiej władzy w Nowym Sączu , u pana i u posła Mularczyka.
-
Sytuację mamy taką, że to ja od ponad dwóch lat jestem pełnomocnikiem ugrupowania w regionie i tyle. To jest funkcja, która wymaga ogromnego zaangażowania i ogromnej pracy. odbudowałem terenowe struktury partii na szczeblu gminnym i powiatowym. Ostatnio zdałem z tego raport.

Sprawnie i z sukcesem zostały przeprowadzone wybory samorządowe, a obecnie podejmiemy działania logistyczne związane z akcją wyborczą do parlamentu europejskiego. Będą pracował tak długo, jak długo będę umocowany w tym charakterze. A jeśli ten charakter mojego umocowania wygaśnie, to będę po prostu parlamentarzystą z okręgu czternastego to wystarczająco zaszczytna delegacja i funkcja oraz legitymacja do działania dla dobra mieszkańców, naszego regionu i Polski. 

[email protected]  fot. Jm

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


Sierpniowy miesięcznik "Sądeczanin"