Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 26 marca. Imieniny: Dory, Olgi, Teodora
04/01/2019 - 10:40

Dlaczego Chełmiec nie będzie miastem? I kto za tym tak naprawdę stoi?

Na prośbę mieszkańców gminy Chełmiec przypominamy w telegraficznym skrócie najistotniejsze informacje odnośnie do starań poczynionych przez gminę o nadaniu Chełmcowi statusu miasta. Bez rozstrzygania, kto tę możliwość zaprzepaścił. Bo choć w grudniu 2017 roku gmina dostała rok na to, by raz jeszcze pochylić się nad konsultacjami społecznymi w tej sprawie, to już w tym roku status miasta przepadł bezpowrotnie.

Z ostatniej chwili: „Chełmiec gate” - kolejna szansa na miasto! Decyzję klepnął premier

Decyzją rządu z grudnia 2017 roku Chełmiec miał zostać miastem nie jak zakładano pierwotnie od 1 stycznia 2018 roku, tylko od 1 stycznia 2019 roku. Przy czym w decyzji na ten temat strona rządowa zastrzegała, podobnie zresztą jak poprzedni wojewoda, że władze gminy powinny raz jeszcze przeprowadzić konsultacje społeczne w tej sprawie. Zastrzegała a może bardziej sugerowała, bo nie ma przepisów, w myśl których rząd może coś w tej sprawie kazać.

Zobacz też: Chełmiec nie będzie miastem póki minister spraw wewnętrznych nie sprawdzi rzetelności konsultacji społecznych 
Rząd ogłosił: Chełmiec nie będzie miastem. Wójt Stawiarski podnosi larum

Jeszcze w grudniu 2017 roku Marek Sowa były marszałek województwa małopolskiego, a obecnie poseł Nowoczesnej o niezgodności zarządzenia przyznającego Chełmcowi prawa miejskie dopiero od 1 stycznia 2019 roku z Konstytucją RP mówił w swojej interpelacji poselskiej.

Podkreślał, że Trybunał Konstytucyjny już raz uznał, że zmienianie rozporządzeń w podobnych sprawach po 1 sierpnia w roku w którym decyzja zapadła  jest niezgodne z prawem. Przytaczał przykład gmin Szczawa i Grabówka.

- (…) rozpatrując skargę na rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie utworzenia gminy Szczawa i gminy Grabówka, wyrokiem z dnia 1 czerwca 2017 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że Rada Ministrów nie miała prawa pozbawić mocy rozporządzenia obowiązującego od lipca 2015 roku – przypominał kulisy sprawy.

Zobacz też: Chełmiec do roli miasta nie dojrzał: Stawiarski jako burmistrz wcale poklasku u wojewody nie miał 

Podobne stanowisko zajęła też większość radnych chełmieckich, którzy stali na stanowisku, że Rada Ministrów wydała zarządzenie bez dochowania trybu wymaganego przepisami – ten punkt w całości pokrywał się z uwagami Marka Sowy. Gmina oddała sprawę do Trybunału Konstytucyjnego, ale do dziś nie wiadomo jakie są jej koleje. Żaden radny o to nie zapytał.

I tu przechodzimy do sedna sprawy a w zasadzie do kości niezgody, czyli do konsultacji społecznych, które były podstawą wszczęcia procedur, by uzyskać dla Chełmca prawa miejskie. Pierwsze zostały przeprowadzone podczas spotkań sołeckich. Frekwencja była niska – jak zazwyczaj na podobnych spotkaniach – a tym samym wyniki mało miarodajne. Potem zadecydowano – władze gminy wraz z radnymi na mocy uchwały jeszcze z przedostatniej kadencji – że konsultacje przeprowadzone zostaną raz jeszcze. Ale tym razem w formie ankiet, która gmina rozesłała do mieszkańców wraz z informacją o wymiarze podatku od nieruchomości.

Do każdej nieruchomości trafiał jeden egzemplarz ankiety niezależnie od tego, ile osób uprawnionych do głosowania ją zamieszkiwało. Z naszych informacji wynika, że do części domów ankiety nie trafiły wcale a przynajmniej tak twierdzą ich właściciele.

Część radnych z miejsca sygnalizowało, że rodzi to niebezpieczeństwo, że i ten rodzaj konsultacji nie będzie miarodajny. Bo ankiety nie były znaczone, można było je w dowolny sposób powielać, można było je zignorować. Radni opozycyjni stali na stanowisku, że dojść może do – wcale niezmierzonych przez gminę - manipulacji. Ci sami radni cały czas i na kolejnych sesjach i w kuluarach sugerowali, by konsultacje przeprowadzić inaczej. By zorganizować je w trakcie wyborów samorządowych.

Byłoby to rozwiązanie niemal bezkosztowe, gwarantujące dobrą frekwencję a przede wszystkim dało by obiektywny obraz stanowiska mieszkańców. Władze gminy były głuche na te argumenty i podkreślały na każdym kroku, że z działaniami na rzecz miasta Chełmiec nie można zwlekać choćby dlatego, że samorządowi mogą przejść koło nosa możliwości aplikowania o kurczące się coraz mocniej środkami unijne np. na organizację własnej komunikacji zbiorowej. Przeznaczonych wtedy dla miast, ale już nie dla wsi. Był to zresztą argument, którzy przekonał część radnych, którzy przy pierwszych głosowaniach byli przeciwny wszczynaniu jakichkolwiek procedur. Przykładem jest choćby były szef rady Józef Zygmunt.

Samych wyników konsultacji – z zebrań sołeckich i z ankiet - próżno było szukać na stronach internetowych Urzędy Gminy w Chełmcu a nawet w jej Biuletynie Informacji Publicznej, bo jak zastrzegł sekretarz gminy Boruta w rozmowie z Sądeczaninem.info nie ma takiego obowiązku, by je publikować. Pisaliśmy o tym w publikacji Chełmiec: Gdzie się podziały wyniki konsultacji społecznych w sprawie miasta?

W połowie 2017 roku premier Beata Szydło ogłosiła, że Chełmiec jednak miastem zostanie. Od 1 stycznia 2018 roku. Do grudnia 2017 do gminy, do władz gminy nie docierały żadne, ale to żadne informacje by miało stać się inaczej. Bomba pękła na początku tego miesiąca. Przy czym oddając sprawiedliwość – rząd nie raczył poinformować gminy o tym fakcie bezpośrednio a zrobił to za pośrednictwem swojego biuletynu. 

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji

p>




Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin marzec 2019 roku