Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 21 września. Imieniny: Darii, Mateusza, Wawrzyńca
23/07/2017 - 23:05

Dariusz Gerhardt: w rejonie Koszarki robi się ciasno od łodzi

Skuter o dużej mocy nie wyhamuje w miejscu. Skuter nie zachowuje się jak samochód, nie ma żadnych hamulców a kadłub jest płaski. Ujęcie w panice gazu powoduje całkowity brak kontroli nad kierunkiem płynięcia - mówi Dariusz Gerhardt, prezes sądeckiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Czy po sobotnim wypadku na Jaziorze Rożnowskim pływający zachowują się już rozważniej?

- Mamy kiepską pogodę, przed chwilą przeszła burza, więc warunki są dużo gorsze niż wczoraj. Przy ładnej pogodzie na Jeziorze Rożnowskim pojawia się bardzo wiele łodzi i w rejonie Koszarki robi się po prostu ciasno. Do tego dochodzi zwyczaj pływania nie po otwartym akwenie ale przy brzegu, gdzie można popisać się przed publicznością. Skutery rozwijają prędkości w okolicach 100 km/h, więc jeśli nie ma się sporych umiejętności, o wypadek nietrudno.

Sprawcą wypadku był płynący skuterem?
- Trudno mi powiedzieć kto był sprawcą, tym zajmuje się policja, jednak z tego co słyszałem, to on uderzył w motorówkę.

Prowadzących skutery wodne, motorówki czy jachty obowiązuje jakieś „prawo ruchu wodnego”?
- Jezioro Rożnowskie nie jest co prawda szlakiem wodnym, ale są, oczywiście podstawowe reguły, choćby ta, że pierwszeństwo ma statek z prawej, w przypadku kursu prostopadłego przepływa się za a nie przed jednostką…

Mówił pan o rosnącej mocy sprzętu i niedostatku umiejętności tych, którzy nim kierują…
- Skuter o dużej mocy nie wyhamuje w miejscu. Skuter nie zachowuje się jak samochód, nie ma żadnych hamulców a kadłub jest płaski. Ujęcie w panice gazu powoduje całkowity brak kontroli nad kierunkiem płynięcia. Skuter płynie więc prosto, tracąc prędkość w sposób bardzo nieznaczny i uderzając we wszystko co znajduje się na jego drodze, jak krążek na lodzie. Zdarzyło się jakieś trzy lata temu, że kobieta płynąca skuterem o jeszcze większej mocy nie potrafiła ominąć wyspy… W tamtym roku doszło do zderzenia dwóch łodzi, poszkodowani też trafili do szpitala.

Zobacz: Ilu nas żyje dzięki ich pracy? WOPR świętuje

Na Jeziorze Rożnowskim jest więc aż tak niebezpiecznie?
- Pływa tu wiele jednostek, zwłaszcza w weekendy. Trzeźwość co prawda sprawdza policja, ale my, choć mamy dwa posterunki, łodzie i skuter, nie możemy nikomu zwracać uwagi ani tym bardziej wyciągać żadnych konsekwencji w przypadku ryzykownych zachowań. Jesteśmy tu, by ratować zdrowie i życie ludzi.

Ratownicy WOPR spisali się na medal. Słyszałem, że byliście pierwsi na miejscu, dzięki wam udało się błyskawicznie przetransportować na ląd poszkodowanych.
- Ratownicy WOPR rzeczywiście szybko dotarli na miejscu zderzenia. Zastali kierującego skuterem w wodzie, na powierzchni podtrzymywał go jeden ze świadków wypadku. Dostarczyliśmy go oraz kierującego motorówką na ląd, gdzie zajęli się nimi ratownicy pogotowia. Jeden z rannych został zabrany przez śmigłowiec LPR.

- W tamtym roku WOPR miał spore kłopoty sprzętowe, gdy ktoś ukradł wam silnik od łodzi. Czy macie już wszystkie łodzie sprawne?
- Tak, dzięki pomocy starosty nowosądeckiego i również PZU, udało się kupić nowy silnik. Mamy dwa posterunki: w Gródku, gdzie stacjonuje skuter i dwie łodzie oraz w Rożnowie, skąd operują dwie łodzie.
Rozmawiał Tomasz Kowalski. Fot. archiwum

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu