Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 9 lipca. Imieniny: Hieronima, Palomy, Weroniki
02/06/2020 - 08:40

Co się dzieje w Senacie? Pytamy senatora Wiktora Durlaka

- Ludzie mają już dość tych ciągłych przepychanek, chcą w spokoju wziąć udział w wyborach i wybrać Prezydenta RP - mówi senator Wiktor Durlak w rozmowie z "Sądeczaninem".

senator Wiktor Durlak
Często słyszymy zarzuty rządzących, że opozycyjna większość w Senacie bez uzasadnienia przewleka datę wyborów prezydenckich. Opozycja twierdzi, że ma prawo do każdego działania, które nie narusza prawa. Jak pan to ocenia?

- Przede wszystkim najważniejszą sprawą jest wybór Prezydenta RP. Ostatnim możliwym terminem wyborów jest 28 czerwca i każdy kolejny dzień pracy Senatu skraca kalendarz wyborczy. Przy poprzedniej ustawie wyborczej większość senacka wydłużyła czas procedowania do maksimum, było to moim zdaniem zamierzone, cyniczne działanie tylko po to aby wymienić kandydatkę KO co jak widzimy się udało.

Obecnie trwa przedłużanie prac nad nową ustawą, która daje możliwość przeprowadzenia wyborów. Wydawało się że jest zawarty kompromis, przyjęliśmy kilka sensownych poprawek, ale opozycja znów zmieniła zdanie i czekamy... Jeśli pyta mnie pan, czy opozycja ma prawo do swoich działań, to odpowiem - tak. Ale czy musi tak postępować? Uważam, że nie. Ludzie mają już dość tych ciągłych przepychanek, chcą w spokoju wziąć udział w wyborach i wybrać Prezydenta RP, a ja przekonuję cały czas, że najlepszym wyborem jest prezydent Andrzej Duda, który gwarantuje spokój i współpracę z rządem przez najbliższe 3,5 roku.

Senat postrzegany był dotąd jako senna izba. Teraz - patrząc na medialne relacje - ma się wrażenie, że aż tu wrze. Czy tak się dzieje na każdym posiedzeniu komisji, przy dyskusji nad każdą sprawą?
- Z tego co opowiadają koledzy senatorowie, to niewiele się zmieniło w porównaniu z poprzednią kadencją, może tylko tyle, że jest więcej dziennikarzy i przez to przekaz w mediach jest mocniejszy. Sytuacja jest dość nietypowa bo większość senacka próbuje często kontestować ustawy które przychodzą z Sejmu, ale nie jest tak, że my tam się tylko kłócimy. Na komisjach praca jest bardzo konkretna i merytoryczna, liczne dyskusje i wymiany zdań pozwalają na poprawę tworzonego prawa.

Na ile pan, jako senator, skupiony jest na "warszawskiej" polityce, na ile ma pan czas na sprawy Sądecczyzny?
- Od czasu kiedy zostałem senatorem RP zdążyłem już się zapoznać z organizacją pracy w senacie. Odbyło się X posiedzeń Senatu oraz wiele komisji na których procedowane są ustawy, uchwały będące przedmiotem posiedzeń.  Do czasu pandemii był to czas niezwykle intensywny, w każdym tygodniu kilka dni pracy w senacie, a pozostałe dni aktywność  w okręgu.

Zorganizowałem dla mieszkańców naszego regionu biuro senatorskie mieszczące się w Grybowie. Na początku kadencji, zgodnie z moim programem wyborczym, odbyła się wycieczka uczniów z ZSR w Nawojowej do Warszawy podczas której uczniowie zwiedzili parlament i Sanktuarium Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki. Brałem udział w sesjach rad gminnych i miejskich, między innymi w Grybowie, Bobowej, Starym Sączu, Rytrze i Nowym Sączu w celu poznania samorządowców i spraw dotyczących poszczególnych gmin.

Uczestniczyłem w wielu wydarzeniach społeczno-kulturalnych, patriotycznych np. obchodach 150-lecia ZSZ w Bobowej, jubileuszu 50-lecia Zespołu Regionalnego Lipniczanie, odbyłem wiele spotkań z druhami OSP. Objąłem patronatem konkurs „Rozwinąć skrzydła pamiętając o przeszłości” w Łużnej.

Jak widać, praca senatora jest bardzo zróżnicowana i wymagająca, a wszystko to dla poprawy warunków życia i rozwiązywania zaistniałych problemów których jest bardzo dużo w otaczającej nas rzeczywistości. Zwracają się do mnie samorządowcy, stowarzyszenia oraz mieszkańcy z różnymi prośbami o wsparcie bądź podjęcie interwencji. W miarę możliwości staram się nie zawieść ich oczekiwań. ([email protected])







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)