Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 27 września. Imieniny: Damiana, Mirabeli, Wincentego
02/03/2020 - 13:10

Jak Maria Kogut przez brak czasu wygrała plebiscyt i złamała męski monopol WIDEO

To była trzynastka wspaniałych, ale to ona okazała się najlepszą z najlepszych i wygrała największy i najbardziej prestiżowy plebiscyt na Sądeczanina Roku 2019, który w ostatnich latach wygrywali mężczyźni. Nie mogło być inaczej, bo w zbieranie konkursowych głosów zaangażowały się trzy pokolenia zespołu Janczowioki, któremu szefuje i lokalna społeczność gminy Korzenna.

Zaskoczył panią ten sukces czy też w głębi duszy marzyła pani o wygranej?
-Marzyć może każdy, tylko do tych marzeń trzeba dołączyć pewną dozę realizmu. Zdawałam sobie sprawę z tego, że skoro do nagrody był nominowany doktor Malinowski, który jest wspaniałym kardiologiem, to nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie pomyślałam, że mogłabym go pokonać.  Tym większym zaskoczeniem było dla mnie to, że tak się jednak stało.

Jak smakuje taki sukces?
-Chyba to jeszcze do mnie nie dotarło. To trochę tak, jak piękny sen. To piękna chwila i zapłata za to, co człowiek robi,  tym bardziej, że w takiej pracy ma się czasem chwile zwątpienia i poczucia, że brakuje już siły. Ta nagroda jest dla mnie motorem do działania.

Na sukces trzeba sobie zapracować. Pani na pewno sobie na to zasłużyła swoją pasją do pracy społecznej. Jedni po pracy wolą mieć święty spokój, a inni rzucają się w wir zajęć, za które nikt im nie płaci. To kwestia temperamentu?
-Chyba mam to we krwi. Mąż czasem mi dokucza, że wrodziłam się do mojego ojca chrzestnego Zbigniewa Szewczyka. Był przez jakiś czas u nas naczelnikiem gminy  i bardzo angażował się  w sprawy społeczne. Podobnie było z moim dziadkiem, przewodniczącym rady gromadzkiej w Korzennej.  Chyba po nich mam taką społeczną żyłkę. Moją pasją zawsze była szkoła w Janczowej, gdzie pracowałam przez wiele lat. Kiedy już zbierałam się na emeryturę, zaczęłam szukać sobie czegoś innego.

Tym „czymś innym” okazało się zebranie grupy zapaleńców zafascynowanych folklorem, którzy dzięki Marii Kogut stali się zespołem regionalnym Janczowioki. Tańczą w nim trzy pokolenia -  dzieci, młodzież i dorośli.   

Czy to trudne dowodzić armią artystów i to w różnym wieku? Czy takie artystyczne dusze bywają niezdyscyplinowane. Czy rządzi twardą ręką, czy jest jak łagodna matka? Jak zdobywa środki na prowadzenie zespołu? Także na te i inne pytania Maria Kogut odpowiada w rozmowie z „Sądeczaninem” .

jagienka. [email protected]







Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe