Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 5 lutego. Imieniny: Agaty, Filipa, Justyniana
16/05/2022 - 09:20

Przeliczyli wiadra oddanej krwi Andrzeja Lisa z Sącza na ludzkie życie [WIDEO]

Ilu ludziom uratował życie, zdrowie? Były ich setki. Policzył to jeden z kardiochirurgów. Od ilu ludzi spośród tych, którzy mieli przetaczaną krew, usłyszał „dziękuję”? Trudno uwierzyć, że było ich tak niewielu. I dlatego, to budujące, że to właśnie Andrzej Lis, wygrał plebiscyt na Sądeczanina Roku 2021.

Czytaj też Sądeczaninem Roku 2021 został rekordzista świata w ratowaniu ludziom życia  [obejrzyj relację wideo z gali]

Z Andrzejem Lisem rozmawia Jagienka Michalik

To bardzo budujące, że to właśnie pan wygrał ten plebiscyt, ktoś kto ratuje ludziom życie.  Krew to żywa tkanka. Do tej pory nie udało się zsyntetyzować. Nie ma więc możliwości uzyskania jej w inny sposób niż od dawcy. Zapotrzebowanie jest ogromne, średnio jedna  na dziesięć osób hospitalizowanych wymaga transfuzji, których przeprowadza się 1,7 mln rocznie. Jest to możliwe dzięki takim ludziom jak pan. Jak to się zaczęło?
– Nie zapomnę tej daty. To było 17 sierpnia 1974 roku, jak mówię żartem,  moje pierwsze spotkanie z igłą. Mieszkałem wtedy w Tarnowie. W tamtejszym zakładzie azotowym doszło do wypadku. Mój szwagier, który pracował i był honorowym dawcą,  powiedział, że jest wielu rannych i potrzebują dużej ilości krwi. Nie wahałem się. Poszliśmy razem do punktu krwiodawstwa. Nie miałem wtedy jeszcze osiemnastu lat. Lekarka w drodze wyjątku wyraziła na to zgodę. Od tamtej pory krew oddaję regularnie. To już czterdzieści osiem lat.

W oddawaniu krwi jest pan rekordzistą.W pana przypadku ten bezcenny lek można mierzyć nie w mililitrach czy litrach, ale… w wiadrach! Dał jej pan sobie utoczyć sto litrów. Czy liczył pan kiedyś ilu ludziom w ten sposób uratował pan życie?
-
Sam tego nie liczyłem, ale kiedyś byłem gościem programu w Telewizji Polskiej, w którym występował też kardiochirurg. To on zadał sobie ten trud i wyliczył, że z oddanej przeze mnie krewi, a ten bilans wynosił  wówczas 93 litry, mogło skorzystać w ciągu tych lat, około ośmiuset osób. Nie wiem, ile by wyszło, gdyby policzyć to teraz.  

Na stronie krew.info widnieje aktualizowana codziennie informacja o zapasach krwi w 21 polskich centrach krwiodawstwa. W niedzielę rano w 17 centrach brakowało grupy 0 Rh- a krwi B Rh- brakowało w 15. To pokazuje skalę problemy i ciągły niedobór krwi. Są też inne dane, które mówią o tym, że liczba krwiodawców spada. Najwyższym odsetkiem tych, którzy kiedykolwiek oddali krew może poszczycić się Austria, kolejne miejsca zajmują Francja. Polska z wynikiem plasuje się pod koniec tej stawki. W czym pan upatruje problem. Jako społeczeństwo stajemy się nieczuli czy też szwankuje propagowanie samej idei.
-
Nie powiedziałbym, że jesteśmy nieczuli. Myślę, że to właśnie kwestia pewnej słabości w propagowaniu krwiodawstwa. Ja sam wziąłem sobie za punkt honoru, żeby zarazić tą ideą ludzi młodych. Tacy jak ja, niedługo będą musieli odejść na krwiodawczą emeryturę, którą się osiąga w wieku 65 lat. W ciągu tych wszystkich lat odbyłem może dwieście, może trzysta spotkań i prelekcji, właśnie przede wszystkim z młodzieżą. I do tej pory powtarzają się pytania: czy jak raz oddam krew, to czy mogę się czymś zarazić, czy będę musiał oddawać ją przez całe życie.

Ludzie boją się  że ich organizm zamieni się w fabrykę krwi, z nadprodukcją?  To dowodzi braku elementarnej wiedzy na ten temat.
-
Tak. Ludzie operują stereotypami. Tymczasem krwiodawcy nie mają możliwości wypowiadania się w mediach, zwłaszcza tych ogólnopolskich. A my byśmy to wytłumaczyli w przystępny sposób. Weźmy mój przykład. Jeżeli jak dotąd oddałem sto litrów krwi i musiałbym ją oddawać nieustannie, to nie byłoby mnie już wśród żywych. Przecież są różne sytuacje. Ktoś jest chory, komuś coś innego dolega… zwyczajnie jest taki okres, że krwi się nie oddaje. To nieprawda, że organizm w takiej sytuacji produkuje  znacznie więcej krwi niż jej potrzeba. Tymczasem takie właśnie informacje się powiela. Więc chodzimy na prelekcje i wyjaśniamy, że oddawanie krwi nie niesie ze sobą żadnych zagrożeń.

Jak często można oddawać krew?
-
Jeśli nie ma przeciwwskazań,  można to zrobić sześć razy w roku, czyli co dwa miesiące, za każdym razem 450 mililitrów. 

Czy pana wygrana w plebiscycie na Sądeczanina Roku pomoże w propagowaniu krwiodawstwa, które nadal jest słabo postrzegane?
-
Mam taką nadzieję, tym bardziej, że w dobie dzisiejszej motoryzacji widzimy co się dzieje na drogach, ile jest wypadków….  krew potrzebna jest bez przerwy. Tytuł Sądeczanin Roku… to pięknie brzmi. Ale z tyłu głowy mam świadomość, że nie można spocząć na laurach. Trzeba jeszcze więcej działać. Trzeba współpracować z różnymi organizacjami. Musimy zapewnić taką ilość krwi, żeby Polska nie musiała jej kupować. Chodzi o to,  żeby  ci młodzi ludzie,  z którymi się spotykam zrozumieli, że naprawdę nie ma żadnego zagrożenia związanego z oddawaniem krwi. Że to obowiązek. Dziś ty ratujesz życie innym, a być może jutro, ty sam będziesz krwi potrzebować.

Ile razy zdarzyło się, że ktoś do pana podszedł i powiedział: dziękuję. Żyje dzięki takim ludziom jak pan.
-
Powiem szczerze, może dwa, może trzy razy.  

To ja będę kolejną z tych niewielu,  którzy to panu to powiedzieli.  I mnie kiedyś potrzebna była transfuzja krwi. Dzięki temu żyję. Z całego serca panu dziękuję. ([email protected]nin.info) fot. jm







Dziękujemy za przesłanie błędu