Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 29 lutego. Imieniny: Antoni, Oswalda, Romana
06/09/2023 - 10:40

Zaczęła od biegania, skończyła na Elbrusie. Niesamowita Ambasadorka Festiwalu Biegowego z Nowego Sącza

Biega, skacze ze spadochronem, morsuje, zdobywa najwyższe górskie szczyty i ciągle nie ma dość. Coraz dłuższa jest lista ekstremalnych wyczynów Moniki Gizowskiej, Ambasadorki Festiwalu Biegowego, a w pracy - szefowej działu księgowości Fundacji Sądeckiej. W zeszłym roku wdrapała się na Kilimandżaro, teraz stanęła na Elbrusie. A szystko zaczęło się od Festiwalu Biegowego.

Najbardziej ekstremalna sądecka księgowa

Tak nazywamy Monikę Gizowską, naszą koleżankę z Fundacji Sądeckiej, która na co dzień zajmuje się finansami, a po godzinach oddaje się swoim licznym sportowym pasjom.

Bo Monika, jak już coś zacznie robić, to  wsiąka na całego.  Tak było z bieganiem. - Jeśli się tu przyjedzie choć raz, człowiek wsiąka na całego. Od biegania i od tej imprezy można się uzależnić – mówiła kilka lat temu na Festiwalu Biegowym. Wtedy była jeszcze nieopierzoną biegaczką, teraz startuje w biegach ulicznych i górskich, została „ultrasem”, zaliczyła maraton  i jest ambasadorem tej jednej z największych imprez biegowych w kraju. 

Czytaj też Chłopak spod Limanowej robi wielką karierę. Podbił serce Europy [WIDEO] 

Bieganie to dla niej za mało

Od sześciu lat morsuje. Sama myśl o kąpieli w lodowatej wodzie niemal wszystkich przyprawia o dreszcze, a ona wskakuje w przerębel i dopiero wtedy wie, że żyje. - Po takiej kąpieli mam poczucie że mogę góry przenosić. Krew w żyłach szybciej krąży a  mózg dostaje zwiększoną dawkę endorfiny – opowiada Monika.

W zeszłym roku po raz kolejny wprawiła nas w zdumienie. Uznała, że życie zaczyna się po pięćdziesiątce i skoczyła ze spadochronem, w tandemie z instruktorem.

Ta podniebna przygoda  od dawna  chodziła mi po głowie – opowiadała Monika Gizowska w rozmowie z „Sądeczaninem”  – Pomyślałam sobie, a dlaczego nie! Czekałam tylko na odpowiedni czas.  Kiedy otworzyło się pogodowe okno, skoczyła z wysokości czterech tysięcy metrów. 

Czytaj też Zakochał się w niej bez pamięci piłkarz z Ekwadoru. Głośna miłość słynnej bliźniaczki z Nowego Sącza [ZDJĘCIA][WIDEO] 

Spadała się z prędkością 200 kilometrów na godzinę

Czy się bała? –Miałam z tyłu głowy obawę:  a jeśli coś nie pójdzie jak trzeba… ale kiedy wsiadłam do samolotu i wystartowaliśmy stało się coś, czego nie brałam pod uwagę. Nie wiem, może właśnie adrenalina wzięła górę. Mój umysł, jakby się wyłączył.

Przez mniej więcej pięćdziesiąt sekund spada się z prędkością 200 kilometrów na godzinę.  To ta faza lotu, gdy czeka się na otwarcie spadochronu. Czułam, jak skóra na policzkach mi faluje. Przeżycie niesamowite. Te pierwsze pięćdziesiąt sekund były chyba najdłuższymi sekundami w moim życiu. Kiedy usłyszałam odgłos otwierającej się czaszy spadochronu, poczułam ulgę.

Lubię adrenalinę, lubię nowe wyzwania, czasami nawet wydawałoby się niepoważne. Lubię robić coś, co sprawia, że z życia czerpię pełnymi garściami.

Radość życia daje jej też chodzenie po górach.  Zaczęła od wędrówek po Beskidzie Sądeckim, ale  szybko uzależniła  się od nowego nałogu i pognała w Tatry po polskiej i słowackiej stronie. Ale  i  tego było jej mało.  Zabrała się za zdobywanie najwyższych gór świata.

Czytaj też Justyna Kowalczyk świętuje urodziny synka. Smutna radość w poruszającym wpisie [ZDJĘCIA]

Najwyższa góra Afryki

W lutym ubiegłego roku stanęła na Kilimandżaro, najwyższej górze Afryki. To tylko zaostrzyło jej apetyt. Teraz wdrapała się na „Dach Kaukazu”. Zdobyła Elbrus.

Wbrew czasom, wyjazdowi odwołanemu przez agencję, niedowiarkom i malkontentom plan wykonany. Stanęłam na "Dachu Kaukazu. "Elbrus jest mój - napisała na Facebooku.

Za tym jednym zdaniem, kryje się jednak prawdziwy wysiłek.   

Najpierw było to logistyczne wyzwanie, bo z organizacji wyjazdu wycofała się zajmująca się takimi wyprawami wyspecjalizowan agencja – mówi Monika Gizowska. Wszystko było megaskomplikowane przez wojnę rosyjsko-ukraińską.  Wymagało to  samodzielnego dopięcia wszystkich etapów przedsięwzięcia, począwszy od formalności związanych z dostaniem rosyjskiej wizy, trudnej - przy braku możliwości dostania się do Rosji  samolotem -  organizacji transportu, zarezerwowania hoteli,  miejsc noclegowych w bazach na Elbrusie, załatwienia przewodnika.

Sytuacji nie ułatwiał brak możliwości wykonania zaliczkowych przelewów do Rosji, czy już na miejscu korzystania z kart płatniczych. - Przebrnęłyśmy z koleżanką przez te trudnosci i w zaplanowanym terminie zmierzyłyśmy się z Elbrusem – dodaje Gizowska.

 Czytaj też Kręci się biznes w Karpaczu, nie w Krynicy. Nikt tu nie narzeka na tysiące gości, którzy przyjechali na Forum [ZDJĘCIA] 

Łatwo nie było,  ale wytrenowane w górskich biegach nogi i przede wszystkim  mocna głowa, która o czym wie każdy biegacz, jest niezbędna kiedy mięśnie palą a znużenie wielogodzinnym wysiłkiem odbiera resztki sił, pozwoliły na realizację planu – opowiada o trudach wyprawy.

Co teraz? Monika Gizowska  znowu poza pracą zawodową jest bardzo zajęta. Przygotowuje się do Festiwalu Biegowego w Piwnicznej, którego jest ambasadorką.

Festiwal Biegowy w Piwnicznej to absolutny must have każdego biegacza- mówi Monika Gizowska. -  Pozytywna, zakręcona atmosfera tego miejsca jest niepowtarzalna. Kto jeszcze tego nie zauważył, niech zwróci uwagę: tam wszyscy są uśmiechnięci!

Wniosek?  Bieganie uszczęśliwia! Koniecznie  przyjedźcie i sami spróbujcie! A jeśli moje pasje które bez biegania nie powstałyby w mojej głowie i nie miałyby szans się ziścić, natchną kogoś do wstania i przebiegnięcia choć najkrótszego dystansu, wówczas moja ambasadorska misja  będzie napędzać mnie do dalszej aktywności ze zdwojoną siłą”. ([email protected]) fot. MG







Dziękujemy za przesłanie błędu