Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 22 czerwca. Imieniny: Pauliny, Sabiny, Tomasza
08/07/2022 - 11:15

W jednych sondażach wygrywa PiS, w drugich Platforma. Komu wierzyć?

- Wiadomo, że sondaże dają nam nikłą wiedzę o politycznej rzeczywistości. Tym bardziej, że różne ośrodki stosują odmienne metody badawcze, co obywatela – konsumenta wiedzy o sondażowych procentach – raczej mało obchodzi. Efekt jest więc taki, że społeczne poparcie dla tych samych partii, i to w tym samym czasie, może się różnić o dobrych kilka punktów, co w każdym przypadku daje odmienny obraz sytuacji – pisze Jan Rokita, felietonista miesięcznika „Sądeczanin”.

Jan Maria Rokita, polityk i publicysta, w lipcowym numerze miesięcznika „Sądeczanin” pisze o sondażach wyborczych i o tym, czego procentowe wskaźniki nie są w stanie nam pokazać:

- Na dowód można porównać sobie majowe wyniki sondaży ośrodków CBOS i Kantar. W pierwszym – wynik PiS wynosi 36 (wszystkie liczby są oczywiście wskaźnikami procentowymi), PO i jej przystawek 19, Hołowni 10, a cała reszta spada poniżej progu wyborczego. Z kolei w drugim – PiS ma 31, PO z przystawkami 26, Hołownia 10, Lewica 8, Konfederacja 6.

Każdy widzi, że oba sondaże opisują odmienne, ba… kompletnie odmienne polityczne realia. Wedle pierwszego – Kaczyński jest nie tyle nawet zwycięzcą, co triumfatorem wyborów, które odbyłyby się w maju 2022. Rządzi jak Orban na Węgrzech, z wyborów na wybory ma większą liczbę posłów, praktycznie nie musi z nikim zawierać kompromisów, a może nawet dałby radę nowelizować konstytucję.

W sondażu drugim – Kaczyński owe wirtualne majowe wybory sromotnie przegrywa i zapewne jest to koniec jego kariery. Na cztery lata władzę przejmuje centrolewica, pod wodzą Tuska, Hołowni i Czarzastego.

Co z tego wynika? Ano tylko tyle, że sondaże trzeba umieć czytać i porównywać, bo jeśli nie jest się tu dostatecznie roztropnym, to łatwo dać się oszukać takiej czy innej propagandzie. To nie znaczy, że twórcy sondaży celowo nas oszukują ze względu na swoje afiliacje i uwikłania partyjne.

W sieci łatwo znaleźć całkiem liczną społeczność takich, którzy przekonani, iż sondaże są instrumentem manipulacji i propagandy, albo odrzucają je w ogóle, albo dyskredytują te, które ich zdaniem są niewiarogodne, gdyż „pogarszają” wyniki naszych, a „poprawiają” tych, których nie znosimy.

Wiadomo, CBOS to ośrodek państwowy, więc PiS musi tam wygrywać, a Kantar zagraniczny – więc musi wygrywać Platforma. Niestety, tacy odbiorcy sondaży również grzeszą naiwnością i z własnej winy dają się bałamucić.

Żaden z poważnych ośrodków badawczych sondaży nie fałszuje, ani nie „dostosowuje” do oczekiwań. To my sami, jeśli nie chcemy zostać zbałamuceni, musimy wiedzieć, czego z sondaży dowiedzieć się można, a czego sondaże nigdy nam nie pokażą.

Rzecz kluczowa: wyniki sondaży mogą być ciekawe i pouczające, jeśli odczytujemy z ich pomocą długofalowe trendy, jakim podlega przecież nie tylko wolnorynkowa gospodarka, ale i demokratyczna polityka.

Sam z regularnością lubię popatrzeć na uśrednione wyniki sondaży głównych ośrodków w dłuższych przedziałach czasowych. Takie uśrednione „krzywe” sondaży publikuje, zresztą nie tylko dla Polski, znany portal „Politico”. I jeśli tam spojrzymy na polskie wyniki sondażowe, na przykład (co jest wielce interesujące) w przedziale czterech miesięcy: od wybuchu wojny na Ukrainie 24 lutego, aż po Narodziny św. Jana 24 czerwca, to natychmiast widzimy rzecz zaskakującą. Otóż wojna za naszą granicą, w którą Polska pod wieloma względami jest mocno uwikłana, w istocie nie zmieniła panoramy polskiej polityki.

A przywykło się uważać (sam parę miesięcy temu snułem takie właśnie przypuszczenie), że wojna to rozchwiane poczucie bezpieczeństwa i silniejszy stan zagrożenia, co powinno skutkować konsolidacją wokół aktualnej władzy, niezależnie od jej ideowej orientacji. Tym bardziej w dzisiejszych polskich realiach, gdy prawicowa władza jest wprawdzie zasadniczo kontestowana przez rzesze jej twardych przeciwników, jednak zarazem polityka rządu wobec wojny budzi w kraju szeroką aprobatę... – komentuje Jan Maria Rokita.

Dalszą część felietonu można przeczytać w lipcowym numerze miesięcznika „Sądeczanin”. 

KLIKNIJ TUTAJ, aby zamówić e-wydanie.

„Sądeczanin” dostępny jest również w tradycyjnej, papierowej formie do kupienia w kioskach, bądź w prenumeracie. Więcej informacji znajdziesz tutaj: Najnowszy „Sądeczanin” w drodze do prenumeratorów. Czytelników mamy nawet w USA (oprac. [email protected], fot. JM)







Dziękujemy za przesłanie błędu