Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 16 czerwca. Imieniny: Aliny, Anety, Benona
23/12/2018 - 14:20

Tradycja Lachów Sądeckich na Boże Narodzenie

Na Sądecczyźnie w wigilię Bożego Narodzenia wstawano jak najwcześniej. Kobiety sprzątały w domu, a mężczyźni mieli za zadanie posprzątać całe obejście. Nie wolno było się kłócić, narzekać, bić dzieci, ani krzyczeć na nie. Należało za to unikać wydawania czegokolwiek z domu, żeby w gospodarstwie niczego nie ubywało.
Później kobiety stroiły podłaźniczkę i wieszały ją pod sufitem, Dekorowano ją jabłkami, złoconymi orzechami, łańcuchami z główek lnu i opłatkami wycinanymi w rozmaite wzory. Pośrodku wieszano świat – kulistą, lub graniastą konstrukcję klejoną z opłatków.
Praktykowany był również zwyczaj kąpieli w potoku, mający zapewnić zdrowie. Stół na ten wieczór przykrywano białym obrusem, pod niego wkładano siano, a na jego wierzch sypano zboże.

Dobre zbiory w nadchodzącym roku miał np. zapewnić dziad, czyli snop zboża stawiany w kącie izby na wigilijny obiod. Przyszłoroczny urodzaj wróżono z ziarna zbóż, sypanego na stół, pod misę z potrawami.

Wigilię, zwaną wiliją, rozpoczynano w momencie pojawienia się pierwszej gwiazdki na niebie. Wieczerzę otwierała wspólna modlitwa i dzielenie się opłatkiem. Jedzono powszechnie z jednej misy, pod którą wkładano opłatek. Starano się podać wszystkie płody ziemi z gospodarstwa, jednak potrawy musiały być wyłącznie postne, namaszczone olejem roślinnym. Po kolacji zwyczajem było pójście do obory, aby podzielić się resztkami jedzenia ze zwierzętami, które wtedy miały ponoć zdolność mówienia ludzkim głosem. O północy obowiązkiem było wybranie się na uroczystą pasterkę.

Pierwszy dzień świąt był dniem przeznaczonym dla rodziny i obowiązywał zakaz wykonywania jakichkolwiek prac. Natomiast w dniu świętego Szczepana po domach chodzili podłaźnicy, którzy inaugurowali chodzenie po kolędzie. Oryginalna grupa kolędnicza, związana z Nowym Rokiem, to tzw. draby noworoczne, czyli młodzi mężczyźni, w których przebraniach dominowała słoma, a w rękach nosili lagi.
Od 6 stycznia do święta Matki Bożej Gromnicznej – 2 lutego - następował okres zabaw, kończący się wraz z nadejściem wielkiego postu.

W okresie Godnich Świąt po wsiach chodziły i chodzą jeszcze współcześnie różne grupy po kolędzie. Jedną z nich byli podłaźnicy – najczęściej młodzi chłopcy, którzy składali wierszowane życzenia pomyślności, np.:

Na scyńście, na zdrowie,
Na to Boze Narodzenie,
Zeby sie rodziło w kumorze,
Wodziło w oborze,
Co dej Panie Boze!
Na kozdym miejscu
Zeby stoł snopek przy snopku,
Kopa przy kopie,
A gospodorz miądzy kopami
Jako miesiąc miądzy gwiozdomi!


Chodzenie na podłoz było powszechne, a w zamian za życzenia gospodarze zapraszali podłaźników na śpiewanie kolęd i poczęstunek. Druga grupa kolędników chodząca na Nowy Rok to scodroki, nazywane też nowoleciętami¸ czyli dzieci poprzebierane i opasane powrósłami ze słomy. Jeszcze inna grupa to chłopcy chodzący z gwiazdą, lub szopką własnej produkcji, którzy śpiewali kolędy i pastorałki pod oknami, za co otrzymywali pieniądze, lub świąteczne przysmaki.

Bardziej widowiskowe grupy to herody i grupy chodzące z turoniem, kobyłką, lub niedźwiedziem. Herody przedstawiają widowisko o wyraźnie religijnym charakterze, opowiadając historię narodzenia Jezusa i spisek Heroda na jego życie. Długość przedstawienia i liczba postaci była różna, ale zawsze występował król Herod, żołnierze, Żyd, śmierć i diabeł. Grupy z maszkarami zwierzęcymi tradycyjnie były wyłącznie męskie. Składały się z poprzebieranych postaci, takich jak Żyd, dziad, Cygan, Cyganka, niemy (postać charakterystyczna dla Lachów Sądeckich) i zwierzę, najczęściej turoń. Chłopak odgrywający turonia owinięty był kocem lub derką, a w rękach trzymał na drągu drewnianą głowę oklejoną futrem, z dużymi rogami i kłapiącą paszczęką.

Oryginalnymi kolędnikami chodzącymi w Nowy Rok znanymi u Lachów byli droby (draby). Byli to przebrani młodzi mężczyźnie okręceni powrósłami w słomianych czapkach i z lagami, też okręconymi na ogół słomą. Składali wierszowane życzenia noworoczne i śpiewali razem z domownikami kolędy.

Chodzenie po drobsku, do niedawna jeszcze popularne - dziś powoli zanika. O tradycjach bożonarodzeniowych i grupach kolędniczych Lachów Sądeckich możemy dowiedzieć się więcej z książki Magdaleny Kroch „CO TO ZA GWIOZDECKA NAD OSOWIOM ŚWIYCI”.

Monika Fikiel - Szkarłat
**
Autorka jest działaczem Społeczno-Kulturalnego Towarzystwa Sądeczanie

 
Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji





Dziękujemy za przesłanie błędu


Czerwcowy miesięcznik "Sądeczanin" już w kioskach