Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 18 września. Imieniny: Ireny, Irminy, Stanisława
31/08/2020 - 11:15

Stygmatyzacja związana z COVID-19. Co mówić, a czego nie mówić o koronawirusie?

Od wybuchu pandemii koronawirusa minęło już kilka miesięcy. Prawie wszystkie ograniczenia zniknęły, a my powoli uczymy się żyć z zagrożeniem, jakie niesie za sobą wirus, a w konsekwencji zjawisko stygmatyzacji i powielane w społeczeństwie negatywne stereotypy. Jak pomóc naznaczonym ofiarom COVID-19?

- Emocje nadal nie opadły. Powiat nowosądecki od kilku tygodni znajduje się w czołówce zachorowalności. Strach, który odczuwamy przed zakażeniem, może prowadzić do stygmatyzowania i wytykania ofiar COVID-19 z naszego otoczenia. Mało tego, mieszkańcy czerwonej strefy mogą być postrzegani jako potencjalni nosiciele niewidzialnego wroga – twierdzi Magdalena Wajda, psycholog i dyrektor Instytutu Diagnostyki, Opiniodawstwa i Pomocy Psychologicznej WSB-NLU.

Niestety, zjawisko stygmatyzacji, oprócz wielu negatywnych skutków natury psychologicznej, niesie za sobą przede wszystkim duże prawdopodobieństwo wzrostu zagrożenia epidemiologicznego. Dlaczego tak jest? - Dzieje się tak z prostej przyczyny - z obawy przed wytykaniem palcami i złośliwymi komentarzami otoczenia ukrywamy objawy choroby, nie zgłaszając ich do sanepidu – wyjaśnia psycholog. - Co więcej, stygmatyzacja prowadzi do stopniowego  rozpadu wspólnoty, w której żyjemy oraz do wyrzucania poza nawias kolejnych grup społecznych.

Na stopień stygmatyzacji społecznej obserwowanej w związku z epidemią COVID-19 mają wpływ trzy główne czynniki:

  • choroba jest nowa, z czym wiąże się wiele niewiadomych;
  • często boimy się nieznanego;
  • bardzo łatwo jest powiązać ten lęk z osobami spoza naszej społeczności, tzw. “innymi”.

- Dowody jednoznacznie wskazują, że stygmatyzacja i strach związane z chorobami zakaźnymi utrudniają podjęcie odpowiednich kroków zaradczych. Tymczasem koniecznym działaniem jest budowanie zaufania do ochrony zdrowia, udzielanie właściwych porad, okazywanie empatii osobom dotkniętym chorobą, a także promowanie zrozumienia samej choroby i stosowania skutecznych środków prewencyjnych, w celu zapewnienia bezpieczeństwa sobie i bliskim. Sposób, w jaki komunikujemy się mówiąc o COVID-19, ma kluczowe znaczenie -–twierdzi psycholog.

- Określone słowa, jak i cały język używany w odniesieniu do epidemii (np. podejrzany przypadek, izolacja...) mogą mieć negatywny wydźwięk i tym samym mogą wzmacniać istniejące postawy stygmatyzujące. Język, którym się posługujemy, może utrwalać obecne w dyskursie publicznym negatywne stereotypy lub błędne założenia, wzmacniać fałszywe skojarzenia łączące chorobę z innymi czynnikami, a także wywołać powszechny strach lub odczłowieczyć tych, którzy chorują. Zniechęca również do poddania się badaniom kontrolnym, proponowanej terapii czy wymaganej kwarantannie.

Czytaj też: Koronawirus to stres i lęk. Psycholog Magdalena Wajda radzi, jak wytrzymać

Wobec tego, jak mówić o koronawirusie? - Ważne, aby wszystkie słowa, jakie padają z naszych ust, skoncentrowały się na założeniu, że ”przede wszystkim liczy się człowiek” i wypowiadały się w sposób zapewniający szacunek i upodmiotowienie. Dlatego nie należy mówić o "podejrzanych o COVID-19” lub "podejrzanych przypadkach”. Lepiej mówić o ludziach, którzy "dostali” lub "zakazili się” COVID-19. Określenia: "przenoszą COVID-19”, "zakażają innych” lub "rozprzestrzeniają wirusa” sugerują celową transmisję i automatycznie przypisują winę. Używanie terminologii odczłowieczającej stwarza wrażenie, że osoby z chorobą w jakiś sposób zrobiły coś złego lub są mniej ludzkie niż reszta z nas. Takie myślenie podsyca stygmatyzację, osłabia empatię i potencjalnie wzmaga niechęć do szukania pomocy, leczenia lub udziału w badaniach przesiewowych, testach i kwarantannie – wyjaśnia Magdalena Wajda.

Zobacz także: Życie rodziców po samobójstwie dziecka. Nic już nie będzie takie samo

- Mówiąc o ryzyku związanym z COVID-19 warto opierać się na danych naukowych i oficjalnych poradach na temat zdrowia. Należy unikać języka wykorzystującego słowa takie jak "plaga”, "apokalipsa” itp., które służą jedynie podsycaniu atmosfery strachu. Starajmy się mówić pozytywnie  oraz podkreślajmy skuteczność środków zapobiegawczych i leczniczych. Dla większości ludzi jest to choroba, którą można pokonać. Istnieją proste kroki, które wszyscy możemy podjąć, aby zapewnić bezpieczeństwo nas samych, naszych bliskich i osób najbardziej narażonych na ryzyko zakażenia.

W obecnej sytuacji nasilonej zachorowalności w naszym powiecie dezinformacja i plotki rozprzestrzeniają się szybciej niż koronawirus. Przyczynia się to właśnie do narastania negatywnych zjawisk, w tym stygmatyzacji i dyskryminacji osób z obszarów dotkniętych epidemią. Potrzebujemy zbiorowej solidarności, a także jasnych, rzetelnych i praktycznych informacji, aby wspierać osoby dotknięte nowym wirusem. Pamiętajmy, że błędne przekonania, pogłoski i dezinformacja przyczyniają się do stygmatyzacji i dyskryminacji, które utrudniają działania podejmowane w celu zwalczania epidemii COVID-19.

[email protected], fot. Pixabay.com







Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe