Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 8 grudnia. Imieniny: Delfiny, Marii, Wirginiusza
04/08/2019 - 17:00

Nowy Sącz: co to za "cacka" przyjechały do Miasteczka Galicyjskiego? [ZDJĘCIA]

Takich tłumów w Miasteczku Galicyjskim w Nowym Sączu dawno nie było. W ten weekend jest to chyba najchętniej odwiedzane miejsce w mieście. Dlaczego? Tam odbywa się XI Zlot Pojazdów Retro.

Sądeczanie wypoczywają dzisiaj w Miasteczku Galicyjskim rodzinnie. Co się tam dzieje? Na dziedzińcu miasteczka głównymi bohaterami są piękne, zabytkowe samochody.

Są tam zabytki światowej motoryzacji – fordy i oldsmobile pamiętające słynnego amerykańskiego gangstera Ala Capone, cadillaki królujące na highwayach w kolorowej erze Elvisa, ale i kontynentalni reprezentanci 50+ – renówki, fiaty, volkswageny, peugeoty i morrisy. Nie brakuje także bliższych zastav i skód, polonezów zaporożców.

Wszystkie, mimo słusznego wieku wypucowane, odbiglowane przez właścicieli. Nie ma chyba dzisiaj w miasteczku "zabytku na kółkach", przy którym mieszkańcy nie robili sobie pamiątkowych fotek. Za zgodą właściciela zaglądają pod maskę auta - staruszka, lokują się w pojeździe za kierownicą.

W tym roku w XI Zlocie Zabytkowych Pojazdów brało udział 46 załóg z całej Polski. Przyjechała również załoga z Austrii.

- Podczas tegorocznego zjazdu można oglądać zabytkowe pojazdy z roczników od 1931 do 1989 - mówi Jacek Duczek, komandor zlotu. - Są samochody amerykańskie, japońskie, włoskie, brytyjskie, niemieckie, polskie, produkowane w dawnej Czechosłowacji i w byłym ZSRR. Uczestnikami zjazdu są także właściciele pojazdów z Małopolski i Sądecczyzny.

Najstarszym pojazdem, którzy na weekend zaparkował na dziedzińcu Miasteczka Galicyjskiego był zabytkowy Ford A z 1931 roku. Ten samochód i jego właściciel są stałymi gośćmi tej imprezy.

- Prawdziwą samochodową "perełką", którą już  rzadko spotkać jest Steyr Puch w wersji D 600 - samochód produkcji austriackiej, który przyjechał do nas po raz pierwszy z Austrii. Jest to pojazd, który był sprzedawany tylko i wyłącznie w Austrii. Był produkowany w wersji limitowanej. Mały, śliczny samochodzik, bazujący poniekąd na Fiacie 500.

Komandor tegorocznego zlotu mówi żartobliwie, że impreza doczekała się już "rodzin zlotowych".

- Gościmy załogi, które na zlot przyjeżdżały jako narzeczeństwo, potem małżeństwo, a teraz przyjeżdżają już z dziećmi. - dodaje komandor.

Jednym z uczestników tegorocznej imprezy był Adam Mężyk, który przyjechał do Nowego Sącza z Rybnika. Na dziedzińcu miasteczka zaprezentował auto szwedzkiej produkcji Saab 96 De Luxe z silnikiem 850 cm z 1961 roku.

- Kupiłem go rok temu od kogoś, komu to auto dostarczyło sporo radości. Teraz ja się nim cieszę. - mówi pan Adam. - Tym modelem interesowałem się od dawna. Jestem zauroczony Szwecją i samochodami produkowanymi w tym kraju. Osobiście jeżdżę szwedzkimi samochodami. Za dwa tygodnie jadę tam, by ściągnąć do Polski śliczne Volvo z 1964 roku, które kupiłem dwa miesiące temu dla mojej żony, która nie przepada za tym prezentowanym modelem. Dlaczego? Bo  nie ma on pasów bezpieczeństwa. W tym modelu takich nie było. Ten samochodzik robi rocznie od 800 do 1200 km.

Adam Mężyk przyznał, że na Zlocie Pojazdów Retro jest po raz pierwszy, ale ma nadzieję, że nie ostatni.     

Jednym z oglądających dzisiaj zabytkowe pojazdy był Marek Marzec.

- Bardzo lubię tutaj przyjeżdżać, bo to miejsce ma swój klimat, zwłaszcza na takie imprezy. Biorę udział w tych zlotach co roku, jeśli tylko czas pozwala. Na nie przyjeżdżają samochody, które były prezentowane w poprzednich latach, ale co roku przyjeżdżają też nowe. Są piękne i zadbane. Jestem miłośnikiem starych samochodów, choć takiego nie mam. Te auta mają klasę, mają urok. Lubię przyjść i popatrzeć na samochody, które kojarzę z dzieciństwa. To taka sentymentalna podróż w czasie.

Podczas zlotu można było posłuchać dobrej muzyki. Były pokazy detailingu samochodowego. Małopolski Ośrodek Ruchu Drogowego w Nowym Sączu przygotował m.in. dwa stanowiska komputerowe, gdzie można było sprawdzić znajomość przepisów ruchu drogowego (zdać wirtualny egzamin na prawo jazdy). Sądecka policja prezentowała też swoje auta.

Uczestnicy XI Zlotu Pojazdów Retro otrzymali drobne pamiątki. A najfajniejsza załoga i załoga najfajniejszego samochodu otrzymała puchary. Taki trafił też do załogi, która otrzymała nagrodę specjalną.

Przypomnijmy, że pomysłodawcą tego festiwalu jest Sławomir Czop, obecny wicedyrektor Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu, a od początku tej imprezy jej komandorami są Urszula i Jacek Dyczek z Krakowa.

W tym roku były oczywiście parady zabytkowych pojazdów, ale nie było prezentacji na sądeckim rynku. Powodem jest remont nawierzchni ulic wokół rynku.

[email protected], fot. IM.

XI Zlot Pojazdów Retro w Nowym Sączu




Takich tłumów w Miasteczku Galicyjskim w Nowym Sączu dawno nie było. W ten weekend jest to chyba najchętniej odwiedzane miejsce w mieście. Dlaczego? Tam odbywa się XI Zlot Pojazdów Retro.
Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji





Dziękujemy za przesłanie błędu