Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 23 października. Imieniny: Edwarda, Marleny, Seweryna
29/04/2020 - 17:35

Dramat Łazów trwa już niemal rok. Znów projekt drogi okazał się dziurawy

O samowoli budowlanej gminy Chełmiec, która najpierw odcięła mieszkańców osiedla Łazy w Marcinkowicach od dotychczasowej drogi przez kopalnię w Klęczanach, a potem zaczęła bez pozwolenia budować alternatywny dojazd pisaliśmy już wielokrotnie. Wszystko wskazuje jednak, że mimo przychylności nadzoru budowlanego i wyroku sądu, mieszkańców czekają kolejne tygodnie gehenny.

Tragedia Łazów trwa już niemal rok. Znów projekt drogi okazał się dziurawy

Po wielu interwencjach medialnych portalu Sądeczanin, który połączył siły z dziennikarzami z polsatowskiego programu „Państwo w Państwie” zapadł w sądzie wyrok, który bezwzględnie nakazywał kopalni w Klęczanach przywrócić stary przejazd prowadzący przez jej tereny do osiedla Łazy. Kopalnia się od tej decyzji odwołała. Sprawa więc nadal jest w toku.

Zobacz też: Sąd bezwzględnie nakazał kopalni odbudować przejazd dla odciętych Łazów

Jednocześnie Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego nadal jest gotów zalegalizować samowolnie wybudowaną drogę, którą musiał niemal rok temu zamknąć, odcinając Łazy tym samym całkowicie od świata. Warunek był jeden – gmina musi dostarczyć projekt legalizacyjny, komplet wymaganych przy takiej okazji dokumentów i uiścić opłatę legalizacyjną. Władze gminy Chełmiec  najpierw długo wszystkich zwodziły, że jest już firma, która taki projekt wykona. Potem się z tej deklaracji wycofały, twierdząc, że wykonawcę do odstąpienia od zadania skłoniło medialne zamieszanie wokół sprawy.

Zobacz też: Kolejne 120 dni bez żadnej drogi? To najczarniejszy scenariusz dla Łazów

Kilka tygodni później, jeszcze w 2019 roku, przygotowanie projektu legalizacyjnego wzięła na siebie firma z Rzeszowa i taki projekt trafił do nadzoru w grudniu 2019 roku. Okazało się jednak, że dostarczona dokumentacja obarczona jest brakami formalnymi, a sam projekt wymaga korekt. W ślad za postanowieniem nadzoru projektant – a trzymając się ściśle nomenklatury urzędniczej – pełnomocnik gminy w tym zakresie, dostał 120 dni na spełnienie konkretnych wytycznych. Termin już upłynął, a jak dziś nas poinformował inspektor Janusz Golec, pełnomocnik spełnił te wytyczne jedynie wybiórczo, bo np. nadal nie dostarczył pozwolenia wodnoprawnego. Dlatego 24 marca znów został wezwany do uzupełnienia dokumentów

Jednak Golec nadal deklaruje dalece posuniętą gotowość pomocy. Jeśli pełnomocnik w końcu dopełni wszystkich formalności i uiści opłatę legalizacyjną naliczoną przez nadzór, pozwolenie na budowę może zostać wydane dosłownie w ciągu kilku dni.

ES [email protected] Fot.: ilustracyjne archiwum sądeczanin.info







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)