Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 11 grudnia. Imieniny: Biny, Damazego, Waldemara
20/07/2019 - 15:00

Brytyjskie "Potwory" latały nad polskim poligonem

11 lipca żołnierze amerykańscy i brytyjscy przeprowadzili pod Orzyszem ćwiczenia z wykorzystaniem śmigłowców szturmowych Apache. Te same, które w przyszłości latać mogą z polską szachownicą – zastępując tym samym wysłużone i mało przydatne helikoptery Mi-24, które czasy świetności święciły walcząc przeciwko Mudżahedinom w Afganistanie.

Helikopter Apache_Fot_Jeroen215
Śmigłowiec bojowy Ah-64 Apache znany jest chyba wszystkim entuzjastom lotnictwa. Maszyna ta stała się synonimem uzbrojonego helikoptera a chwytliwa nazwa ‘Apache’ szybko zostaje w pamięci osób, które zetknęły się z maszyną czy to na pokazach lotniczych, w rozlicznych filmach czy grach komputerowych, w których często gości.

Odniesienie do wojowniczych Indiańskich plemion nie jest tu przypadkowe a US Army ma długą tradycję nazywania swoich śmigłowców nazwami plemion – podobnie jak miało to miejsce w przypadku śmigłowców Kiowa Warror, Comanhe albo Chinook. Innym, mniej znanym przezwiskiem dla tego niezwykle zaawansowanego śmigłowca szturmowego jest "Potwór"

To nazwa, którą wybrali dla niego Talibowie walczący z wojskami amerykańskimi w Afganistanie. Informację tą podano do wiadomości jeszcze w 2011 roku kiedy to usłyszeli żołnierze 101 Brygady Powietrznodesantowej w przechwyconej a następnie przetłumaczonej rozmowie radiowej.

Na polskiej ziemi legendarne śmigłowce gościły już wielokrotnie podczas rozlicznych ćwiczeń z armiami sojuszniczymi NATO, pozwalając polskim żołnierzom zapoznawać się z procedurami i metodami działania ich lotniczych odpowiedników z innych państw co w przypadku wybuchu ewentualnego konfliktu będzie miało ogromne znaczenie dla jak najefektywniejszego i bezproblemowego przebiegu operacji połączonych.

Ostatnia wizyta Apaczy miała miejsce 11 lipca, gdy śmigłowce należące do Lotnictwa Wojsk Lądowych Armii Brytyjskiej przyleciały do Orzysza z Estonii aby ćwiczyć wspólnie z bojowymi kontrolerami ognia. Pięć śmigłowców oznaczanych w armii Jej Królewskiej Mości jako WAH-64D przyleciało na poligon w Bemowie Piskim aby tam ćwiczyć wraz z brytyjskimi i amerykańskimi żołnierzami. Helikoptery, które opuściły swoją ojczyznę kilka miesięcy wcześniej operują obecnie z Państw Bałtyckich w ramach EFP czyli Enhanced Forward Presence mającej na celu militarne wzmocnienie Wschodniej Flanki Sojuszu.

Podróż z estońskiej bazy Amarii w okolice Orzysza to ponad 720 km co od brytyjskich śmigłowców wymagało doposażenia w pojedynczy zbiornik z dodatkowym paliwem. Będąc na miejscu helikoptery rozpoczęły współpracę z amerykańskimi i brytyjskimi kontrolerami ognia, których zadaniem jest zaznaczanie laserem celów, które zaatakować następnie mają śmigłowce bojowe. Choć w ćwiczeniach wyjątkowo nie brali udziału żołnierze polscy to sam fakt takich ćwiczeń na terenie naszego kraju jest ważny – szczególnie z punktu widzenia ewentualnego konfliktu zbrojnego w rejonie Przesmyku Suwalskiego.

Helikopter Apache_Fot_Pixabay

Płaskie, zalesione tereny Suwalszczyzny są idealne dla wojsk pancernych, które w szybkim tempię są w stanie odciąć Państwa Bałtyckie od Polski a następnie rozpocząć kampanię w głąb naszego kraju. Skutecznym narzędziem do walki z licznymi, szybko poruszającymi się kolumnami czołgów i pojazdów opancerzonych są właśnie śmigłowce szturmowe uzbrojone w kierowane rakiety przeciwpancerne oraz działka 30 mm również zdolne do penetracji pancerza wrogich pojazdów.

Możliwość szybkiego przemieszczania się oraz współpracy z jednostkami naziemnymi pozwala helikopterom na niezwykle skuteczną walkę z pancernym zagrożeniem, stanowiąc jedną z najważniejszych broni jaką Sojusz Północnoatlantycki wytoczy przeciwko ewentualnej agresji ze strony Federacji Rosyjskiej. Ćwiczenia tego typu zaznajamiają więc sojuszników Polski z charakterystyką działań w naszym Kraju, co szczególnie dla pilotów brytyjskich, z Army Air Corps jest niezwykle ważne – większość misji wykonywanych przez nich w ostatnich latach była w Afghanistanie, gdzie ukształtowanie terenu, klimat oraz specyfika działań jest zupełnie inna i odbiega od tego, co Brytyjczycy zastali w Polsce i z czym zmierzyć musieliby się, gdyby NATO odwołać musiało się do Artykułu 5.

Kolejnym ważnym aspektem wizyty brytyjskich helikopterów Apache w Polsce jest możliwość obserwacji ich eksploatacji w naszych warunkach klimatycznych. Jest to bezpośrednio związane z programem pozyskania nowych śmigłowców bojowych pod kryptonimem ‘Kruk’ prowadzonym przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Nowe helikoptery bojowe zastąpić mają wysłużone i niezdatne do wykonywania misji przeciwko czołgom śmigłowce Mi-24 wyprodukowane jeszcze w ZSRR.

AH-64 Apache jest jednym z najważniejszych pretendentów do otrzymania kontraktu od MON. Ewentualne wprowadzenie Apaczy na stan Lotnictwa Wojsk Lądowych odbudowałoby możliwości Wojska Polskiego w odniesieniu do prowadzenia operacji rozpoznawczych i niszczenia sił pancernych przeciwnika oraz zwiększyłaby inter-operacyjność naszych sił zbrojnych z siłami NATO, z których wiele użytkuje śmigłowce tego samego typu. Według zapewnień MON z początku 2019 roku przetarg w ramach programu ‘Kruk’ rozpocznie się w 2020 roku a przewidywana data wprowadzenia pierwszej eskadry na stan Lotnictw Wojsk Lądowych przewidziana jest na rok 2026.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji





Dziękujemy za przesłanie błędu