Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 11 grudnia. Imieniny: Biny, Damazego, Waldemara
27/10/2017 - 09:00

To oni mieli w rękach siekiery i maczety. Niemal roznieśli znany, turecki bar przy ul. Szwedzkiej

W czwartkowy wieczór na ul. Szwedzkiej w Nowym Sączu w znanym tureckim barze z fast foodami doszło do awantury. Młodzi mężczyźni mieli w rękach maczety i siekiery. Już po kilkunastu minutach, w okolicach Jagiellońskiej i Wałowej zostali zatrzymani przez policjantów.

Wczoraj około godziny 20.30 w barze tureckim "STAR" na ulicy Szwedzkiej doszło do kłótni między pracownikami lokalu a dwoma klientami. Mężczyźni zostali wyproszeni z lokalu. Po kilku minutach wrócili z jeszcze jednym kolegą, który miał przy sobie maczetę i siekierę. W trójkę próbowali wejść do budynku, grożąc, że pobiją pracowników. Gdy im się nie udało, roztrzaskali drzwi wejściowe po czym uciekli.

Zobacz także: Z ostatniej chwili: Wielka bójka na Jagiellońskiej. W ruch poszły maczety?

Już po chwili od otrzymania zgłoszenia, na miejsce przyjechali policjanci z psem tropiącym. Dzięki podanym rysopisom już po kilkunastu minutach udało się schwytać przestępców. Funkcjonariusze zabezpieczyli niebezpieczne narzędzia, którymi posługiwali się mężczyźni.

 - Troje zatrzymanych sądeczan w wieku 30, 26 i 23 lata trzeźwieje w policyjnej izbie zatrzymań. Mieli oni od 1,7 do 2,42 promili alkoholu w organizmie - informuje Iwona Grzebyk-Dulak, rzecznik prasowy sądeckiej policji.

Funkcjonariusze prowadzą w tej sprawie dalsze czynności, które wyjaśnią okoliczności tego groźnie wyglądającego zdarzenia. Straty jakie poniósł właściciel baru wynoszą około 9 tys. złotych.

Nasi Czytelnicy już wczoraj poinformowali nas, że w okolicach centrum Nowego Sącza słychać wrzaski i kłótnie. - Funkcjonariusze biegali  po Jagiellońskiej i Wałowej, najwyraźniej kogoś szukając. Udało im się zatrzymać dwóch chłopaków; młodych najwyżej po 25 lat. Nosili dresy i byli krótko ostrzyżeni. Policjanci skuli zatrzymanych i zaprowadzili do radiowozu. W rękach nieśli przedmioty należące do zatrzymanych mężczyzn, które z daleka przypominały maczety - mówili świadkowie zdarzenia.

Zajście wywołało lawinę komentarzy ze strony Czytelników. Jedna z sądeczanek nadesłała nam nawet zdjęcie uszkodzonych drzwi w lokalu, który działa naprzeciwko posterunku monitoringu Straży Miejskiej. – Drzwi w drzwi – komentuje kobieta pytając jednocześnie, dlaczego strażnicy nie interweniowali od razu.

Komendant Straży Miejskiej Dariusz Górski zapytany przyznaje, że posterunek działa cała dobę i zawsze jest tu minimum jeden strażnik. Tyle tylko, że sprawców – tych ujętych – było trzech i na dodatek byli uzbrojeni. – I nie zatrzymał ich jeden policjant ani nawet dwóch tylko większy oddział. Dlatego pytanie dlaczego jeden strażnik się tym nie zajął jest delikatnie mówiąc nieuzasadnione – podkreśla funkcjonariusz.

Zastrzega jednak, że jego podwładny wcale z założonymi rekami nie czekał, ale na to by się chwalić, jaki był jego udział w sprawie jest zdecydowanie za wcześnie. Mogłoby to mówiąc krótko zaszkodzić policji w śledztwie. 

RG [email protected] ES [email protected]

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu