Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 20 października. Imieniny: Ireny, Kleopatry, Witalisa
06/01/2019 - 11:40

W śniegu po pas po nocy błąkali się pod Przehybą. Ratowali ich goprowcy

Bezmyślność, głupotą i brawura? Jak inaczej powiedzieć o turystach, którzy mimo ostrzeżeń o zagrożeniu lawinami wędrowali... po nocy po górach. Wychłodzeni i osłabieni przedzieraniem się przez sięgający pasa śnieg nie byli w stanie dotrzeć do schroniska na Przehybie. Z opresji musieli ratować kryniccy goprowcy.

Była prawie jedenasta w nocy, kiedy dyżurny ratownik krynickiej grupy Górskiego Pogotowia Ratunkowego odebrał telefon z Przehyby. Dzwoniła właścicielka schroniska. Niepokoiła się o trójkę turystów, którzy mieli problem z dotarciem na miejsce.

Czytaj też Wyścig ze śmiercią. Zrozpaczeni czekali na ratunek. Karetka utknęła w śniegu

- Prosiła, żebyśmy im pomogli. Jeden z ratowników zdołał dotrzeć do dwójki młodych ludzi, którzy jak się okazało, byli już niedaleko schroniska- opowiada dyżurny ratownik Wojciech Pikor. - To od nich dowiedział się, że trzeci z nich opadł z sił i został sam na szlaku.

Czytaj też Śmierć przyczaiła się na nich z kosą w śnieżnym koszmarze [ZDJĘCIA]

Udało się go znaleźć. Warunki były ekstremalne - dodaje Pikor. - Zwały śniegu, a chłopak szedł bez rakiet na butach, z ciężkim plecakiem i po prostu zapadał się po pas. Przejście liczącej ledwie kilometr trasy zajęło ponad trzy godziny. Dopiero o trzeciej w nocy nasz kolega zdołał przyprowadzić go do schroniska.

Goprowcy apelują o wyobraźnię i odpowiedzialność do tych, którzy mimo ostrzeżeń ruszają w góry.

- W ogóle odradzamy wyjście ma szlak. W paśmie Radziejowej jest zagrożenie lawinami. Szczególnie niebezpieczna jest trasa prowadząca na Przehybę od Gabonia. Od dolnej stacji starego wyciągu, po kamień świętej Kingi, stok jest stromy. Kilka lat temu to właśnie tam zeszła bardzo duża lawina. Teraz dostaliśmy informację, że w jednym ze żlebów zsunęła się masa śniegu.

Czytaj też Horror na drodze. Kierowcy potracili głowy. Wypadek goni wypadek

Jak tłumaczy goprowiec, pod zwałami świeżego puchu leży stara, zmrożona warstwa. To dlatego dwie śnieżne pokrywy nie są ze sobą zespolone. Lawina, pod niewielkim nawet ciężarem wędrujących szlakiem turystów, może w każdej chwili się osunąć lub zejść samoistnie,

- Do tego, żeby w ogóle wyjść w tej chwili w góry, niezbędny jest sprzęt skiturowy lub śnieżne rakiety. Szlaki nie są przetarte - ostrzega Wojciech Pikor. Nawet skutery grzęzną w śniegu. A jeśli już uda się przejechać, za dwie trzy godziny przy tak intensywnych opadach śniegu nie ma po tym śladu.

[email protected] fot. ilistracyjne

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu