Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 27 maja. Imieniny: Amandy, Jana, Juliana
15/05/2024 - 13:45

Chciał ocalić zwierzę, które wbiegło pod nadjeżdżający samochód. Teraz musi tłumaczyć się w sądzie

Chciał ocalić zwierzę, które wbiegło wprost pod nadjeżdżający samochód. Dzięki temu, że poruszał się z niewielką prędkością, udało mu się wyhamować i zatrzymać auto, ale wtedy uderzył w niego jadący za nim pojazd. Sprawa będzie miała swój finał w sądzie. Nasz Czytelnik nie kryje swojego oburzenia.


Choć wszystko wydarzyło się w ubiegłym 2023 roku, to dopiero teraz nasz Czytelnik Mateusz Słowik, postanowił podzielić się z nami swoją historią. Mężczyzna na co dzień mieszka w Brzeznej. Jako zawodowy kierowca każdego dnia pokonuje setki kilometrów. Ma uprawnienia prawie na wszystkie kategorie pojazdów. Prywatnie jest wielkim miłośnikiem zwierząt.

30 marca w godzinach porannych przejeżdżał przez gminę Łabowa. Nagle w Nowej Wsi na drogę krajową 75 wbiegło mu zwierzę, prawdopodobnie kot. Mężczyzna chciał go ocalić. Poruszał się z niewielką prędkością, bo dopiero co wyjechał z prywatnej posesji na główną drogę, dzięki czemu bez problemu udało mu się wyhamować i zatrzymać samochód, ale wtedy usłyszał przeraźliwe trąbienie, a po krótkiej chwili uderzył w niego pojazd, który jechał zaraz za nim. 

- Gdy tylko zorientowałem się, że doszło do kolizji, natychmiast zaciągnąłem hamulec ręczny i wybiegłem z samochodu, aby sprawdzić, czy nikomu nic się nie stało. Kierowca, który uderzył we mnie, był bardzo zdenerwowany. Krzyczał na mnie i rzucał obelgi. Ja sam nie czułem się w żaden sposób winny, dlatego chwyciłem za telefon i wezwałem policję - relacjonuje Mateusz Słowik. 


Zobacz też Czai się w wodach stawów w Nowym Sączu. Tu grasuje ten egzotyczny drapieżnik [ZDJĘCIA] 

Po krótkiej chwili na miejsce dotarł patrol policji. Funkcjonariusze wysłuchali wersji obu kierowców, wykonali niezbędne pomiary i ustalili, że winnym całej sytuacji jest pan Mateusz. Na nic zdały się tłumaczenia, że na drogę wbiegło zwierzę, które nie chciał potrącić. Funkcjonariusze byli nieugięci. Chcieli ukarać go mandatem i punktami karnymi.

- Nie zgodziłem się na to, dlatego sprawa została skierowana do sądu. Po ponad roku od tego zdarzenia, 24 maja w Sądzie Rejonowym w Nowym Sączu odbędzie się rozprawa - informuje pan Mateusz. 


Zobacz też Nie do wiary! W gminie Korzenna pojawił się niedźwiedź

Zawsze stawałem w obronie zwierząt. Nie dość, że uratowałem bezradne zwierzę, to zostałem oskarżony o bezzasadne hamowanie i spowodowanie kolizji. I po co mi to było? Po tym co mnie spotkało postanowiłem, że już nigdy nie będę się zatrzymywał na widok zwierząt na drodze - dodaje. ([email protected] Fot. Google Maps, Czytelnik)







Dziękujemy za przesłanie błędu