Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 25 października. Imieniny: Ingi, Maurycego, Sambora
13/11/2020 - 09:15

Prognozy dla epidemii. Jest lepiej, ale szczyt zakażeń ciągle jeszcze przed nami

Blisko 23 tysiące nowych zakażeń i 275 zgonów, taki był straszny, czwartkowy koronawirusowy bilans. To jeszcze nie koniec. Szczyt zakażeń przyjdzie na przełomie listopada i grudnia, przewidują naukowcy Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Uniwersytetu Warszawskiego, którzy śledzą dynamikę pandemii.

– Z danych wynika, że szczyt zakażeń może nastąpić za kilkanaście dni – mówił na antenie Radia Lublin doktor Franciszek Rakowski z  Centrum Modelowania Uniwersytetu Warszawskiego, które śledzi dynamikę pandemii.

Jak podkreśla naukowiec nadal utrzymuje się trend wzrostowy, ale dzięki wprowadzonym przez rząd obostrzeniom to już łagodna, wznosząca się krzywa, co potrwa do 16-17 listopada.  Gdyby nie te decyzje – tłumaczył Rakowski - wzrost zachorowań mógłby nawet dojść do trzydziestu kilku tysięcy zakażeń dziennie pod koniec listopada.

Czytaj też Strajk Kobiet przyniesie wzrost zakażeń. Jak wielki? Policzyli to naukowcy

Wyniki swoich symulacji prowadzonych od początku epidemii badacze udostępnili w sieci.

- Po długim okresie stabilizacji liczby nowych zachorowań, we wrześniu i październiku pojawiły się wyraźne wzrosty. Według naszego modelu jednym z głównych czynników wzrostów  stał się powrót dzieci i młodzieży do szkół - oceniają naukowcy.- Liczba stwierdzonych przypadków w szkołach nie musi być duża, ale szkoły posiadają ogromny potencjał napędowy dla epidemii, ze względu na mocne usieciowienie, czyli łączenie grup osób, które normalnie pozostają we względnej separacji – rodzin i kręgów znajomych – podkreślają badacze.

Czytaj tez Czarny scenariusz dla Sącza. Covidowy szpital w hali sportowej przy Nadbrzeżnej

- Z naszego modelu wynika, że siedmiodniowa średnia krocząca 17 listopada o włos przekroczy dolną wartość progu kwarantanny, lecz zaraz zacznie mocno spadać. Jest to konsekwencja wprowadzenia obostrzeń nazwanych „bezpiecznikiem”, które zaczną objawiać się w obserwowanych danych właśnie 17 listopada.

Naukowcy zaznaczają jednak, że na liczby stwierdzonych przypadków mogą wpływać także uwarunkowania administracyjne,  w szczególności system i ilość testowania. - Od kilku dni do statystyk wliczają się testy antygenowe, znacznie tańsze niż testy PCR, i ich wyniki mogą w sposób „sztuczny” zawyżyć odczyty liczby stwierdzonych przypadków – czytamy w opracowaniu.

Centrum Modelowania prezentuje także liczby osób wymagających hospitalizacji oraz wykorzystania respiratora.

 Czytaj też Strajk Kobiet przyniesie wzrost zakażeń. Jak wielki? Policzyli to naukowcy

- Nasze prognozy były kalibrowane do liczb obserwowanych w czasie nadmiaru łóżek i respiratorów covidowych. Obecnie, jak wiadomo, gospodaruje się tymi miejscami w sposób znacznie bardziej oszczędny. To dlatego nasze krzywe nad krzywymi obserwowanych danych – zauważają naukowcy. - Niniejsza prognoza nie obejmuje planowanych odmrożeń.  W sposób trochę sztuczny zakładamy, że ostatni zestaw obostrzeń – „bezpiecznik” będzie obowiązywał bezterminowo, co oczywiście nie może mieć miejsca (jagienka.michalik@sadeczanin info)







Dziękujemy za przesłanie błędu