Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 19 lipca. Imieniny: Alfreny, Rufina, Wincentego
28/03/2019 - 06:25

Na wizytę u prof. Skarżyńskiego czeka 20 tysięcy pacjentów!

Prof. dr hab.n.med. Henryk Skarżyński szefuje Światowemu Centrum Słuchu Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu. To miejsce, które dla wielu osób niedosłyszących niosą jedyną szansę na to, by na nowo móc normalnie funkcjonować. Po prostu słyszeć. Dziś rozmawiamy z profesorem o małych cudach, które mają miejsce na terenie Instytutu. Cudach, które zawdzięczamy medycynie i technice skorelowanym właśnie przez profesora.

Z jakimi problemami trafiają do Państwa, mam na myśli ośrodek w Kajetanach, pacjenci? Czy są to ludzie starsi czy młodsi? Czy te statystyki zmieniły się w ostatnich czasach? Jaki jest tu algorytm?

Prof. Henryk Skarżyński: - W Światowym Centrum Słuchu Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu, którego mam przyjemność być dyrektorem od ponad 23 lat, tj. od momentu jego utworzenia wg. mojej koncepcji i programu, zapewniamy kompleksową opiekę osobom z uszkodzeniami narządu słuchu, głosu, mowy, oddychania i równowagi.

W przychodniach Centrum otolaryngolodzy, audiolodzy, foniatrzy, logopedzi, surdopedagodzy, psycholodzy, inżynierowie kliniczni oraz technicy udzielają i przeprowadzają rocznie ponad 200 000 konsultacji i badań. Dziennie w Centrum, przeprowadzanych jest około 60 - 70 operacji poprawiających słuch – najwięcej w świecie w zakresie otorynolaryngologii, audiologii i foniatrii.

Na szczególną uwagę zasługuje wszczepienie dotychczas ponad 8 000 implantów słuchowych, co sytuuje nasz ośrodek w czołówce światowej. Z różnych form pomocy skorzystało w okresie istnienia Instytutu blisko 4 mln osób. Dla mnie najważniejsze jest jednak to, że polscy pacjenci leczący się w naszym Centrum mają dostęp do najnowszych rozwiązań, jako pierwsi lub jedni z pierwszych w świecie.

W ciągu kilkunastu lat naszej działalności klinicznej liczba pacjentów przyjmowanych w ramach hospitalizacji wzrosła z kilkuset do ponad 15 tysięcy, liczba procedur operacyjnych z około tysiąca do ponad 20 tysięcy. Niestety w kolejce do naszych świadczeń nadal jest ok. 20 tys. pacjentów.

Zobacz też: Hałas może uszkodzić ucho wewnętrzne nieodwracalnie

Czy problemy ze słuchem we współczesnym społeczeństwie to wynik czynników zewnętrznych – wielu specjalistów twierdzi, że niedosłuch to zmora XXI wieku - czy nadal poważne wady słuchu związane są – tu pozwolę sobie na kolokwializm – z naszą biologią?

Starzenie się organizmu człowieka to proces nieuchronny, nieodwracalny i stale postępujący. Dotyczy całego - bez wyjątku - organizmu. Nie omija również narządu słuchu, z czego wynika niedosłuch określany mianem głuchoty starczej. Ten rodzaj głuchoty może narastać już od 4 dekady życia i postępować bardzo indywidualnie, osiągając różny poziom w następnych okresach życia. Wystąpienie tzw. głuchoty starczej nie jest spowodowane czynnikami takimi jak choroba czy hałas. Uwarunkowane jest zmianami zachodzącymi w procesie starzenia się, głównie w obrębie ucha wewnętrznego. Różne badania wskazują, że u osób w wieku powyżej 65 lat, odsetek zaburzeń słuchu może wynosić od 45 do 60 procent.

Jednak problemy dotyczące zaburzeń słuchu stały się dolegliwościami, które możemy bardzo często określić znacznie szerzej, bo jako choroby cywilizacyjne. Kiedyś uznawano niedosłuch siedemdziesięciolatka za normalną rzecz. Dzisiejszy rozwój cywilizacyjny, wszechogarniający nas hałas środowiskowy, słuchawki douszne, głośna muzyka od wczesnego dzieciństwa sprawia, że ta granica z wieku 70 lat przesuwa się do wieku 50.

Z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że w grupie wiekowej dzieci i młodzieży połowa osób żyjących w najzamożniejszych i średniozamożnych krajach była lub jest narażona na niebezpieczny dla zdrowia poziom decybeli, płynących z przenośnych urządzeń audio. Kolejne 40 procent było narażonych na szkodliwy hałas w klubach i barach. Niestety też już ponad miliard nastolatków i młodych ludzi jest narażonych na ryzyko pojawienia się uszczerbków słuchu, spowodowanych długim i głośnym słuchaniem muzyki - zwłaszcza przy użyciu słuchawek. Coraz częściej w swojej codziennej praktyce spotykam coraz więcej młodych pacjentów z pohałasowymi uszkodzeniami słuchu.

Badania epidemiologiczne prowadzone przez Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu pokazują, że około 20% dzieci i młodzieży ma problemy ze słyszeniem, aż 1/3 z nich cierpi z powodu szumów usznych stałych lub przemijających. To pierwsze, bardzo ważne sygnały informujące, że w ich uszach dzieje się coś niepokojącego. Badania przesiewowe wykonane pod kątem wczesnego wykrywania wad słuchu u 7 i 12 latków wyraźnie wskazują, że pohałasowe ubytki słuchu są częste u starszych uczniów.

Zobacz też: Niedosłuch: myślisz, że Ciebie to nie dotyczy?

Skala problemu zaburzeń słuchu rzeczywiście znacznie wzrasta wraz z wiekiem. W okresie noworodkowym problem wrodzonych zaburzeń słuchu dotyczy od 1 do 2 dziecka na 1000 urodzeń, w wieku szkolnym różne zaburzenia słuchu dotyczą już co 5-6 dziecka, natomiast u osób w wieku senioralnym nawet ponad 75%. Zatem w wieku szkolnym różne problemy ze słuchem ma nawet 20 procent dzieci! Coraz częściej leczone są następstwa zapalenia górnych dróg oddechowych, występuje też więcej alergii i odczuwalne są już skutki uboczne farmakoterapii, między innymi antybiotykoterapii. Pacjent nie ma infekcji, ale nasilają się zmiany wysiękowo-zarostowe w uszach środkowych. Niepokoi także fakt, że ponad 60% rodziców dzieci, u których stwierdzono jakiś niedosłuch, nie było świadomych istnienia problemu, a tylko 19 procent rodziców dostrzegło problemy ze słuchem u swoich dzieci.

W wieku senioralnym zaś problemy ze słuchem są - jak już wspomniałem - coraz bardziej powszechne - 75 procent osób po 70 roku życia ma różne ubytki słuchu, które mają wpływ na codzienne funkcjonowanie i komunikację z otoczeniem.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu