Wieczorem był w kajdanach. Kilka godzin później zniknął z najpilniej strzeżonego więzienia Nowego SączaPiotr Górski02.08.2026, 8:59W dawnych księgach sądowych trudno znaleźć historię bardziej zagadkową niż ta. Młody złodziej z Bochni trafił do podziemnego więzienia sądeckiego ratusza. Był zakuty w ciężkie kajdany i czekał na dalsze przesłuchania oraz tortury, które miały wydobyć z niego kolejne zeznania. Wszystko wskazywało na to, że jego los został już przesądzony. Tymczasem pewnego listopadowego wieczoru wydarzyło się coś, czego nie potrafili wyjaśnić nawet sami sędziowie. Więzień wydostał się z celi, uwolnił z żelaznych okowów i zniknął. Po ponad trzystu pięćdziesięciu latach wciąż nie wiemy, jak tego dokonał. To kolejny odcinek naszego wakacyjnego cyklu „Akta zbrodni Nowego Sącza”sądecki ratuszHistoria Nowego SączaAkta zbrodni Nowego Sączaksięgi ławniczeprawo magdeburskieucieczka z więzieniaWacław Fabiaszek