Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 16 listopada. Imieniny: Edmunda, Marii, Marka
24/12/2018 - 13:55

Z archiwum "dobrej książki": Wigilia i wiersz księdza Jana Twardowskiego

.

Wigilia u księdza Twardowskiego
fragment artykułu archiwalnego z tygodnika „Niedziela” z 2001 roku

„Gdy na niebie pojawia się pierwsza gwiazdka i wszyscy wokoło zasiadają do wieczerzy, ks. Jan Twardowski udaje się do swego domu, oddzielonego od świata ośnieżonym parkanem. Po krętych, skrzypiących schodach wdrapuje się na górę. Wieczór wigilijny spędza sam.

Dawniej chodził w Wigilię po Warszawie. Po prostu włóczył się po ustrojonych kolorowymi lampkami ulicach miasta. Modlił się za samotnych i cierpiących. Potem wracał do kościoła sióstr Wizytek, by o północy odprawić Pasterkę.

Dziś po mrozie wprawdzie nie spaceruje. Ale – konsekwentnie – nie korzysta z żadnych zaproszeń w tym dniu. Nie opuszcza w Wigilię swych domowników: zwierzątek z drewna, plastikowych motylków, ceramicznego osiołka, papierowych aniołków. I tak niezmiennie, od ponad pięćdziesięciu lat.

Czy czuje się samotny?
- Człowiek jest samotny nie wtedy, gdy odchodzą od niego ludzie, ale kiedy on odchodzi od ludzi – mówi znany Poeta i duszpasterz. – Jeżeli myślę o innych, modlę się za nich, to przecież jednocześnie ich kocham. I oni są ze mną.”

Milena Kindziuk, Edycja warszawska 51/2001, tygodnik „Niedziela”
http://niedziela.pl/artykul/4763/nd/Wigilia-u-ksiedza-Twardowskiego
 

Pomódlmy się w Noc Betlejemską,
w Noc Szczęśliwego Rozwiązania,
by wszystko się nam rozplatało,
węzły, konflikty, powikłania.

Oby się wszystkie trudne sprawy
porozkręcały jak supełki,
własne ambicje i urazy
zaczęły śmieszyć jak kukiełki.

Oby w nas paskudne jędze
pozamieniały się w owieczki,
a w oczach mądre łzy stanęły
jak na choince barwnej świeczki.

Niech anioł podrze każdy dramat
aż do rozdziału ostatniego,
i niech nastraszy każdy smutek,
tak jak goryla niemądrego.

Aby się wszystko uprościło -
było zwyczajne - proste sobie -
by szpak pstrokaty, zagrypiony,
fikał koziołki nam na grobie.

Aby wątpiący się rozpłakał
na cud czekając w swej kolejce,
a Matka Boska - cichych, ufnych -
na zawsze wzięła w swoje ręce.

wiersz ks. Jana Twardowskiego

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu