Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 14 kwietnia. Imieniny: Bernarda, Martyny, Waleriana
12/07/2018 - 19:35

Sądeckie odzyskiwanie niepodległości. Kiedy uwolniliśmy się od Austriaków?

W 1918 r. czas wyzwolenia czuć już było od miesięcy: protesty społeczne i wybuchy niezadowolenia zdarzały się lawinowo w różnych miejscach monarchii austro-węgierskiej. Gdy na ziemiach polskich stopniowo zyskiwała coraz większe wpływy Rada Regencyjna, w październiku 1918 r. w Krakowie Austriaków wypierała Polska Komisja Likwidacyjna. 10 listopada do Warszawy dotarł z Magdeburga Józef Piłsudski...

A rolnicy nie chcieli dawać zboża...

Jedną z najważniejszych kwestii w nowej rzeczywistości, było bezpieczeństwo publiczne. Zatem w miejsce żandarmerii powołana została straż ziemska. Posterunki dostały środki i sprzęt, aby się wzmocniły. W niemal wszystkich gminach powiatu powołano milicje gminne, zorganizowane na sposób wojskowy pod kierownictwem powiatowego inspektora milicji gminnych. Inspektor dostał natomiast do dyspozycji stosowne siły oficerskie z ordynansami, a także pisarzy do pomocy. 

 Przykładowo Grybów (miasto z siedzibą władz powiatu grybowskiego) borykał się początkowo z problemem porządku publicznego. Porządku od czasów wojennych strzegła w mieście żandarmeria, której po wojnie należało powierzyć zadanie przekształcenia się w posterunek Policji Państwowej. Jednak do przemiany tej, z powodu nieufności do ogólnych zmian w tym sektorze, doszło dopiero wiosną 1921 r. Pomimo że żandarmeria umiała utrzymać względny porządek, to i tak nie udało się uniknąć niepokojów. 

W kwestii aprowizacji powiatu nowosądeckiego powołano cztery komisje, mające za zadanie wykup zboża. Ale z szacunków wynikało, że ilość pozyskanego w ten sposób zboża może nie przekroczyć ilości 10 wagonów. Powodem tego był nie tylko nieurodzajny rok, ale również opór gospodarzy. Przykładem była wieś Biegonice, gdzie komisarz wiedział, że zboże było, lecz rolnicy nie chcieli go odsprzedać. By przeciwdziałać takiemu zjawisku, PKL postanowiła interweniować poprzez sołtysów, aby skłonić opornych rolników do skupu zboża. Prócz tego nie do końca udanego skupu interwencyjnego, PKL z Krakowa dostarczała jeden wagon zboża tygodniowo do rozdysponowania w Sądeckiem. 

Na Święta Bożego Narodzenia w 1918 r. udało się pozyskać dużo więcej chleba, niż było planowane. W tym okresie notowano zupełny brak cukru w obrocie. Powiatowa Komisja postarała się o 570 kg cukru z Przeworska. Zaopatrzenie w węgiel zapewniła PKL na poziomie około 60 wagonów miesięcznie. Natomiast w sprawie zaopatrzenia w drewno, pojawiły się głosy, aby powstrzymać wynajem i sprzedaż drzewostanów. Wnioskowano, aby powstrzymać realizację kontraktu pomiędzy firmą Michała Adera z Jazowska, a Zarządem Domen Państwowych, na dzierżawę obszarów leśnych. 

Poruszono również sprawę ludności Łemkowskiej – Rusinów. Z pozyskanych naówczas informacji wynikało, że niestety nie godzili się oni na dostarczanie rekrutów, a od wszelkich wyborów wstrzymywali się. Natomiast ludność ta gotowa była płacić podatki i dostarczać świadczeń w naturze. Mieli Łemkowie wszak żądanie, aby władza powiatowa w Nowym Sączu zwracała się do nich poprzez Ruską Radę Narodową w Krynicy. Ten ostatni warunek PKL uznawała, jako nie do przyjęcia. 

Na terenie powiatu powstały mniejsze Komisje Likwidacyjne, na przykład w Starym Sączu, odpowiedzialne analogicznie, jak komórki zwierzchnie, za przejęcie władzy z rąk urzędników i funkcjonariuszy galicyjskich. W znacznym stopniu nie do końca było to przejęcie władzy, ale zmiana nazwy urzędu. Bowiem część z urzędników, pracujących jeszcze za czasów c.k. starostw, odnalazła się w nowej rzeczywistości, pełniąc nadal swe obowiązki już nie dla władz austriackich, lecz dla polskich organów administracyjnych. 

Od lutego 1919 r. F. Piątkowski przestał posługiwać się już tytułem komisarza PKL, a stosował miano kierownika starostwa. Wiązało się to bezpośrednio z przekształceniem PKL w Krakowie (w styczniu została połączona z lwowskim Tymczasowym Komitetem Rządzącym, co skutkowało powstaniem Komisji Rządzącej dla Galicji, Śląska Cieszyńskiego, Orawy i Spiszu), a wreszcie z jej zniesieniem w marcu 1919 r.  

Pozostałością po tamtych burzliwych i czasem chaotycznych wydarzeniach jest Dąb Wolności, rosnący na nowosądeckich Plantach. Zasadzony w listopadzie 1918 r., będzie obchodził za rok swoje stulecie. 

Grzegorz Olszewski. Fot. archiwum

Materiał pochodzi z listopadowego wydania miesięcznika "Sądeczanin"







Dziękujemy za przesłanie błędu