Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 9 kwietnia. Imieniny: Mai, Marcelego, Wadima
27/01/2020 - 18:20

Przychodzi ksiądz po kolędzie... Ilu mieszkańców przyjęło w tym roku kapłana?

Zdaniem jednych aktualna forma kolędy i związana z nią tradycja jest dobra i nie powinno się jej zmieniać. Inni twierdzą, że krótka wizyta kapłana niczemu nie służy i zamykają przed nim drzwi. Co na to księża sądeckich parafii? Ile mieszkań udało im się odwiedzić w tym roku?

Gdy ksiądz chodzi po kolędzie, w gotowości jest cały blok, a nawet okolica. Mieszkańcy zwalniają się wcześniej z pracy, żeby nakryć stół obrusem, przygotować kropidło, naczynie z wodą święconą, krzyż i świecę. Najmłodsi w pośpiechu uzupełniają zeszyty do religii, a sąsiedzi dzwonią do siebie nawzajem, próbując ustalić lokalizację księdza w bloku. Jak co roku - pełne emocji dyskusje wokół kolędy nie milkną. 

- Mieszkańcy przyjmowali nas bardzo życzliwie. Około 80 proc. parafian przywitało nas w tym roku w swoich domach - komentuje ks. dr Jerzy Jurkiewicz, prepozyt bazyliki i proboszcz parafii św. Małgorzaty w Nowym Sączu. - Ludzie interesują się życiem kościoła, zwłaszcza remontem bazyliki. Poświęciliśmy kilkanaście domów, co oznacza, że mieszkańcy mają potrzebę życia blisko Boga, w duchu miłosierdzia Bożego. Nawet w bardzo nowoczesnych domach jest miejsce na krzyż - mówi ks. doktor Jurkiewicz.

Podobnie statystyka prezentuje się w przypadku parafii Jana Pawła II w Nowym Sączu. - W porównaniu do lat ubiegłych nie zauważyłem dramatycznego spadku mieszkańców gotowych przyjąć księdza po kolędzie. Przeciwnie - w niektórych blokach udało nam się odwiedzić nawet więcej lokatorów! Wszystko jednak zależy od podejścia wiernych i od tego, czy traktują kapłana jako zło konieczne.

Ksiądz przypomina, że jeśli nie damy rady przyjąć wizyty duszpasterskiej w danym dniu, możemy zaprosić kapłana w innym terminie. Warto zgłosić to w zakrystii. Ksiądz z pewnością znajdzie dla nas czas. - Udało się odwiedzić niemal 100 proc. domów jednorodzinnych. Gorzej jest z blokami, ale to zrozumiałe. Młodzi ludzie często wynajmują mieszkania, mieszkają z dala od miasta albo bywają tu tylko przejazdem. Nie są tak bardzo związani z parafią - wyjaśnia kapłan.

Z kolei w parafii św. Kazimierza około 40 proc. mieszkań było zamkniętych. To, że nie chcemy mieć z parafią nic wspólnego, martwi duszpasterzy. Nawet jeśli przeżywamy kryzys wiary, chwile buntu albo utożsamiamy się z ostatnio popularnymi atakami na Kościół, warto skonfrontować swoje racje z kapłanem. Liczba domów, które odwiedzają księża po kolędzie sprawia, że nie są w stanie poświęcić każdemu tyle czasu, ile by oczekiwał. W wypadkach, w których dłuższa rozmowa jest potrzebna, można umówić się na wizytę w innym terminie.

[email protected], fot. Sądeczanin







Dziękujemy za przesłanie błędu