Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 30 maja. Imieniny: Ferdynanda, Gryzeldy, Zyndrama
18/04/2018 - 10:15

Dobra książka. Sądeczanin poleca. Wanda Półtawska "Uczcie się kochać" (3)

Autorka książki „Uczcie się kochać” punktem odniesienia swoich rozważań czyni humanistyczny, filozoficzny i religijny wymiar nauki św. Jana Pawła II. Doktor Wanda Półtawska pomaga ludziom młodym, małżeństwom oraz rodzinom znaleźć właściwą drogę do szczęśliwego życia, podstawą którego jest doskonalenie i osiąganie prawdziwej miłości. W niej właśnie upatruje najtrwalszą wartość w życiu człowieka. Książka zachęca do podejmowania takiego wysiłku, który zaowocuje tym, co naprawdę ważne…

List apostolski Novo millennio ineunte Jan Paweł II nazywa pedagogiką świętości. On jest przeznaczony przede wszystkim dla rodziców i wychowawców. Ojciec Święty bardzo pilnował praw rodziców i walczył o to, żeby mieli niezbywalne prawo do wychowania dzieci. Co to jest wychowanie? Wychowanie to jest przekazanie hierarchii wartości. Ten człowiek jest dobrze wychowany, który wie, co jest ważne, umie to realizować i robi to w sposób ludzki. Nazywamy to kulturą osobistą. Może też być człowiek nieludzki – może być nieludzka męskość i nieludzka kobiecość. A przymiotnik „ludzki” odnosi się do tych, co mają duszę, więc traktowanie po ludzku to znaczy traktowanie z miłością bliźniego. Godność osoby ludzkiej nakazuje tylko tak traktować innych. Tu się jawi pierwsze zadanie wychowawcze, które daje Pan Jezus: „Miłujcie się wzajemnie i miłujcie nieprzyjaciół”. To jest zadanie wychowawcze wobec samego siebie. Zasadniczo całe wychowanie powinno przejść do samowychowania. I tutaj – proszę pamiętać – jest największa odpowiedzialność rodziców i równie wielka nauczycieli, ponieważ ci, którzy mają do czynienia z osobami niedojrzałymi, są odpowiedzialni za to, co im przekazują.
Człowiek rośnie na bazie tego, co kolejno poznaje. A co dorośli przekazują dziecku od początku? (…).
Po pierwsze w kościele dziecko powinno stać z przodu, żeby widziało ołtarz. Dorośli są jednak wystarczająco zadowoleni, jak dziecko wrzeszczy, cicho się zachowuje. Dają mu w tym celu zabawkę, samochodzik, a ono biega, siedzi tyłem do Boga, bo nic nie rozumie. Dziecko jednak może doskonale zrozumieć. Dlaczego ojciec ma wziąć dziecko na ręce, a nie matka? Dlatego że wychowanie do wartości jest zadaniem ojca. Matka pielęgnuje, a ojciec wychowuje, bo ojciec ma dawać kierunek. Ojciec Święty stawia na mężczyzn. (…).
W dokumencie Novo millennio  ineunte jest mowa o tym, jakie ma być to wychowanie, przekazywanie wartości. Ojciec Święty tam używa poetyckiego sformułowania – mówi o misterium lunea – tajemnicy Księżyca. Księżyc nie ma ani własnego światła, ani ciepła. Odbija to, co posyła Słońce. Ojciec Święty porównuje Boga do Słońca.
Jesteś dobrym wychowawcą tylko wtedy, jeżeli przekażesz dziecku to, co daje Słońce – czyli Chrystus. Dlatego trzeba sprawdzać, czy to, co podają teolodzy, socjolodzy, psycholodzy, którzy głoszą swoje teorie, zgadza się z tym, co objawił Pan Bóg. Ksiądz Karol Wojtyła odznaczał się tym, że nigdy nie dawał żadnych rad typu:  „Ja ci radzę, zrób to i to”,  tylko mówił: „Sprawdźmy, co o tej sprawie mówi Pan Bóg” – i szukał odpowiedzi w Piśmie Świętym, w Objawieniu. Ojciec do dziecka nie powinien mówić: „Dlatego, że ja tak chcę”, „Moim zdaniem”, tylko: „Pan Bóg nas tak naucza”, „Pan Jezus tak mówił w Ewangelii”. A Ileż razy ojciec narzuca dziecku: „Ty masz robić, bo ja chcę”. Pan Jezus mówi: „Nie kłam”, to nie jest tylko moja myśl, tylko Boża. Człowiek ma być kryształowy, nie wolno mu kłamać. Ten fenomen Księżyca zostaje przyjęty tylko na bazie furtki pokory. Nie chodzi o to, co człowiek myśli. To wcale nie jest najważniejsze i wcale nie jest powiedziane, że ty masz rację. Ważne jest to, co o danej sprawie uczy sam Pan Bóg. (…).
Ojciec i matka mogą przekazywać wartości pod jednym warunkiem – że te wartości pokazują swoim życiem. Natomiast jak tylko słowami, to się odbija zupełnie jak groch o ścianę. Dziecko nie wchłania słów – zapamiętuje, powtórzy, ale nie przejmuje się nimi. A jeszcze na dodatek, jeśli te słowa powtarza się wielokrotnie, to dzieci je lekceważą. Za słowem musi iść czyn, który te słowa potwierdza. Nie należy powtarzać dziecku sto razy tego samego, bo słowa tracą wagę. Na przykład matka powinna raz powiedzieć dziecku, że ma coś zrobić. Jeśli dziecko nie zrobi, niech wkroczy ojciec i powie: „Słyszałeś synu/ słyszałaś córko? Mama mówiła”. Kiedyś pewna kobieta przyprowadziła do Poradni dziecko, mówiąc, że jest głuche. Wcale nie było głuche, tylko nie słuchało, co mówi matka, bo ona powtarzała to samo setki razy. W ogóle wypowiadamy za dużo słów. Pamiętajcie, że za każde słowo będziemy odpowiadać na Sądzie Ostatecznym. Prawidłowe wychowanie jest wtedy, gdy ojciec i matka naprawdę kochają się prawdziwą, piękną miłością i dzieci to obserwują. Nic więcej nie potrzeba.

Cytaty pochodzą z książki: Wanda Półtawska, Uczcie się kochać, Edycja św. Pawła, Częstochowa 2015







Dziękujemy za przesłanie błędu