Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 23 sierpnia. Imieniny: Apolinarego, Miły, Róży
06/08/2019 - 09:30

Dobra książka. Tomáš Sedláček „Ekonomia dobra i zła” (2)

W odróżnieniu od negatywnych konotacji związanych z pracą (praca fizyczna przystoi tylko niewolnikom) u starożytnych Greków, w Starym Testamencie nie jest ona niczym degradującym. Przeciwnie podporządkowywanie sobie natury jest misją od Boga i jednym z pierwszych błogosławieństw udzielonych człowiekowi.

Jedna z idei, które ludzkość zawdzięcza Staremu Testamentowi, dotyczy postępu. Starotestamentowe opowieści rozwijają się, zmieniają dzieje narodu żydowskiego i wiążą się między sobą. Żydzi rozumieją czas linearnie – ma on swój początek i koniec. Wierzą w postęp dziejowy i w możność postępu na tym świecie. Kulminacyjnym punktem postępu będzie nadejście Mesjasza, który często w chiliastycznych uwagach odegra nawet rolę polityczną. Tak więc hebrajska religijność silnie wiąże się ze światem doczesnym, a nie abstrakcyjnym, ci zaś, którzy czerpią radość z dóbr doczesnych, wcale nie muszą postępować z gruntu źle. (…)

W historii narodu żydowskiego jest też po raz pierwszy mowa o cyklu gospodarczym – jest to w ogóle pierwsze poruszenie tego tematu w całej pisanej historii. Znajdujemy tu też próby wyjaśnienia przyczyn tego zjawiska. Nawet dzisiaj istnieje wiele teorii tłumaczących cykle gospodarcze i wśród ekonomistów nie ma zgody względem tego, co tak naprawdę stanowi ich przyczynę. Niektórzy wskazują na czynniki psychologiczne, niektórzy na rozbieżności pomiędzy oszczędzaniem a inwestowaniem, inni na zmiany podaży pieniądza, jeszcze inni – plamy na słońcu. Hebrajczycy wysunęli przypuszczenie, że za cyklami koniunkturalnymi, za chudymi i tłustymi latami, stoi moralność. (…)

Po wyzwoleniu Hebrajczyków z niewoli egipskiej najważniejszymi wartościami w myśli żydowskiej stały się wolność i odpowiedzialność. Hebrajczycy byli wcześniej plemieniem wędrownym i dlatego lubili brak ograniczeń i swobodę poruszania. Woleli taki tryb życia niż osiadanie w rolniczych osadach, które ich wiązały. Oni byli pasterzami, a uprawa roli wiązałaby ich z jednym miejscem. (…) Oczywiście taki sposób życia miał ogromny wpływ na podejście do ekonomii. Po pierwsze w społecznościach wiodących taki tryb życia tworzyły się silniejsze więzi, bo z pewnością każdy od każdego był zależny. Po drugie, częste wędrówki uniemożliwiały posiadanie majątku większego niż można było przewieźć. Gromadzenie rzeczy materialnych nie cieszyło się uznaniem – właśnie ze względu na masę fizyczną przedmiotów, które przywiązują człowieka do jednego miejsca.
Ponadto Hebrajczycy zdawali sobie sprawę, że pomiędzy posiadającym a posiadanym tworzy się dwustronna relacja. Jesteśmy właścicielami przedmiotów, ale w pewnym zakresie także one są naszymi właścicielami i potrafią nas uwiązać. (…)
Do jednych z najważniejszych osiągnięć Mojżesza należy przekonanie ludzi, raz na zawsze, że lepiej być wolnym i głodnym niż zniewolonym i „darmo karmionym”. Jeśli użyć terminu „darmowy lunch”, to można powiedzieć, że cały naród łudził się, iż dostaje „darmowy lunch” i nikt nie zdawał sobie sprawy, że płaci za niego wolnością, w dużej mierze także całym swoim życiem. (…)

W odróżnieniu od negatywnych konotacji związanych z pracą (praca fizyczna przystoi tylko niewolnikom) u starożytnych Greków, w Starym Testamencie nie jest ona niczym degradującym. Przeciwnie podporządkowywanie sobie natury jest misją od Boga i jednym z pierwszych błogosławieństw  udzielonych człowiekowi. (…) Dopiero po upadku człowieka praca stała się przekleństwem. Można nawet powiedzieć, że nieznośność pracy jest jedynym przekleństwem, jakie Bóg zrzucił na Adama. Zamiast pielęgnować ogród Edenu, teraz miał „w pocie oblicza (…) zdobywać pożywienie”.(…)
Na ile po kilku tysiącach lat od napisania tych słów w Księdze Rodzaju udało nam się uwolnić od tego pierwotnego przekleństwa, możemy tylko spekulować. Można powiedzieć, że znaczna część ludzi w krajach rozwiniętych nie musi w pocie oblicza zdobywać pożywienia, niemniej jednak daleko nam jeszcze do pracy tak przyjemnej jak pielęgnowanie rajskiego ogrodu. Tym, którzy tak podchodzą do pracy, udało się wyzwolić spod pierwotnego przekleństwa. Początkowo praca miała sprawiać nam radość, przynosić spełnienie, być czymś, co uznajemy za powołanie i przyjemność. (…)

Tomáš Sedláček  „Ekonomia dobra i zła. W poszukiwaniu istoty ekonomii od Gilgamesza do Wall Street”, Wydawnictwo Studio EMKA, Warszawa 2012
Cytowane fragmenty (bez przypisów) pochodzą z rozdziału „Stary Testament: Doczesność i boskość”

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


Sierpniowy miesięcznik "Sądeczanin"