Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 13 sierpnia. Imieniny: Elwiry, Hipolita, Radosławy
26/09/2017 - 14:20

Dobra książka. Sądeczanin poleca: "Rodzice w akcji. Jak przekazywać dzieciom wartości" (2)

Drodzy rodzice, czy często zdarza się, że dziecko w ogóle was nie słucha? Być może większość rzeczy robicie za nie? Czy potraficie słuchać, ale także stawiać granice? Czy traktujecie dzieci indywidualnie? I w końcu, czy wiecie, czym jest wolność dziecka oraz w jaki sposób przekazywać im wartości? Jeśli identyfikujecie się z takimi wątpliwościami w procesie wychowawczym swoich pociech, być może prezentowana książka jest właśnie dla Was. Książka, która nie tylko tłumaczy przyczyny problemów z dziećmi, ale jako swoisty poradnik poddaje praktyczne rozwiązania umożliwiające przekazanie dzieciom to, co ważne i wartościowe w życiu.

Traktuj dzieci indywidualnie

W niektórych rodzinach panuje niepisana zasada, że wszystkie dzieci muszą być traktowane jednakowo, bo tylko „identycznie” oznacza „sprawiedliwie”. Naszym zdaniem jest to błędne przekonanie, wynikać ono może ze skrajnie różnych doświadczeń rodziców z ich własnego dzieciństwa: jedni będą „sprawiedliwi”, bo tak było w ich własnym domu rodzinnym – rodzice starali się obdarowywać wszystkie dzieci identycznie (może to się zdarzyć w uboższych rodzinach wielodzietnych, często identycznie traktuje się bliźniaki). Inni, wręcz przeciwnie, byli w ich mniemaniu traktowani niesprawiedliwie i dlatego postanawiają mocno, że w ich własnym domu tak nie będzie. Sprawiedliwość jest wtedy błędnie pojmowana przez rodziców jako sztywne przekonanie, że sprawiedliwie oznacza zawsze to samo lub jeśli nawet coś innego, to podobnej wartości i w tym samy czasie.

Według nas, dzieci powinny być traktowane sprawiedliwie, to znaczy z równym zainteresowaniem i miłością, jednak bardzo indywidualnie. Powinniśmy kochać je wszystkie razem, ale i każde z osobna. Nie jest prawdą, że wszystkim dzieciom w tym samym czasie trzeba koniecznie dostarczać tego samego. Jeżeli jedno od nas coś dostanie, to drugie nie musi automatycznie także to otrzymać. Słyszeliśmy kiedyś historię o tym, jak to w pewnej rodzinie do tego stopnia należało dbać o sprawiedliwość, że kiedy u sąsiadów była na obiad pizza, to i u nich w domu pizza musiała się pojawić i  nie wynikało to bynajmniej z potrzeby rywalizacji czy naśladownictwa, ale z faktu, że brak pizzy na stole, i dzieci, i dorośli odebraliby jako niesprawiedliwość losu.

O ile dostarczanie dzieciom tego samego w wymiarze materialnym niesie jedynie kłopotliwe konsekwencje finansowe, o tyle w wymiarze czasu w relacji rodzic – dziecko konsekwencje te swoiście pojmowanej sprawiedliwości są już dużo bardziej niebezpieczne, bo wtedy albo nie robimy nic, bo nie stać nas czasowo na to, aby z każdym  dzieckiem z osobna pobyć odpowiednio długo. Oczywiście nie ma nic złego w tym, że od czasu do czasu udajemy się całą rodziną na basen, na wycieczkę czy do kina – wspólne chwile bywają naprawdę wspaniałe i niezapomniane – problem jednak w tym, że każde dziecko wymaga indywidualnego traktowania i powinno czasem dostać coś, czego nie dostał nikt inny. Dzieje się tak dlatego, że nawet bliźniaki jednojajowe są różnymi ludźmi. Każdy z nas jest niepowtarzalny i wyjątkowy.  Potrzeba indywidualnego traktowania będzie oznaczała więc konieczność spędzenia jakiegoś czasu sam na sam z rodzicem bez obecności pozostałego rodzeństwa. A i owszem, właśnie o to chodzi! Jeśli nie zaczniemy traktować dzieci indywidualnie, przeznaczając dla każdego osobny czas i oddzielne zainteresowanie, popełniamy błąd i dzieci upomną się o to po swojemu, nierzadko sprawiając nam kłopoty.

Wszyscy wiemy, że rodzice kształtują w dzieciach obraz Boga. Dla małego dziecka rodzice są jak Bóg: wszechmogący, znają odpowiedź na każde pytanie, zapewniają wszystko, co potrzebne do życia. My sami jako rodzice jesteśmy pierwszą katechezą dla dziecka. Sposób, w jaki odnosimy się do niego, sposób, w jaki je kochamy, przeniesie się jako naturalna konsekwencja na to, jak będzie ono w przyszłości postrzegało miłość Boga (przynajmniej na początku swej drogi duchowej). Jeśli dziecko nie doświadczy od swoich rodziców bezwarunkowej miłości, będzie miało kłopot z wiarą w miłość Boga. Jeśli nie było przytulane, będzie mu trudno odczuć miłość Bożą. Jeśli funkcjonowało przede wszystkim w systemie kar i nagród, będzie mu trudno pojąć, że jest kochane za darmo. Religijność dorosłego człowieka będzie się w dużej mierze opierała na prawie i przykazaniach, wejście w ekonomię łaski i  „zbawienia za darmo” będzie dla niego trudne, jeśli nie był kochany miłością bezwarunkową. Przy czym nie należy mylić miłości bezwarunkowej z miłością niestawiającą wymagań! Podobnie dziecku będzie trudno odnaleźć swoją osobistą wieź z Bogiem, jeśli zginęło w tłumie rodzeństwa. A przecież Bóg kocha nas indywidualnie, zna każdego z nas osobiście.

Cytaty pochodzą z książki: Monika i Marcin Gajdowie, Rodzice w akcji. Jak przekazywać dzieciom wartości, Edycja św. Pawła, Częstochowa 2010

Oprac. Iwona Stępień, Fot. edycja.pl







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)