Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 16 października. Imieniny: Ambrożego, Florentyny, Gawła
23/03/2018 - 09:35

Dobra książka. Sądeczanin poleca. ks. Michał Olszewski SCJ "Być uczniem Pana. Głosić, uzdrawiać, uwalniać" (5)

Ks. Michał Olszewski SCJ, ceniony rekolekcjonista oraz egzorcysta, w swojej książce dowodzi, że każdy człowiek „obdarowany” został przez Boga szczególnymi łaskami, a jego powinnością jest realizowanie tych „darów”. Głoszenie, uzdrawianie i uwalnianie wpisują się w Bożą posługę autora książki, który dzieląc się własnymi doświadczeniami, zabiera nas w interesującą podróż tropem Pana. Dobra lektura na Wielki Post…

„Gdy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie dziewiątej, wnoszono właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia. Umieszczano go codziennie przy bramie świątyni, zwanej Piękną, aby wchodzących do świątyni prosił o jałmużnę. Ten zobaczywszy Piotra i Jana, gdy mieli wejść do świątyni, prosił ich o jałmużnę. Lecz Piotr, przypatrzywszy mu się wraz z Janem, powiedział: „Spójrz na nas! A on patrzył na nich, oczekując od nich jałmużny. Nie mam srebra ani złota – powiedział Piotr – ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź! I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go. A on natychmiast odzyskał władzę w nogach i stopach. Zerwał się i stanął na nogach, i chodził, i wszedł z nimi do świątyni, chodząc, skacząc, wielbiąc Boga. A cały lud zobaczył go chodzącego i chwalącego Boga. I rozpoznawali w nim tego człowieka, który siedział przy Pięknej Bramie świątyni, ażeby żebrać i ogarnęło ich zdumienie i zachwyt z powodu tego, co go spotkało. A gdy on trzymał się Piotra i Jana, cały lud zdumiony zbiegł się do nich w krużganku, który zwano Salomonowym”.

Bardzo ważną rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, jest to, że do tego uzdrowienia doszło, gdy Piotr i Jan wchodzili na modlitwę. Piotr i Jan byli ludźmi modlitwy. Tylko na modlitwie, na spotkaniu z Jezusem, możemy rozpoznać dary, które Bóg składa w nasze serca. Gdy serce jest rozmodlone, może usłyszeć głos Boga. Gdy serce jest rozmodlone, może dostrzec potrzeby drugiego człowieka. Jeśli nie ma tej zażyłości, możemy przejść obok potrzebujących obojętnie. Ile razy jest tak, że ktoś wyciąga rękę po pieniądze, żebyśmy mu rzucili jakiś tam groszem, a my idziemy dalej. Udajemy, że nie widzimy. Ja nie mówię, że trzeba wyskakiwać z kasy za każdym razem. (…). Ale nawet jak nie mamy pieniędzy, czy mamy przechodzić obojętnie, czy powiedzieć: „Słuchaj, nie mam. Obiektywnie nie mam. Ale odmówię za ciebie albo z tobą teraz Zdrowaś Maryjo. Pomodlę się za ciebie”. Żeby z czymś tego człowieka zostawić, a nie udawać, że się go nie widzi. (…).Trzeba powiedzieć jasno, że Bóg nie chce choroby, cierpienia. Uwalnia nas od tego, co następuje w oddawaniu Mu czci. Bóg chce usuwać wszystko, co przeszkadza nam w uwielbieniu Boga. Bóg chce to usuwać z naszego życia. Zabiera ludzkie ograniczenia, by człowiek mógł Go uwielbiać. W modlitwie uwielbienia dokonują się wielkie cuda i znaki. Wspomniałem wcześniej o ojcu Johnie,  który modlił się, uwielbiając Boga, a siostra, która od kilku dni była martwa, otworzyła oczy. W czasie modlitwy uwielbienia. Nie prośby, tylko uwielbienia. (…). Uzdrowienie może następować natychmiast lub po czasie, ale może też nie nastąpić. Lecz nigdy Bóg nie odmówi łaski człowiekowi. Trzeba zawsze też omadlanym ludziom powiedzieć, że Bóg w czasie modlitwy zawsze udziela łaski temu człowiekowi, tylko może nie udzielić takiej, o którą prosimy, ale udzieli takiej, która posłuży mu na drodze do zbawienia. Uzdrowienie może nastąpić natychmiast – wspomniałem wam choćby o tej kobiecie  z Ustki, która uwierzyła w słowo poznania. Ale pamiętam sytuację, kiedy modliłem się nad kobietą, która słabo widziała. Miała jedno oko na mega plusie, drugie oko na mega minusie. Modliłem się nad nią i taką miałem pewność w sercu, że Bóg ją uzdrawia, jak rzadko. Mówię tej kobiecie: „Mam taką pewność, że Bóg ci uzdrowi te oczy. Taką mam pewność, jak nigdy po prostu”. Ściągnęła okulary i mówi: „Proszę księdza, bez okularów nie da rady”. „No nic – mówię – trudno. Może mi się wydawało”. Słuchajcie, minął miesiąc, dwa, trzy i dzwoni ta kobieta: „Proszę księdza, proszę księdza. Dzwonię do księdza z wanny”. „Z czego?”. „Z wanny”. Ja mówię: „Dlaczego z wanny? Proszę księdza, Bóg uzdrowił mi oczy”. Mówię: „Ale jak to? Przecież tyle czasu minęło”, a ona mówi: „Proszę księdza, poszłam się wykąpać. Kupiłam sobie nowy szampon i chciałam przeczytać z tyłu te drobniusieńkie litery. Ale myślę, przecież nie mam okularów. Wzięłam ten szampon, patrzę na te drobniusieńkie literki. Wszystko przeczytałam, proszę księdza, wszystko”. (…).

Cytaty pochodzą z książki: Ks. Michał Olszewski SCJ, Być uczniem Pana. Głosić, uzdrawiać, uwalniać, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2014.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu