Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 15 listopada. Imieniny: Amielii, Idalii, Leopolda
24/03/2019 - 08:00

Dobra książka: Romuald Koperski, „Przez Syberię na gapę” (7)

Romuald Koperski zmierzył się z Syberią, nie posiadając odpowiedniego sprzętu, zapasu żywności i pieniędzy. Był w miejscach, które przez większość dziejów ludzkości pozostawały poza zasięgiem człowieczej wyobraźni. Przepłynął pontonem 4500 km!

— Życie tu nie przypomina idylli, jest co prawda w pewnym sensie romantyczne, ale zarazem ciężkie i niebezpieczne — kontynuował Aleksy.

— Szczególnie sroga jest zima. „Sorowiki”mrozy przekraczające minus czterdzieści stopni — potrafią bardzo utrudnić życie, a jak wiesz, są na Syberii miejsca, gdzie temperatura spada do minus sześćdziesięciu i więcej stopni. Słynny biegun zimna znajduje się niedaleko stąd, w Jakucji. Z kolei lato, choć krótkie, jest bardzo upalne, żar stoi w miejscu i człowiek nie ma czym oddychać.

— Przywykliśmy do tego, bo się tu urodziliśmy, więc nie mając innego wyboru traktujemy to jako normalność. Ale dzięki tym trudom ludzie żyjący w tajdze mają inne podejście do natury.

— Mawia się, że Sybiracy szacunek do przyrody wysysają z mlekiem matki. Jest w tym powiedzeniu dużo prawdy, tajga bowiem to wielka księga przyrody, w której człowiek niestety zapisany jest tylko małymi literkami. Trzeba dużo czasu, by nauczyć się tę księgę czytać, a jeszcze więcej, by ją zrozumieć.

— W tym roku mija dwadzieścia pięć lat, jak zawodowo poluję, a jeszcze spotykam się w tajdze z rzeczami niezrozumiałymi, które może kiedyś pojmę, albo i nie. Myślę, że tylko Bóg wie wszystko, my ludzie całe życie musimy się uczyć — stwierdził z powagą godną filozofa.

— Dzisiaj młodzi nie zawsze szanują stare myśliwskie obyczaje. Dawniej człowiek bardziej był świadom swojej spójni ze światem zwierzęcym, kiedy zabił zwierza, to długo nad ubitą sztuką lamentował, usprawiedliwiał się przed nią, że musiał to zrobić. Wierzono bowiem, że po śmierci każdy może się wcielić w jelenia czy wilka. Dziś wystarcza, że wypije się stakan wódki i zje kawał tuszy z pierwszej ubitej w sezonie zwierzyny, to niektórym wystarcza — dodał z nie ukrywanym oburzeniem.

— W tajgę ruszam w połowie października, mam tam cztery zimownie, czyli domki myśliwskie z piecem i narami do spania. Pierwsze trzy miesiące są najlepsze, ale nie każdego roku jest tak samo, uzależnione jest to od tego, czy w danym roku obrodzą orzeszki cedrowe, czy nie. (…).

— Jestem myśliwym starej daty, nie zakładam sideł, może to głupio zabrzmi, ale jest to sprzeczne z wpojonymi mi przez ojca zasadami. Łowca musi zwierza podejść, musi go przechytrzyć, być mądrzejszym od jego instynktu — potrzask nie daje zwierzęciu szans — potrzask jest głęboko nieetyczny...

— Co prawda poluję z psami, bez nich nie zarobiłbym na utrzymanie domu i rodziny, ale pies to co innego, to pomocnik myśliwego, potrzask zaś uważam za barbarzyński atrybut skąpego amerykańskiego trapera...

— Pies to osobny rozdział Syberii. Żaden z wynalazków człowieka nie zastąpi nam psa. Jego węch jest tysiąc razy lepszy niż człowieka. Psy i ich wytrzymałość przekracza to wszystko, co można ogarnąć wyobraźnią. Na przykład, potrafią przy czterdziestu stopniach przebiec ponad czterdzieści kilometrów. Bez psów ludzie mieszkający w niektórych północnych rejonach skazani byliby na zagładę. Czy wiesz, że nawet w dzisiejszych czasach dobry pies jest warty samochodu? Sam mam cztery psy, ale żadnego bym nie wymienił nawet na samolot — zaśmiał się Aleksy.

Romuald Koperski „Przez Syberię na gapę”, wydawnictwo Bernardinum

Wybór fragmentów: Bernardinum 
Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu