Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 27 czerwca. Imieniny: Cypriana, Emanueli, Władysława
21/03/2019 - 09:20

Dobra książka: Romuald Koperski, „Przez Syberię na gapę” (4)

Romuald Koperski zmierzył się z Syberią, nie posiadając odpowiedniego sprzętu, zapasu żywności i pieniędzy. Był w miejscach, które przez większość dziejów ludzkości pozostawały poza zasięgiem człowieczej wyobraźni. Przepłynął pontonem 4500 km!

Ogromny piec z policą, czyli miejscem do spania, ogrzewający kuchnię i sąsiednią izbę, zajmował trzecią część pomieszczenia. Jego konstrukcja była funkcjonalna i dostosowana do długich zimowych chłodów. Na wysokości ramion znajdowała się ruska pieczka, gdzie zapewne raz w tygodniu gospodyni piekła chleb. Poniżej był właściwy piekarnik, czyli głęboki otwór z blachą i fajerkami do gotowania, który zakrywało się blaszaną zasłoną. Na samym dole prawie na całej długości pieca była wielka wnęka, w której można wyhodować pisklęta lub suszyć drewno na opał. Wreszcie na górze wspomniana obszerna półka do spania, gdzie wygodnie mieściły się cztery osoby.

— Przepraszam, ale mam jeszcze trochę pracy na zewnątrz. Nie potrwa to długo, ale muszę skończyć, co zacząłem — powiedział Aleksy. Włożył zdjętą uprzednio czapkę i wyszedł na podwórze.

— Na razie zrobię herbatę — powiedziała Wiera. — Później zaś, kiedy przyjdzie Aleksy z dziećmi, wspólnie zjemy kolację. Będzie też czas na miłą pogawędkę — dodała stawiając imbryk na ogniu.

— Nie chciałbym robić kłopotu, ja właściwie tylko po wrzątek, zaraz ruszam dalej — odpowiedziałem nieśmiało.

— Dalej? Po nocy? Ależ w ogóle nie ma mowy. Zanocujesz u nas — jak widzisz dom mamy duży — powiedziała z dumą i tonem nie dopuszczającym raczej sprzeciwu.

Byłem zziębnięty, głodny i zmęczony więc specjalnie nie oponowałem, burknąłem co prawda coś na modłę, że nie chciałbym robić kłopotu, ale niezbyt głośno i bez przekonania. Perspektywa kolacji i noclegu w ciepłej izbie wydawała mi się sennym, wręcz nierealnym marzeniem.

Podczas gdy gospodyni zajęta była swoimi sprawami, dyskretnie rozejrzałem się po chacie. Szczerze powiem, że byłem zaskoczony idealnym, wręcz muzealnym porządkiem. Meble kuchenne, choć było widać, że są leciwe, były starannie odnowione, pokryte jasnoniebieską farbą lśniły, jakby dopiero przywieziono je ze sklepu. Z kuchni prowadziły drzwi do gornicy — obszernej gościnnej izby. Wzdłuż jej ścian wyłożonych kilimami stały stare rzeźbione ławy, przed nimi obszerny stół. W jednym z narożników, na specjalnie zrobionej półce stały święte obrazy, tryptyk składający się z trzech ikon i żarząca się przed nim mała lampka — łampatka. Chociaż cały wystrój domu był skromny, wszędzie panował ład i porządek, widać było, że każdą rzecz w tym domu szanowano i we właściwy sposób pielęgnowano. Był to prawdziwy dom, dom pełen ciepła, dźwięków i zapachów, dom, w którym czuło się atmosferę miłości i zażyłości.

— U dobrego gospodarza gdzie oczy spojrzą, tam jest coś do zrobienia — powiedział Aleksy wchodząc do domu w towarzystwie dwóch nastoletnich córek.

— Przepraszamy, że nie gościmy ciebie tak jak należy, ale mieliśmy do ukończenia pilną robotę — za kilka dni jadę do Irkucka sprzedać plon naszej kilkumiesięcznej pracy, więc jak to na finiszu bywa, jest do dokończenia mnóstwo rzeczy. Ale póki żona wszystkiego nie przygotuje, pójdźmy na brzeg, zabierzesz, co potrzebujesz i zabezpieczymy twoją łódkę, byśmy mogli spokojnie posiedzieć przy stole — dodał.

Romuald Koperski „Przez Syberię na gapę”, wydawnictwo Bernardinum

Tytuł zaproponowany przez pana Rafała, czytelnika naszej rubryki.
Wybór fragmentów: Bernardinum 

[email protected]

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji

Masz ciekawe zdjęcia lub wideo? Przyślij do nas!






Dziękujemy za przesłanie błędu


Czerwcowy miesięcznik "Sądeczanin" już w kioskach