Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 4 czerwca. Imieniny: Christy, Helgi, Karola
30/08/2017 - 07:45

Dobra książka na wakacje (3). Sądeczanin poleca "Potęga Bożego szeptu. Jak usłyszeć cichy głos Boga w swoim życiu"

Bill Hybels, autor książki pt. "Potęga Bożego szeptu. Jak usłyszeć cichy głos Boga w swoim życiu" potwierdza, że sukces człowieka i pełna satysfakcja z życia możliwa jest wyłącznie dzięki Bogu. Jeśli człowiek otworzy się na Niego, usłyszy boskie szepty, z pokorą je zaakceptuje i podąży ich ścieżką – osiągnie pełnię życia i człowieczeństwa. Autor książki jest przekonany, że to właśnie dzięki Bożym podszeptom, wskazówkom może w pełni cieszyć się szczęściem rodzinnym, zawodowym… Podążając tropem rozważań autora książki, otwierajmy się na boskie głosy i przewartościowujmy własne życie. Jak? Odpowiedzi szukaj we wspomnianej wyżej książce…

Dowody Bożych szeptów (zapewnienie, upomnienie, działanie)

- Kilka miesięcy temu wysłałem maila do wszystkich członków Kościoła Willow, prosząc, aby opisali sytuację, w której usłyszeli szept z Niebios i wyjaśnili, jak nań zareagowali. Wiadomość wysłałem w piątek po południu, a w poniedziałek moja skrzynka pękała w szwach - otrzymałem ponad pięćset płynących z głębi serca odpowiedzi - pisze Bill Hybels w swojej książce.

- „Zdarzyło się, że Bóg szepnął mi kilka słów - pisze Jane w odpowiedzi na mojego maila. - Jestem  tego całkowicie pewna”. Krótko po śmierci męża Jane leżała w łóżku, łkając i czekając , aż - po raz kolejny - zaśnie w końcu wyczerpana płaczem, gdy poczuła, że Bóg, aby ulżyć jej duszy, kieruje do niej pewne szczególne słowa. „Nie jesteś sama” - powiedział. Było to wszystko, czego Jane potrzebowała. Głos Tego, który Cię nigdy nie opuści, zawsze rozprasza samotność.

- Kolejny przykład to Jeanie, która uważa, że wyraźnie usłyszała Boży głos, gdy w jej firmie przeprowadzono zwolnienia. „Martwiłam się o swoją posadę tak bardzo, że miałam kłopoty ze snem - pisze. - W głowie wciąż tworzyłam hipotetyczne scenariusze: a co, jeśli stracę pracę? Co, jeśli nie będę miała za co zapłacić czynszu? Co, jeśli nie uda mi się  znaleźć kolejnej pracy? a co, jeśli…? Co, jeśli…?. Nagle przez ten cały hałas w mojej głowie przedarł się Boży głos: Nie martw się. Rada ta była tak prosta i oczywista, ale zupełnie zmieniłam moje nastawienie tamtej nocy. Trzy krótkie słowa: Nie martw się”.

- „Dorastałam w rodzinie, w której wrzeszczenie na siebie było normą, zachowaniem ogólnie akceptowanym” - pisze Linda. - „Jeśli stało się coś złego albo ktoś niechcący popełnił błąd, nie rozmawialiśmy o tym, tylko ktoś zaraz zaczynał wrzeszczeć. Jako matka dwóch maluchów nigdy nie wahałam się podnieść głosu, gdy dziewczynki rozlały mleko, przewróciły talerz lub zaczynały płakać bez powodu. Któregoś dnia przygotowywałam obiad, a dzieci bawiły się w spiżarni: ustawiały puszki jedna na drugiej, aby wspiąć się do nieba i zobaczyć psa, który nam niedawno zdechł. Gdy dziewczynki były w najlepsze zajęte stawianiem swojej dziecięcej budowli, jakimś cudem otworzyła się wielka butelka oleju roślinnego, a jej zawartość znalazła się na wszystkim dookoła - ubraniach, włosach, malutkich paluszkach i stópkach oraz przepięknej drewnianej podłodze. Odwróciłam się od kuchenki, przy której stałam, gotowa dosłownie werbalnie rzucić się na córki, besztając je podniesionym i pełnym wściekłości głosem. Jednak w tym ułamku sekundy, który zajęło mi odwrócenie się, wyraźnie usłyszałam, jak Bóg mówi: Lindo, koniec z wrzaskiem. Staw czoło tej sytuacji. Skarć dzieci, ale nie krzycz. Poczułam wtedy, że nie potrafię podnieść głosu i wykrzyczeć pogardliwych słów. I po dziś dzień jestem niemal fizycznie niezdolna do tego, by wybuchać gniewem. Dziękuję Ci, dziękuję, Boże”.

- Inne osoby pod wpływem zwięzłego Bożego szeptu radykalnie zmieniły swoje niewłaściwe nastawienie. Stało się tak na przykład z Farą, która w adresowanym do mnie mailu opisuje swoje pierwsze doświadczenia na tym polu. „Płakałam w samochodzie, ponieważ właśnie przechodziłam bolesne rozstanie i czułam się zupełnie przybita. Nie byłam jeszcze wtedy nawet chrześcijanką, ale z jakiegoś powodu załkałam: Boże, dlaczego muszę tak cierpieć, gdy próbuję kogoś pokochać? Tak naprawdę nie kierowałam tych słów do Boga, ale on właśnie On na nie zareagował. Fara - powiedział - tak właśnie się czuję, gdy próbuję kochać Ciebie. Pif-paf! Strzał w dziesiątkę”. Wkrótce Fara powierzyła swoje życie Chrystusowi, dzięki czemu zaczęła słyszeć Jego głos znacznie częściej niż dotychczas - opisuje autor książki.

- Słowa reprymendy usłyszała również Donna - było to w trudnym dla niej finansowo okresie. Kobieta napisała: „Stawało się coraz bardziej oczywiste, ze firma budowlano-remontowa mojego męża nie przetrwa kryzysu, a i moja praca w przedsiębiorstwie robót budowlanych miała wkrótce należeć do przeszłości. Desperacko starałam się znaleźć nową pracę, która pozwoliłaby mi utrzymać dom, ale po wielu nieudanych próbach mogło być tylko gorzej. Niezapłacone rachunki piętrzyły się przede mną, pogłębiając mój strach, a zdenerwowanie sięgało zenitu. W tych właśnie okolicznościach usłyszałam Boży szept. Nie staraj się tak usilnie. Nie staraj się pracować tak ciężko. Nie staraj się za wszelką cenę naprawić tej sytuacji. Nie staraj się naprawić swojego męża. Przestań się starać i po prostu Mi zaufaj”.

- Skłaniające do działania Boże podszepty to prawdopodobnie jedne z najważniejszych słów, jakie kiedykolwiek przyjdzie ci usłyszeć. Pamiętam chwile, gdy Bóg szeptał do mnie, abym na przykład napisał list, zadzwonił do kogoś, nie wracał do domu określoną drogą, dał szansę kandydatowi ubiegającemu się o pracę, nawiązał przyjacielską rozmowę ze zrzędliwym sąsiadem.

- Jak ważne są szepty skłaniające do podjęcia oczekiwanego przez Boga działania? - pyta Hybels. - Ocenę pozostawiam Tobie.

- Napisała do mnie też kobieta imieniem Alison, która przez kilka tygodni niecierpliwie czekała na rozmowę kwalifikacyjną. Jednak na  parę godzin przed wielkim wydarzeniem zadzwoniła do niej mama, aby zaprosić ją na obiad. Alison już zamierzała tłumaczyć, dlaczego nie jest to odpowiedni dzień na spotkanie, gdy nagle Bóg szeptem zasugerował jej, by jednak przyjęła zaproszenie. „Odwołałam rozmowę i poszłam do rodziców na obiad - pisze Alison. - Nie mogłam w to uwierzyć, ale następnego ranka moja mama zmarła na atak serca. Jestem wdzięczna za to spotkanie, podczas którego mogłam otoczyć ją miłością i uznaniem”.

Cytaty pochodzą z książki: Bill Hybels, Potęga Bożego szeptu. Jak usłyszeć cichy głos Boga w swoim życiu, tłumaczenie Lucyna Wierzbowska, Wydawnictwo Esprit SC, Kraków 2011.

Opr. IS







Dziękujemy za przesłanie błędu