Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 20 września. Imieniny: Eustachego, Faustyny, Renaty
21/04/2019 - 06:45

Dobra książka: ks. Michał Olszewski. Kerygmat (7)

Ks. Michał Olszewski jest rekolekcjonistą, ewangelizatorem, dyrektorem Grupy Medialnej Profeto, autorem wielu książek. Prowadzi popularnego bloga z komentarzami liturgicznymi na każdy dzień. W swojej twórczości zachęca do doświadczania mocy Dobrej Nowiny.

- Dzieje Apostolskie pokazują nam cztery filary, na których powinna być oparta wspólnota Kościoła, by mogła pełnić swoją misję i by mogła dojść do nieba: trwanie w nauczaniu apostołów, we wspólnocie, w łamaniu chleba, czyli na mszy świętej i w modlitwie. Jeżeli którykolwiek z Kościołów lokalnych odchodzi od tych czterech filarów albo ktokolwiek ze wspólnoty Kościoła osobiście rezygnuje z któregoś z tych filarów, to nie wytrwa w Kościele. A jeżeli wspólnota od tego odejdzie, to upadnie – tłumaczy ks. Michał Olszewski.

- Mam trzydzieści cztery lata, a wypadły mi włosy. Okazuje się, że przez trzydzieści lat może zniknąć parafia. Co roku, jak jeździliśmy tam na rekolekcje, to w niedzielę pytałem księdza proboszcza, o której odprawia mszę świętą, żebyśmy nie kolidowali, bo jako grupa rekolekcyjna korzystaliśmy z parafialnego kościoła. Ostatnim razem szukam księdza proboszcza, nie mogę go znaleźć. Idę do przełożonego domu, pytam go, o której msza święta, a on mi mówi: „Nie ma mszy świętej”. Pytam: „Jak to nie ma mszy świętej?” „No nie ma mszy świętej, bo w tym roku umarły ostatnie dwie parafianki i proboszcz spakował walizki, i wyjechał.” W ciągu trzydziestu lat umarła parafia. Myślałem, że mi serce pęknie – dodaje.

- Potrzeba, żebyśmy się za naszych zmarłych modlili. Oni w fantastyczny sposób potrafią nam dać znak, że już wystarczy, że już są w niebie. Ja sam miałem taką sytuację. (…) Byłem w Dąbkach nad morzem. Opowiadam na kazaniu świadectwo mojego nawrócenia. Po maturze nie poszedłem do zakonu tylko na studia, mimo że czułem powołanie. Nie mogłem się przełamać aż do śmierci mojej kuzynki, Grażyny, która była jedyną osobą, której powiedziałem, że uciekam od powołania. Została rozjechana na pasach przez wariata w miasteczku studenckim. Zginęła w wieku dwudziestu jeden lat. Opowiadałem o tym, że ta śmierć spowodowała moje nawrócenie. Po mszy podchodzi do mnie kobieta i mówi: „Proszę księdza, mam księdzu coś bardzo dziwnego do powiedzenia. Ja tego nie rozumiem w ogóle, ale to po prostu we mnie tak pracuje, że ja to muszę wypowiedzieć. Pierwszy raz z czymś takim się spotykam.” Ja mówię: „Niech pani powie”. „ Proszę księdza, Pan Bóg nie chce, żeby ksiądz z takim smutkiem mówił o śmierci Grażyny”. „Dlaczego?”- pytam. I tu zrobię małą pauzę, żeby dopowiedzieć jedną rzecz. Moja babcia wypiekała w każdą środę chleb. Z ciasta, które zostało na obrzeżach garnka, zeskrobywała to ciasto i piekła trzy małe chlebki, które były przeznaczone dla mnie i moich braci. Myśmy je nazywali poskróbkami. To było takie nasze rodzinne, wymyślone słowo. Znali je babcia i dziadek świętej pamięci, moi rodzice i moi bracia, ale nikt poza tym. A ta kobieta w Dąbkach odpowiada na moje pytanie tak: „Bo ona razem z księdza babką wypieka w niebie poskróbki.”

Cytat pochodzi z książki ks. Michała Olszewskiego pt. „Kerygmat. Dotknij, zobacz, to ja jestem.” Wyd. eSPe

Opr. Jordan, Fot. Profeto

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu