Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 4 czerwca. Imieniny: Christy, Helgi, Karola
15/09/2017 - 05:00

Dobra książka (5). Sądeczanin poleca:„Wiara, nadzieja i miłość w opowiadaniach, baśniach i przypowieściach”

Brat Tadeusz Ruciński FSC w książce „Wiara, nadzieja i miłość w opowiadaniach, baśniach i przypowieściach” snuje refleksje na temat tych wartości, które wyznaczają sens ludzkiego życia. Bo czyż łatwo żyć, nie ufając nikomu…? Jak poradzić sobie z problemami, nie mając nadziei…? W jaki sposób znaleźć radość życia czy podejmować trudne wyzwania, nie kochając…? Zachęcamy do podróży literackiej po baśniowych opowieściach, które być może okażą się cenną inspiracją w naszym życiu.

Człowiek beznadziejny czy bez-nadziejny?

- Bywają ludzie tak „bez-nadziejni”, że czynią martwą każdą nadzieję, zanim lub ledwie się ona narodzi – dowodzi w swojej książce brat Tadeusz Ruciński. - Jest taka baśń o dwóch aniołach. Otóż pierwszy z nich – Anioł Życia został posłany do domostwa pewnej ubogiej, acz skąpej trochę rodziny wieśniaczej. Modlono się tam już długo o dziecko, więc anioł przybył z obietnicą spełnienia oczekiwania. Mąż z żoną prawie tańczyli z radości. Ale kiedy kobieta poczuła już się brzemienną zaczęli się oboje martwić i wymyślać coraz to nowe obawy: „A może urodzi się chore… A może z jednym okiem i z sześcioma palcami, bo tak bywa… A przecież może umrzeć przy porodzie… A gdy będzie raczkować, pewnie ukąsi je kobra… A może wyrosnąć na kogoś rozrzutnego… A czy nie zmarnuje majątku i dziedzictwa… A czy po nim będą jakieś dzieci… A czy ten anioł mówił mi prawdę…”. I tak szybko przeszła im ochota do tańczenia, bywali nawet bardziej smutni niż wtedy, gdy mowy o dziecku nie było. I oto powracający do nieba Anioł Życia napotkał zdążającego do tego domostwa Anioła Śmierci. Zdumiony zapytał, kogo ma on stamtąd zabrać. I usłyszał jego odpowiedź: „Ludzie, którzy nie ufają Bożej Opatrzności, a tym bardziej Bożej obietnicy, a tylko spodziewają się wciąż najgorszego i z byle lęku czynią jakiś zły los, nie powinni zatruwać innym radości i nadziei życia. Po nich idę, aby spełnić ich obawy i przewidywania. Nie godni są życia”. Gdyby to nie był Anioł Życia, może owładnąłby go smutek, ale on nagle poczuł jakiś promień w sobie i ruszył za tamtym aniołem, mówiąc: „To ja samemu temu dziecku tchnę w serce nadzieję, a jej nie możesz mu odebrać”.

- Dziwne, ale w naszym języku słowa „martwić się” czy „zamartwiać się” pochodzą jakby od słów „martwy”, „martwota”. I jest tu coś na rzeczy, bo nadzieja jest pełna życia i czegoś nieprzewidywalnie dobrego, a jej przeciwniczki beznadzieja czy rozpacz podcinają mu wątły korzonek czy świeży, wątły jeszcze pęd. Owszem, nie przepadam za hurra – optymistami – takimi bardziej dla pozy lub z lęku przed czymś właśnie nieprzewidywalnym – ale czyjeś czarnowidztwo uśmierciło niejeden śmiały pomysł, szansę, wiarę w niemożliwe. I jest to częstokroć grzech rozpaczy, bo odmawia się Bogu tego, co Ona ma do zrobienia (nawet niemożliwego), wbrew wszelkim naszym złym prognozom.

- Czy może być „beznadziejny optymista”? – Chyba tak… – pisze Ruciński. - Moda to zbiorowy omam. Mniejsza, gdy kreuje ciuszki, fryzury, obuwie… Gorzej, gdy narzuca również modne style myślenia. Od pewnego czasu modnie jest być optymistą, myśleć pozytywnie, wierzyć w siebie, powtarzać jak zaklęcia: be happy, keep smiling, don’t worry etc. Grzechem ciężkim jest wręcz pesymizm, negatywizm i brak wiary w siebie. Ktoś taki postrzegany jest pomiędzy radosnymi pozytywistami jak ofiara losu, nieszczęśnik, roznosiciel groźnych zarazków rozpaczy… Takich chyba trzeba izolować, poddawać kwarantannie lub jakiejś operacji na mózgu… Optymizm jest obowiązkowy. Tylko, że tu i ówdzie niesłusznie myli się go z nadzieją. A to wcale nie to samo. Gdy optymizm oznajmia: „będzie dobrze, bo musi być dobrze”, a pesymizm twierdzi: „będzie tylko gorzej”, to nadzieja mówi: „może być i będzie inaczej, niż się spodziewacie”.

- W optymizmie jest sporo zarozumiałości i magicznego myślenia. Jakby rzeczywistość miała być posłuszna temu, że ktoś dyktuje jej swoje mniemanie dobra. Często w umiarkowanym pesymizmie jest więcej mądrości niż w hurraoptymizmie. Czasem zawiedziony optymista staje się zgorzkniałym cynikiem. Nadzieja ma w sobie sporo pokory. Nie zaklina, nie dyktuje, nie ulega trwodze, bo ufa mocy dobra ukrytego; ufa, że jest sens nawet w nieszczęściu; że Ktoś wyprowadza dobro nawet ze zła. Ale nie według jej widzimisię!

- Optymizm – jak twierdzi autor książki – jest z natury pogański, bo uprawia magię życzeniowego myślenia, gardząc właściwie rzeczywistością, wierząc w jakieś dobre fatum (jak Kali w dobre Mzimu). Nadzieja jest zrodzona z ufności Bogu, który nie podlega żadnemu fatum. A kiedy wszystko zdaje się kończyć na krzyżu, Ona ma w zanadrzu Zmartwychwstanie.

- NADZIEJA nie jest optymistką, bo ta, patrząc na wszystko od różowej strony, przegapia i lekceważy zło czy cierpienie… A ono potrafi bardzo boleśnie o sobie przypomnieć – także tym obowiązkowo pozytywnie myślącym.

- NADZIEJA nie jest myśleniem życzeniowym, czyli uprawianiem swoistej magii czy modnej wizualizacji radzącej, by się człowiek natężył w jakimś myślowym chciejstwie, to… spełnią się jego pragnienia.

- NADZIEJA nie jest biernym oczekiwaniem leniwca na to, że świat sam się zmieni na lepszy i on sam też; że miłość przyjdzie sama, wiedza wleje się do główki, fortuna się uśmiechnie, anioł ochroni, diabeł nie będzie straszny, dobro samo sobie poradzi…

- NADZIEJA nie jest także liczeniem na siebie, na szczęśliwy traf, na pozytywne energie czy wibracje, na dobro omen czy wróżbę… Taka „nadzieja” dość szybko zamienia się w rozpacz.

Takiej porządnej nadziei, która liczy się ze złem i cierpieniem; z koniecznością codziennej walki z rozpaczą; która zgadza się na trud cierpliwości, na trud tworzenia dobra, a nie tylko spodziewania się go – nie ma odniesienia się do kogoś poza zmiennością świata, ludzi, losów, przypadków…

- Nadzieja nie jest więc liczeniem na Boga, na to, że On wspólnie pracuje z człowiekiem nad jego dojrzewaniem do spełnienia się, do wieczności. I żeby nie stawać się beznadziejnym, potrzeba zgody, że Bóg będzie jak Michał Anioł odkuwał we mnie jak w bryle marmuru to, co zbędne, co nie jest kształtem według Jego zamysłu. Tak bowiem wyłania się z tej wspólnej pracy kształt człowieka, co d którego Bóg ma wciąż nadzieję.

Cytaty pochodzą z książki: brat Tadeusz Ruciński FSC, Wiara, nadzieja i miłość w opowiadaniach, baśniach i przypowieściach, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2011.

I.S.







Dziękujemy za przesłanie błędu