Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 24 stycznia. Imieniny: Felicji, Roberta, Sławy
25/11/2020 - 16:05

"Cała władza w ręce rad robotniczych i żołnierskich"

11 listopada 1918. Leutnant Alois Pokora wychodzi ze szpitala na ulice zrewoltowanego Berlina. Alois nie należał do starego świata, nie należy też do nowego. Syn górnika z Górnego Śląska, zrządzeniem losu wyrwany z proletariackiej rodziny, wszędzie spotyka się z pogardą i odrzuceniem.

Fragmenty części 3.
Der Krieg Ist Vorbeib

[...] Nie znam dobrze Berlina, ale już wiem, gdzie jestem. Sama nazwa „Bethanien” niewiele mi powiedziała, teraz już kojarzę okolicę, jestem na Kreuzbergu, na Mariannenplatz. Okna mojej sali wychodzą na środek placu, po lewej kątem oka widzę wielki ewangelicki Thomaskirche, rozpoznaję jego dwie charakterystyczne wieże, przechodziłem tędy kiedyś, parę razy, na jednym z moich berlińskich urlopów, w świecie, którego już nie ma. Wysiadłem wtedy na Schlesischer Bahnhof, pamiętam, miałem już stopień oficerski, przeszedłem przez Schillingsbrücke, było piękne lato, więc szedłem niespiesznie bulwarem wzdłuż kanału aż do sadzawki Engelbecken, mijając Mariannenplatz, potem szwendałem się po uliczkach aż do Märkisches Provinzialmuseum, do którego, pamiętam, wstąpiłem obejrzeć gotyckie zbroje i narzędzia tortur.

To było w innym świecie, którego już nie ma, mimo to Mariannenplatz nie zmienił się wcale.

Teraz na Mariannenplatz z Muskauer Straße wyjeżdża powoli ciężarówka, widzę ją zza pozbawionych liści platanów, wielki pięciotonowy büssing o szoferce niczym kiosk z gazetami, z pionową przednią szybą i długą, kanciastą maską, w burym, wojskowym kolorze, niczym krótka trumna kryjącą dudniący silnik, z otwartą paką. Wjeżdża, łoskocząc potwornie wojennymi kołami — za sprawą kontynentalnej blokady guma jest towarem deficytowym, więc do automobili i ciężarówek zaczęto montować koła stalowe, w których piastę ze stalową obręczą zastępującą oponę łączy bukiet sprężyn, co trochę amortyzuje jazdę, ale na miejskim bruku hałasuje, jakby stadu małp dać cymbały.

Na pace ciężarówki stoją mężczyźni, jedni w mundurach, drudzy w cywilnych ubraniach, w czapkach wojskowych i marynarskich, kaszkietach i kapeluszach, matrosy, żołnierze, robotnicy, wszyscy zbrojni, krzyczą, potrząsają bronią, trzymają się obitych deskami burt, nad nimi zaś powiewają cztery wielkie czerwone sztandary, na dachu szoferki rozstawili kulomiot. Chłodnicę wozu zakrywa zbita z desek, pomalowana na biało tablica, na której czerwonymi literami wypisane jest hasło: „Die ganze Macht den A. u. S.-Räten!”.

Cała władza w ręce rad robotniczych i żołnierskich, tyle że ze zgrabnym skrótem.

Obudziłem się w innym świecie. [...]

Szczepan Twardoch, „Pokora”, Wydawnictwo Literackie, wrzesień 2020

Dziękujemy Wydawnictwu Literackiemu za udostępnienie cytowanych fragmentów







Dziękujemy za przesłanie błędu